-
Kersijana
Uśmiechnęła się do Przyjaciółki wstając i poprawiając sukienkę. Otrzepała jakieś paprochy i suchą trawę z gołych kolan... Adela odwróciła jej uwagę od Królowej i Cathy.
Nie moja księżniczko... Nie widziałam, Ale musi być gdzieś niedaleko. Widziałam sarnę, a one blisko wody są.. Jak wróci Elf i Tristam to zapytamy...
Zwinnym ruchem złapała Dziewczynkę i uniosła ją pod pachy dając słodkiego całusa.. Czemu Moja Pani nie śpi jeszcze? Opowiem CI bajkę. chcesz?
-
Tak! Przytul nas obie i opowiedz mi ciociu! Krzyknęła uradowana Adela, łapiąc siostrę za rękę. Betty tymczasem znowu polazła w krzaki, gdy skończyły się jagody...
-
Kersijana
Popatrzyła na dziewczynkę... potem przeniosła wzrok na Cathy... Królowa powinna chyba się wyspać. Wiedziała że Cathy nie odmówi Adlei, więc odpowiedziała.
Twoje słowo Pani jest dla Mnie rozkazem. Poprawiła dziewczynkę trzymając ją jedną ręką pod pupą a drugą wyciągnęła w kierunku Cathy.
-
Catherine
Ja podziękuję za bajkę od "cioci".... - powiedziała dość chłodnym tonem i wstała ignorując tym samym wyciągniętą rękę Kersijany,puściła także dłoń dziewczynki i poszła za Betty,nie miała już ochoty na jagody ale jeszcze mniejszą miała na towarzystwo elfki i wysłuchanie jej opowiadania.....
-
Adela wyraźnie się zasmuciła, że jej siostra nie chciała zostać z nią i Kersijaną... Ale przytuliła się do swojej cioci, która dostrzegła, że łezka zakręciła się w jej oku.
Betty, gdy tylko zobaczyła Catherine uśmiechnęła się w kuckach szukając jagód, ale w tej samej chwili zaczepiła nogą o gałąź i poleciała w krzaki...
-
Catherine
Nie zdążyła odwzajemnić uśmiechu bo Betty wyłożyła się jak długa....,westchnęła ciężko i pomogła jej wstać mówiąc - Nic Ci się nie stało?
-
Catherine:
Auć, nie, chyba nie, hihi - odparła Betty wstając z Twoją pomocą. Nie zauważyła jednak, że niewielki skrawek jej włosów zabarwił się na fioletowo od rozkwaszonej jagody...
-
Catherine
Zachichotała i przytuliła ją mocno,tego właśnie potrzebowała,odrobiny uśmiechu,bowiem elfka ją zarazem zdenerwowała i zasmuciła,chciała wreszcie pobyć chwilę z Adele po całym dniu łażenia po katakumbach,walce z trupami i trosce o innych ale wtedy ONA musiała przyjść z tą swoją bajką....,szybko jednak wyrzuciła to niedawne zdarzenie z pamięci i skupiła się na chwili obecnej i drugiej siostrze w swoich ramionach....
-
Catherine:
Ojej, jak miło, jakbyś mnie przez rok nie widziała hihi - królewna zachichotała i odwzajemniła mocny uścisk chowając głowę w Twoich włosach, rzecz jasna przez przypadek dotykając zabrudzonym przez jagody skrawkiem Twoich.
-
Catherine
Ajjj!Moje piękne włosy! - pisnęła,lecz zaraz rozgniotła kolejną jagodę na włosach siostrzyczki - Ha!A masz żmijo!
-
Catherine:
No teraz to sobie nagrabiłaś! Krzyknęła Betty i zaczęła Cię łaskotać, a po chwili obie poleciałyście krzaki, w które uprzednio wpadła śmiejąca się teraz radośnie królewna.
-
Catherine
Nie interesowało jej to że prawdopodobnie całe plecy i tył głowy ma już w jagodach,gdy siostra ją łaskotała śmiała się głośno,lecz zaraz przeszła do kontrnatarcia i przeturlała się z nią po....a jakże by inaczej,tych samych krzakach łaskocząc ją przy tym i wciąż śmiejąc się radośnie....
