Charles de Tournemire
Spytał się po cichu swego brata zakonnego w języku łacińskim - Witacie się, bracie? Nie znam tak dobrze mowy arabskiej jak ty.
Wersja do druku
Charles de Tournemire
Spytał się po cichu swego brata zakonnego w języku łacińskim - Witacie się, bracie? Nie znam tak dobrze mowy arabskiej jak ty.
Sir George Srogi:
Zaśmiał się: Tak bracie, nie martw się ta panna na pewno zna łacinę skoro przebywa u konstabla.
Charles de Tournemire
Cóż, skoro tak twierdzisz, bracie - po czym pochylił głowę na przywitanie nieznajomej dodając do niej po łacinie "Witaj, pani", po czym czekał na dalsze decyzje konstabla.
Techniczny
Wrócę jak będzie podział na 2 grupy ja w tej mających mało czasu proszę, na razie MG steruj moją postacią. Sam wiesz czemu. :cool:
Tempo mordercze.
Surija
Odpowiedziała po łacinie Witaj cny panie
Katarina
Podeszła do lady za którą stał karczmarz. Chciałam zatrzymać się w tym pięknym mieście jakiś czas i polecono mi te miejsce. tu zrobiła ukłon w stronę swej towarzyszki . Macie jakąś izbę w której bym mogła odpocząć? Rozejrzała się po karczmie z nieukrywanym zadowoleniem....
Póki co dla drużyny z konstablem akcja stop, możecie rozmawiać ale dalsze wydarzena pchnę do przodu po wpisach Werki i Asuryana.
Katarina Kilian
Charlotte wyszeptała Ci do ucha - jakiś nowy karczmarz przejął dobytek, poprzedni zmarł 3 dni temu. Zaraz wracam - wyszła na zewnątrz. Karczmarz odparł uśmiechając się obleśnie - a to zależy pani, czy masz czym zapłacić. Ma wyraźne braki w uzębieniu, a odór z jego ust o mało Cię nie zbił z nóg.
Spytko (po łacinie)
Panie, piecza nad Grobem Pańskim to w istocie wielki zaszczyt. Czy należy go oddawać w grzeszne ręce lichwiarzy mieniących się rycerzami? W dodatku tak skąpych, by we dwóch na jednym koniu jeździć? zaszydził na koniec z pieczęci templariuszy.
Katarina
Bez wyraźnego entuzjazmu w głosie. Jeśli gościna będzie należyta to i opłata taka się znajdzie. Nie chciała wdawać się zbytnio w dyskusje bo była już dość zmęczona po podróży. Zwróciła się spokojnie ale stanowczo do karczmarza. Pokaż mi mój pokój proszę. I jeśli Ta kobieta która przed chwilą była ze mną będzie mnie szukać to wskaż jej moją izbę...
Techniczny
Wzorem innych Katarina mówi po łacinie. Jeśli inny język to zadeklaruję
Katarina Kilian
Czy opłata taka, jakiej oczekuję od samotnych podróżniczek też się znajdzie? Odrzekł przysuwając się, jego wielki brzuch niemal rozlewa się na ladę. Zaczyna się jeszcze paskudniej do Ciebie szczerzyć.
Spytko z Mstyczowa
Jeden z templariuszy wystąpił przed resztę i wykrzyczał - a kimże jesteś wyrostku, by naśmiewać się z naszej pieczęci!? Bo wyglądasz mi na bękarta, co ostrogi, pas i zbroję skradł prawemu rycerzowi! Reszta rycerzy jego zakonu wybuchła śmiechem.
Spytko
Jam Spycimir z Mstyczowa herbu Lis odrzekł po polsku. Po łacinie zaś Swą matkę i ojca znam, nie muszę jak Wy wśród Żydów ich szukać. Tylko ten naród ma takie upodobanie do lichwy, które musieliście wyssać z piersi matek. Bękart szlachetnego rodu, gdybym takim był, i tak lepszy od potomków parchów.
Katarina
Wyjęła złotą monetę... To taki zwyczaj, że żądacie opłaty zanim pokażecie co macie do zaoferowania?
