Hallbjorn
Spokojnie Arstan, zawsze mogą się przydać lecz w jednym się z tobą zgodzę prędzej uciekną gdzie pieprz rośnie niż pomogą nam bronić karawanę nawet przed żebrakiem.
A teraz chodźmy się napić zanim ta przeklęta podróż się zacznie.
Wersja do druku
Hallbjorn
Spokojnie Arstan, zawsze mogą się przydać lecz w jednym się z tobą zgodzę prędzej uciekną gdzie pieprz rośnie niż pomogą nam bronić karawanę nawet przed żebrakiem.
A teraz chodźmy się napić zanim ta przeklęta podróż się zacznie.
Catherine
Napić się?Z....nimi? O nie,nie.... - pomyślała zaledwie przez chwilę obdarzając wojownika o niedźwiedziej posturze swoją uwagą - Czemuż to los pokarał mnie takimi towarzyszami? Ehh....,łysięjący dziad i jego kompania "wojowników",nawet porządnego wyposażenia nie mają. Tylko Ci dwaj się wyróżniają ale to chyba bardziej przez swoje wyrośnięcie niźli inne atuty....bo intelektem też raczej nie grzeszą.... - Chcesz z nami pić nie przedstawiając wpierw swojego imienia? Czy może Ci go nie nadano? - odparła kpiąco na tą propozycję,uwagę jednak skupiała na swej klaczy,delikatnie głaszcząc jej szyję
Hallbjorn
Zwą mnie Hallbjorn panienko i wybacz że się nie przedstawiłem ale rzadko zdarza mi się rozmawiać z ludźmi - niechętnie odpowiedział
Catherine
Spojrzała na niego z niedowierzaniem,sprawdzając czy aby na pewno sobie z niej nie żartuje - Panienko? - powtórzyła po czym nie wytrzymała i roześmiała się dźwięcznie i radośnie od razu skupiając na sobie uwagę większości ich towarzyszy w tym samego pracodawcy który aż podrapał się ze zdziwieniem po swojej łysinie nie mogąc uwierzyć że dziewczyna,która była dla niego tak zimna i wredna potrafi się tak pięknie śmiać,nawet jej wierna klacz z którą jeździ już tyle lat uniosła łeb ze zdumieniem...., jednak długo nie trwał ten swoisty cud bowiem dość szybko opanowała się i spojrzała na rozmówcę mówiąc chłodnym tonem - Nie jestem panienką,panią ani damą,nie mi pisano taki los....Hallbjornie,zresztą sam się przyjrzyj i rzeknij czy naprawdę widzisz "panienkę",jeśli tak to cóż....nie najlepiej z Twoim wzrokiem
Hallbjorn
Jak sobie chcesz Catherine, może i nie mam idealnego wzroku ale przynajmniej udało mi się doprowadzić ciebie do śmiechu - po czym poszedł po swojego wierzchowca
Catherine
Tak właśnie sobie chcę.... - rzuciła,poprawiając się w siodle i z niecierpliwością oczekując wyjazdu - Ehh Ci mężczyźni....Do śmiechu?Dobre sobie,śmiałam się z Twojej głupoty,niczego więcej,kretyn!Phi!
Arstan
Nie chce mi się pić Głupi ten Hallbjorn czy jak, ledwo go na oczy pierwszy raz zobaczyłem, a już chce się bratać jak nie wiadomo z kim, ciężka to służba będzie, a i tak się śmieje niewidomo czemu, lepiej już byśmy ruszyli bo nie zdzierżę
Kersijana
Och.... Nawet nie wiesz jak się cieszę....Wyrwało się jej... To znaczy będzie mi bardzo miło podróżować z kimś... szczególnie, że nasze ludy zawsze darzyły się szacunkiem i zrozumieniem... Uśmiechnęła się do Erilli.
A jeszcze w dodatku chcesz poznać więcej o naszej historii i naszych zwyczajach... Jak do tej pory nie potrzebowałam, przepraszam za wyrażenie "ochrony" ale skoro twierdzisz, a i mnie doszły słuchy o Rycerzach Gryfa, to mniemam, że i wrogów można się spodziewać.
We dwie będzie nam bezpieczniej a i raźniej na pewno...
Ruszajmy zatem.....
Catherine, Arstan, Hallbjorn:
Gdy urocza kompania się zapoznała, mistrz karawany dał znak do wyruszenia naprzód... Podróż nie okazała się jednak spokojna, gdy po dwóch godzinach ukazała się waszym oczom wioska Ehlerdah, dostrzegliście też dym, jaki się z niej wydobywa. Czyżby została najechana? Wasza droga prowadzi właśnie przez tą wioskę, możecie ją wprawdzie minąć... Ale honor (ekhem) kazałby jednak sprawdzić, co się dzieje.
Malcolm, Malacath:
Dalej nieprzytomna kobieta ma ranę ciętą na plecach, którą przybysz z D'Sharu ujrzał dopiero po odsunięciu jej peleryny. Rana wciąż krwawi.
Erilla, Kersijana:
Nagle zza drzew wyjechał potężny rycerz na karym wierzchowcu... Cała jego zbroja jest ciemnozielona, prawie czarna, w takim samym kolorze kropierz rumaka. W dłoni nie trzyma oreża, ma za to przypięty pas z dużych wymiarów mieczem. To z jego strony, zza hełmu dobywa się przytłumiony syk co jakiś czas. Zatrzymał się, bacznie się wam przyglądając.
Arstan
Hehe pali się, można z nudów sprawdzić co tam zaszło Może się co zagrabi albo zgwałci