-
Catherine:
Całe w jagodach i przy tym pokłute, nie przerywałyście swojej zabawy. Betty wciąż się śmiejąc, krzyknęła w końcu - przestań! Auć, hihi, przestań!
-
Catherine
Mimo że była zmęczona,brudna i poraniona to zarazem radosna i roześmiana,wcale nie miała ochoty przerywać....,dlatego zdziwiła się nieco reakcją siostry doszukując się w jej zachowaniu jakiegoś podstępu,zaraz też przymrużyła oczy patrząc na nią podejrzliwie jednak zaprzestała łaskotek zgodnie z prośbą nie cofając przy tym zbyt daleko rąk....
-
Catherine:
Mam cię! Krzyknęła, znienacka przewracając Cię na plecy i kładąc na Tobie. Mimo gotowości, Betty okazała się szybsza, chwyciła w nadgarstkach Twe ręce i z uśmiechem spytała - i co teraz?
-
Catherine
Auć! - krzyknęła płaczliwie - coś mi się wbiło w plecy,proszę obejrzyj je siostrzyczko.... - zaraz też pociągnęła nosem i spojrzała na nią błagalnie
-
Catherine:
Twarz Betty z roześmianej, nagle zrobiła się wystraszona i szybko zeszła z Ciebie, chcąc obrócić na brzuch, by sprawdzić co z plecami...
-
Catherine
Ha!Teraz ja Cię mam! - powiedziała ze śmiechem i rzuciła się na siostrzyczkę,obalając ją i ponownie zaczynając łaskotać
-
Catherine:
Łajza! Krzyknęła ponownie roześmiana Betty nie oponując już przed łaskotkami...
-
Catherine
Kontynuowała zabawę jeszcze przez dłuższą chwilę,nie omieszkując przeturlać się z siostrą po jagodach jeszcze parę razy aż wreszcie gdy uznała że obie mają dość po prostu opadła na nią i przytuliła się mocno mówiąc - Kocham Cię Betty.Bardzo,bardzo kocham....
-
Catherine:
A pomyśleć, że tak mnie nie lubiłaś... Ja też cię kocham siostrzyczko - odparła nieco chichocząc i przytulając Cię bardzo czule.
-
Catherine
Polubiłam Cię bardzo szybko,w momencie gdy najpierw się rozpłakałaś a potem Erilla na Ciebie naskoczyła,to już obie wiedziałyśmy....To stało się w jeden dzień Betty....,już po jednym dniu spałyśmy razem ze sobą,wtulone.... - wyszeptała i pocałowała ją w policzek,który swoją drogą był cały w jagodach,podobnie jak mocno potargane włosy,ubranie i większa część jej twarzy - O matko....,ciekawe jak ja wyglądam....Adele i Margaret się uśmieją jak nas zobaczą,a Lothiriel będzie zła,oj bardzo zła hihi
-
Kersijana
Chwile patrzyła na odchodzącą Cathy... Jak możesz Odmówić dziecku? kiwnęła głową z niedowierzaniem, by się zaraz odwrócić twarzą do dziewczynki. Wytarła jej łezkę z polika i zaczęła powoli iść w stronę ogniska...Powoli szła i zaczęła opowiadać...
Była sobie raz mała gwiazdka co na niebie świeciła. Nie miała nikogo i czuła się samotna. Codziennie widziała Księżyc. Był on raz wielki i okrągły a czasem coraz mniejszy i mniejszy. Gwiazdka nigdy się do niego nie odzywała bo wydawało jej się, że nie może zaczepiać nieznajomego. Co miesiąc Księżyc był wielki przez jedną noc by w następnej już ciut ciut maleć... Gwiazdka obserwowała to zjawisko noc w noc i przywykła już do tego. Zawsze obiecywała sobie że w końcu się do niego odezwie i zawsze rezygnowała z tego zamiaru. Pewnej nocy Księżyc się nie zjawił.
-
Kersijana:
Ciociu czy... Czy to oznacza, że nie powinniśmy odkładać niektórych rzeczy na później, bo szczęście może nam się wymknąć z rąk? Spytała szczerze zaciekawiona Adela.