Jak już mówiłam. Jeśli okaże się że było warto to zapłacę. Położyła ją spokojnie na ladę.... To potraktuj jako zaliczkę...
Spojrzała na obleśnego, cuchnącego capa, z niesmakiem. Przypominał jej tego zawszawionego pijaka, przez którego uciekła z rodzinnego domu.
Zapewne nie starczy na to byś się bucu doprowadził do porządku... pomyslała. Wskażesz mi drogę czy to też wymaga opłaty? w jej głosie dało się wyczuć pogardę i ironię.
Spytko z Mstyczowa
Król Baldwin złapał się za czoło i usiadł z powrotem na tronie, jednak chyba nikt nie zwrócił na niego uwagi. Templariusz, z którym wdałeś się w kłótnię zaczął dalej krzyczeć - twój rozdwojony język idealny jest do godzenia lepszych od siebie podłymi oszczerstwami. Ciekawe, czyś w kopii równie biegły co w paszkwilach!
Katarina Kilian
Uśmiechnął się pogardliwie - zatem chodź za mną, wskażę ci twój pokój. Mówiąc to ruszył schodami na górę.
Katarina
szła za nim odruchowo trzymając rękę w pobliżu szabli. Zmęczenie i niewygody podróży coraz bardziej jej dokuczały. A najmniejszą ochotę miała na przepychanki słowne z jakimś nachalnym typem.
Spytko (po łacinie)
Królu, obrona Grobu Pańskiego wymaga nie tyle sprawnego języka, co biegłości w orężu. Proszę o zezwolenie na wyzwanie tego pyszałka wskazał ruchem głowy krzykacza templariuszy na pojedynek na miecze na ubitej ziemi, do ostatniej kropli krwi. Udowodnię, że Rycerze Świętego Grobu Bożego bardziej nadają się na ten zaszczyt pokłonił się przed władcą.
Katarina Kilian
Dotarliście do korytarzu na górę, wygląda na to, że nikogo tu nie ma. Karczmarz dobył tasaka i rzekł dysząc okropnie - nie rozumiesz chyba nędzna dziewko, że mi się nie odmawia.
Spytko z Mstyczowa
Król powstał ponownie, wyjął swój miecz lewą ręką i uniósł go do góry. Skoro słowami rozwiązać nie potraficie sporu, potykajcie się na miecze. Jednakoż bardziej kunsztowną potyczką jest walka konna, toteż zgody wam udzielam, ale stanąć macie w siodłach na dziedzińcu. Bóg tedy osądzi i da zwycięstwo temu, który ma rację. Gotujcie się! Siodłajcie konie! Bóg tak chce! Król opadł na tron, a wtedy nie wiadomo skąd podbiegła do niego mała dziewczynka krzycząc - Baldwin! Braciszku! Na to jeden z rycerzy czuwających przy królu ozwał się stanowczo - wszyscy na zewnątrz!
Bertrand, Robert, Filip, Adriano, Gunter, Mitrydates
Po około godzinie drogi dostrzegliście leżącego na ziemi człowieka, twarzą do trawy. Na sobie ma białe szaty i chyba krew cieknie spod jego ciała. Zobaczcie co z nim! Krzyknęła Agnes.
Bertrand
Zszedł z konia, podszedł do człowieka i przewrócił go pchnięciem nogi na plecy.
Mitrydates
Zsiadł z konia i podążył w kierunku krwawiącego człowieka,trzymając bezpieczną odległość około dwóch metrów od jego ciała.
Filip de Dijon
Czeka na koniu na wypadek, gdyby to zasadzka była.
Robert
Z drwiącym uśmieszkiem popatrzył na trupa,kompletnie go to nie ruszyło,rozejrzał się jedynie na boki czy to nie podstęp ale nawet nie ruszył w jego stronę,zbyt wiele śmierci widział w swoim życiu by się czymś takim przejąć.
Gunter
Przeżegnał się. Zbójce albo Saraceny.
