Adriano
Po słowach towarzyszy postanawia zostać.
Wersja do druku
Adriano
Po słowach towarzyszy postanawia zostać.
Bertrand, Robert, Gunter
Ze strony łoża usłyszeliście nagle jakoby takie przytłumione kichnięcie... Niewątpliwie to było kobiece kichnięcie, poza tym słyszycie też jakiś szmer... Jest bardzo ciemno, dostrzegacie bardzo niewiele rzeczy wokół. Adriano tylko to łoże, zaś reszta kilka przeróżnych rzeczy codziennego użytku na niewielkim, okrągłym stole, przy którym stanęli.
Bertrand
Jakaś baba tutaj chyba jest! Słyszeli to co ja?
Bertrand, Gunter, Adriano:
Nie baba tylko porządna kobieta durny ćwoku! Rozległ się nagle znajomy wam, męski głos a spod koca na łożu wyskoczył jakiś nagi człowiek potężnej postury, w dłoni trzyma miecz. Aurora, ubieraj się! A ja sobie porozmawiam z tymi tutaj, co Baldwinowi de Ibelin zakłócają czas miłosnego uniesienia, przed samą, najcudowniejszą chwilą! Podszedł do was ostrze trzymając na wysokości waszych gardeł, aż wreszcie ujrzeliście wzajemnie swe oblicza. To... WY!?
Bertrand
Pan Baldwin! rzekł przełykając ślinę Czyli jednak za ladacznicę płacić nie musiałem, gdyż porządną kobietę pan znalazł! Wybacz jaśnie panie, lecz prawdopodobnie weszliśmy do złego budynku, alibo po prostu ktoś sobie zrobił z nas żarty, w każdym razie już wychodzimy, więc nie przeszkadzajcie sobie, widzimy się w takim razie na turnieju jutro! wszystko rzekł z ledwo dostrzegalnym uśmiechem na ustach, po czym obrócił się na pięcie i skierował do wyjścia.
Robert:
Do sali rycerskiej wszedł w pełnym rynsztunku rosły rycerz, z długimi, płomienistymi włosami i brodzie. U pasa ma potężny topór i miecz. Podszedł do jednej z pięknych panien, wykonując dworski ukłon, a następnie chwytając i całując jej dłoń.
Załącznik 1139
Widzisz również zapewne żonę hrabiego, która włosy ma przykryte strojnym czepcem i stoi po jego prawicy, oboje obserwują nadciągających wciąż gości.
Bertrand, Gunter, Adriano:
Stać! Jeśli piśniecie choć słówko, jeśli ktokolwiek się dowie co tu się działo, to... W waszym interesie jest, by nikt się nie dowiedział, zrozumiano?! Nie chcecie być zapewne posądzeni o naruszenie czci tej damy. Ozwał się stanowczo Baldwin.
Bertrand
Panie, my nawet nie wiemy cóż to za niewiasta! A tobie złego i tak już narobiłem, a głowy stracić nie chcę. My jeno na ucztę chcieli się przebrać, a jakiś jegomość powiedział że tutaj możemy. Ba! Mówił że sam się tu przebierał! No nic, w takim razie i bywaj, i słowo moje masz, że nikt prócz naszej trójki nie będzie wiedział co tu się działo.
Robert
Stanął pod jedną z kolumn opierając się o nią i z rękami założonymi na piersi obserwował nadciągające rycerstwo,dawno nie widział tylu możnych zebranych w jednym miejscu,zaiste hrabia musi być potężnym i zamożnym człowiekiem skoro ucztę dla tylu ludzi jest w stanie wyprawić.
Gunter
Chędożony w rzyć Duńczyk! Będę musiał się jako zrewanżować! Blahhh czemu ja?!
Adriano
Wychodzi z budynku.