-
Kersijana
Przez chwilę zastanawiała się Skąd dziecko zna takie mądrości... Wiesz mój Skarbie.?.. Jak mądre są słowa dziecka gdy potrafi się ich słuchać. Kersi pocałowała Dziewczynkę... Posłuchaj dalej to się dowiesz.
Gwiazdka wypatrywała Księżyca całą noc i zupełnie zrezygnowana tuz przed świtem powiedziała szlochając. Teraz już sama zostałam na tym świecie. Nie mam siostry ani brata, a teraz i nieznajomy mnie zostawił... Pewnie czekał nieśmiały i się doczekać nie mógł. Gdy słońce zaczęło swymi promieniami rozświetlać niebo Gwiazdka jak to codziennie zasypiała. Nic na to nie mogła poradzić. Zasypiając gasła i znikała.
-
Kersijana:
Dziewczynka słuchała z uwagą, rozmyślając przy tym. Przecież to straszne... I w końcu przestała lśnić, czy może pojawiła się kolejna gwiazdka i ta przestała być samotna?
-
Kersijana
Zadziwiające jak dzieci starają się wyprzedzić fakty....
Gwiazdka obudziła się kolejnej nocy, ale nie sama. Wielkolud znów rozświetlał niebo i spacerował po nim jak gdyby nigdy nic....
-Gdzie byłeś? zapytała nagle gwiazdka. Nie mogła powstrzymać radości gdy go zobaczyła...
-To Ty mówisz? ale jak?,,, dlaczego nigdy się nie odzywałaś?... Myślałem, że jesteś niemowa....
-Zawsze byłeś. Odparła gwiazdka zdziwiona...
-
Kersijana:
Hmm... I co, było coś dalej? Spytała zaciekawiona Adela. W międzyczasie wrócił Elrohir z Tristanem, ten pierwszy niesie przewieszoną przez plecy sarnę. Mężczyźni są w całkowitym milczeniu...
Catherine:
Nasza mama by powiedziała, że to przeznaczenie hihi... Odparła Betty, dodając zaraz - chyba wpadłaś w oko Tristanowi...
-
Catherine
Tak by powiedziała Twoja mama.... - zgodziła się z siostrą - Może i wpadłam,ale jakoś nie bardzo wierzę żeby to było coś więcej z jego strony....,poza tym ja do niego nic nie czuję....
-
Kersijana
Tuląc małą spoglądała w kierunku mężczyzn. Ich milczenie było trochę dziwne, ale kontynuowała bajkę.
-Byłem i owszem ale wczoraj stało się coś wyjątkowego. Co sto lat zasłania mnie Moja Siostra... Ty jej nie znasz bo zawsze gdy chce się z Tobą przywitać to zasypiasz.
Gwiazdce zrobiło się wstyd odrobinie.
-Ale ja myślałam, że tylko my dwoje jesteśmy na tym świecie... I szczerze to smuciłam się nawet, że się do mnie nie odzywasz...
Księżyc spojrzał na nią zdumiony.
-A dlaczego to niby tylko my mamy być na tym świecie? Niebo jest ogromne i gdy się rozejrzysz to zobaczysz wiele Twych sióstr....
Gwiazdka z niedowierzaniem rozejrzała się dookoła.....
Hi hi,,,, ha ha ,,, hi.... rozległo się nagle w około... Na całym niebie można było dostrzec połyskujące gwiazdki. Nie sposób ich było policzyć....
-To my, Twoje siostry... rozległo się w około....
Mała gwiazdka zdziwiona ale szczęśliwa zrozumiała, że by dostrzec to co jest ważne trzeba patrzeć w około a nie tylko przed siebie....
Od tej chwili co noc świeciła razem ze Swymi siostrami.... Niestety nigdy nie poznała Siostry Księżyca. Zawsze się starała wytrzymać choć chwilkę, ale nocne zabawy i połyskiwania były chyba zbyt wyczerpujące... za każdym razem zasypiała.....
-
Kersijana:
To... To o mojej siostrze, prawda ciociu? Spytała Adela nieco zmieszana i zasmucona. Elrohir zaś wziął się za oprawianie sarny.