Katarina
Odskoczyła i dobyła swej szabli. Karczmarz wydawał się prawie wykończony samym wejściem na górę schodów. Jego obleśna tusza i sapanie wyraźnie mówiły, że serce ledwo mu zipie. Mówiąc do niej dodatkowo pogarsza swój stan, gdyż nie może w ten sposób wyrównać oddechu.
Katarina koncentruje się na trafieniu w rękę, w której trzyma tasak. Na razie nie chce go zabić a tylko rozbroić. Moment ataku wybiera wtedy gdy przeciwnik bierze wdech. Wykorzystuje przy tym długość swej broni nad długością tasaka.
Techniczny
Zakładam, że stoją w ciasnym korytarzu więc raczej nie ma miejsca na jakieś potężne ciosy.
Techniczny wykorzystanie sprawności 3 poziom by unikać jego ciosów i zadawać precyzyjnie swoje. Nie wdaje się w żadne siłowe zagrania wiedząc doskonale, że nie ma szansy z jego cielskiem :P
Idąc za nim ma za sobą schody, więc w ostateczności asekuruje się ucieczką. w tym przypadku również wykorzystanie sprawności.
Za karczmarzem stoi jego determinacja w osiągnięciu swego chorego celu...
Za Katariną...
Złość, bo przypomina jej swoim wyglądem i zachowaniem przyczynę jej tułaczki.
Podejrzenie o niecne czyny, przez które miała rękę przy szabli idąc za karczmarzem.
Adriano
Pewno tak było - po czym również się przyżegnał
Bertrand, Robert, Filip, Adriano, Gunter i Mitrydates
Kiedy Bertrand nogą chciał przewrócić leżącego człowieka na plecy, ten nagle sie zbudził i wielce się trudząc, chyba całą swą siłę wkładając chwycił rycerza za nogę, nim ten zdążył zareagować. Patrzy mu prosto w oczy nie puszczając, Bertrand zauważył na jego twarzy straszliwe, krwawiące i ropiejące rany. Po łacinie wykrzyczał - Bóg nas opuścił, opuścił! Ratujcie hrabiego! Baczcie na Gawaina de... Gawaina de... Zaczął się krztusić, nie mogąc dokończyć wypowiedzi.
Tomasz, Sir George, Charles i Surija
Konstabl chwilę wam się wpatrywał, rzekł po tym - chodźcie za mną, w drodze wam wyjaśnię, Surija ty też. Zaczął was prowadzić do swej komnaty mówiąc - ponoć jeden z baronów królestwa planuje zamach na żywot hrabiego Rajmunda z Trypolisu, a ja mimo najszczerszych chęci zająć się tym nie mogę, bo muszę ratować przyjaciela Wielkiego Mistrza co ruszył gdzieś w okolice Blanchegarde w poszukiwaniu... Świętego Graala. Usłyszał plotki spacerując po mieście, a że starzec z niego i już rozum sprawny nie do końca, to dał wiarę od razu. A Wielki Mistrz mi kazał go poszukać, do tego zakonnych rycerzy zabrać nie mogę, bo całość w Jerozolimie przy królu potrzebna. Ty klecho, napiszesz dla mnie list skoro już tu jesteś, bo mnie czytać nauczyli ale pisać już nie, sprawa wagi wysokiej, skoro sam nie mogę się zająć sprawą domniemanego zamachu na hrabiego, to zmuszonym jest działać inaczej... Jakieś pytania?
Katarina
Gruby karczmarz nie okazał się wymagającym przeciwnikiem, z łatwością cięłaś go w dłoń aż wypuścił swój tasak. Wystraszony, oparł się o ścianę z błagalnym spojrzeniem mówiącym "nie zabijaj mnie". Zaraz po tym gdy rozbroiłaś natręta, nadeszła Charlotte ze słowami - wiedziałam, że was tu znajdę! Ale co się tu...?
Bertrand
Próbuje się wyrwać z chwytu konającego i odskoczyć od niego.
Robert
Pani słyszałaś o tym całym Gawainie? - rzekł patrząc z obrzydzeniem na chorego na trąd człowieka.
Filip
Obrócił się w stronę Bertranda Cholera, czy on jest chory? Boże mój miły, co się do cholery dzieje?
Sir George Srogi
Zaiste, królestwo niebieskie nie zstąpi dopóty dopóki ludzie będą szli za słowami szatana. Kim jest ów baron? Wiesz panie, czy musimy sami się dowiedzieć?
Mitrydates
Przeżegnał się i zapytał Bertranda Cóż on powiedział,rycerzu ?
Bertrand po arabsku
"Bóg zaginął, ratować hrabię mamy, uważać na jakiegoś Gawaina"
Charles de Tournemire
Nie mam pytań - odparł.
Sir George, Tomasz, Charles, Surija
Wiem któż to, ale my nie możemy się tym zająć panie, tylko musimy wyruszyć do Blanchegarde. Tam zaczniemy poszukiwania przyjaciela Wielkiego Mistrza i wypytamy dokąd ruszył, zaś udaremnianiem zamachu zajmie się kto inny - odparł Boemund, dodając zaraz - żałuję, że osobiście nie wyruszę do Trypolisu, ale mimo mych zasług dla Boga i Jerozolimy, wciąż podlegam Wielkiemu Mistrzowi swego zakonu, który sprawę swego zdurniałego przyjaciela na pierwszym miejscu stawia. Zatem mą powinnością spełnić wolę swego pana.
W międzyczasie weszliście do komnaty konstabla. Jej wystrój prezentuje raczej europejską prostotę, aniżeli przepych wschodu, w jakim lubują się tutejsi możnowładcy. Na środku znajduje się duży stół z przystawionymi doń krzesłami, na nim zaś butelka z winem, kielich, talerz i wbity sztylet. Winem bym poczęstował - rzekł - ale wątpie byście chcieli ryzykować tą karą Boską, jaka i mnie dotknęła, choć nie wiem za co. Zaśmiał się delikatnie. Spocznijcie rycerze, ty klecho też. Twój szlachecki tytuł i miano wskazuje na to, iż Francuzem jesteś, mylę się? Mówił, wyciągając pergamin i pióro.
Bertrand, Robert, Filip, Adriano, Gunter i Mitrydates
Bertrandowi udało się wyrwać z uścisku trędowatego, który za chwilę krztusząc się i stękając padł bez iskry żywota na ziemię. Sama znam dwóch Gawainów Robercie, ale wśród Normanów to dość częste imię, a tych z pewnością w Trypolisie nie braknie gdy turniej ma się odbyć - odparła Agnes, po czym przeżegnała się na widok zgonu trędowatego szepcąc coś pod nosem.
Bertrand
Nie grzebmy ciała, może być zarażony. Ruszajmy w dalszą podróż nie zatrzymując się już.
Mitrydates
Wskoczył na konia w gotowości do dalszej drogi.
Charles de Tournemire
Nie mylisz się, panie - odparł nadal uparcie ignorując nazywanie go klechą i tym podobne.
Filip de Dijon
Trzeba się będzie zaciekawić sprawą tego całego Gawaina... no nic, ruszajmy! Odrzekł i wyruszył za resztą towarzyszy.
Bertrand, Robert, Filip, Adriano, Gunter i Mitrydates
Nie grzebmy ciała!? Ruszajmy!? Cóż z was za rycerze! Zaczęła drzeć się Agnes, dobywając swego zdobnego ostrza - to, że jest trędowaty oznacza, że nie zasługuje na chrześcijański pochówek!? Ludzie mówią że to kara za grzechy, ja zaś mówię, że to zwykła choroba, tylko śmiertelnie groźna!
Bertrand
Jeśli pani chce, to niech go pogrzebie, ja ręki do tego nie przyłożę.
Filip
Moja pani, zrobiłbym to, ale nie mam zamiaru zarazić się groźną chorobą. W tym wypadku ja nie zrobię tego.
Mitrydates
Po arabsku:
Czemu pani się zatrzymała ?