Catherine:
Nasza mama... Ona by za ciebie życie oddała, opiekuje się tobą jak własną córką a ty tego nie dostrzegasz... Rzekła nieco zasmucona Betty.
-
Catherine
Ale dlaczego tak mówisz?To że nie uznaję jej za mamę nie znaczy że tego nie doceniam i że sama bym za nią życia nie oddała....,nie widziałaś jak się o nią dziś troszczyłam?I wtedy nad strumykiem? Jak możesz mnie tak źle oceniać Betty.... - powiedziała szczerze zasmucona i zeszła z siostry siadając nieopodal i kryjąc głowę w dłoniach,tym razem nie udawała a słowa siostry naprawdę ją zraniły....
-
Catherine:
Betty podeszła do Ciebie i usiadła obok, chwytając Cię za rękę. Cathy przepraszam, zbyt ostro powiedziałam, ale naprawdę... Jesteś moją siostrą, a to moja mama... I jest dla ciebie jak mama, więc... Czemu dalej się opierasz...
-
Catherine
Zbyt ostro?!Zbyt ostro?!Tylko tyle masz do powiedzenia?!Zostaw mnie i idź sobie! - powiedziała i zaraz się rozpłakała kryjąc twarz w dłoniach,nie pozwalając jej ich oderwać
-
Kersijana
Eh te dzieci... Jakie one są mądre....
Tak moja droga.... To o Cathy ale i o mnie.... I o Bety i o Tobie.... Bajki są nauką, ale to od nas zależy jaką naukę od nich czerpiemy...
Ty jesteś mądra i odważna, choć jeszcze dziewczynką małą jesteś....Kersi pocałowała małą w policzek
Chodź do Elrohira... pomożemy mu z tą sarną... Chyba że spać chcesz już... to przykryję Cię płaszczem moim.... Będziesz piękniejsza niż najpiękniejsza gwiazdka na niebie.....
-
Catherine:
Nie, palnęłam głupotę, jak zwykle, bo jestem idiotką. Może być!? Krzyknęła Betty też wybuchając płaczem...
Kersijana:
Możesz mnie okryć ciociu, posiedzę jeszcze, poczekam na swe siostry... Kocham je... I ciebie też ciociu - wyznała Adela spuszczając głowę nieco.
-
Catherine
Pokręciła tylko głową nie przestając płakać,co mogła więcej powiedzieć?Faktycznie Betty zachowała się jak kompletna idiotka,mogła zachować swoją niesprawiedliwą ocenę dla siebie,a było im tak miło.... - Przynajmniej zdradziła jak naprawdę mnie ocenia....,przecież kocham Lothiriel tak samo jak ona,co w tym złego że nie uznaję jej za matkę?!To mój obowiązek?!A może mam postępować wbrew sobie?!
-
Kersijana
Co się stało Moja Pani?... zapytała Adelę okrywając ją płaszczem. Ta bajka Cię posmutniała? Przytuliła się do dziewczynki.....
-
Catherine:
Przepraszam cię raz jeszcze siostro... Mama mówi, że rozum mam wielki jak serce, ale z tego drugiego tylko korzystam. I potem to samo też żałuje, że nie użyłam pierwszego... Ma rację, wybacz mi Cathy - rzekła zapłakana Betty i wstała nagle, po czym głośno zagwizdała a jej wierzchowiec po chwili przygalopował do niej. Dosiadła go na oklep.
Kersijana:
No trochę... Ale jest też piękna, lubię piękne i smutne zarazem rzeczy - odparła Adela. Usłyszałaś przytłumiony gwizd od strony drzew, gdzie poszły Betty i Cathy. Wierzchowiec królewny pogalopował w tamtą stronę.
-
Catherine
Ale nie myślisz tak naprawdę? - powiedziała przez łzy biorąc siostrę za dłoń - Zaraz znów nie użyjesz rozumu pomimo swoich słów sprzed chwili....,zraniłaś mnie bardzo,i tak samo zezłościłaś,ale nie chcę byś coś sobie zrobiła bo dalej Cię kocham....Dlatego cokolwiek Ci chodzi po głowie zarzuć to....