Adriano
Długo nic nie jadłem - Adriano szuka miejsca i strawy.
Wersja do druku
Adriano
Długo nic nie jadłem - Adriano szuka miejsca i strawy.
Wszyscy:
Damy i rycerze pozajmowali miejsca przy stołach, na jednym oddzielnym, stojącym na podwyższeniu zasiadł hrabia ze swą wybranką, skąd mogą wygodnie w trakcie uczty obserwować całą salę. W trakcie też wszedł na salę Baldwin de Ibelin, który przyprowadził jakąś ciemnowłosą, piękną damę, jak się okazało córkę hrabiego, dołączyła bowiem do swego ojca i matki przy stole pana zamku. Gunter i Adriano siedzą obok siebie, zaś przy nich rycerz Duncan i inny, nieznany im. Do Roberta dołączył Godwyn ze swą wybranką, przedstawiając się i podając zarazem prawicę Normanowi - jam jest Godwyn Bjornsson, a to ma żona Svenja, pozdrawiam. Bertrand zaś stoczył wewnętrzną bitwę by nie uklęknąć przed Agnes i nie wyznać jej prawdy, miał też pecha że usiadła między panem Oswaldem a jakąś kobietą, zadowolił się więc miejscem naprzeciw, pomiędzy nieznajomym rycerzem ii... Baldwinem z Ibelinu, który właśnie się dosiadł.
Wiecie, że uczta jeszcze się nie rozpoczęła, bowiem hrabia nie przemówił jeszcze.
Robert
Miło mi poznać cny Panie -rzekł ze szczerym uśmiechem uściskując wyciągniętą rękę w męskim uścisku - i Twą piękną małżonkę również - dodał pozdrawiając ją uniesioną dłonią - a me miano Robert de Modica, z Sycylii do ziemi świętej jam przybył.
Bertrand
Ujrzawszy dosiadającego się Baldwina zaczął przygryzać wąsy. Musiał usiąść koło mnie, no musiał!
Gunter
Do nieznajomego rycerza Witam panie, jam Gunter von Evelntropp z Regensburga.
Robert:
Sycylia? Hm, zatem jesteś Normanem jako i ja, ha! Myśmy wojownicy wspaniali i ludzie błyskotliwi też. Rzekł Godwyn, zaś jego żona pochyliła delikatnie głowę odwzajemniając pozdrowienie.
Bertrand:
Baldwin szybko staje się nieważny, gdy Twój wzrok mimowolnie skierował się na Agnes. Od razu przypominasz sobie, gdy ta kobieta była blisko Ciebie i jadąc konno stykaliście się ze sobą. Spojrzała na Ciebie, trudno bowiem było nie spostrzec że cały czas się w nią wpatrujesz niczym w oblicze anioła. Zachichrała i mrugnęła Ci okiem.
Gunter:
A jam Tankred z Belvoir, jam panem tego zamku i obrońcą drogi do Jeruzalem - odparł Ci rycerz.
Wszyscy:
Hrabia Rajmund III powstał i rzekł donośnie - witajcie szlachetni panowie i cne panie w Trypolisie! Ja, Rajmund III, hrabia Trypolisu, książę Galilei i Tyberiady z uradowaniem goszczę was dziś na mych ziemiach. Pomódlmy się! Na te słowa senior począł zmawiać modlitwę, za nim zaś wszyscy goście. Gdy skończyliście, rzekł - ucztujmy więc! Wtem zabrzmiała skoczna muzyka ze wszystkich stron, grajkowie są obdarzeni talentem przez Pana nadanym, to przyznać musicie.
Gunter
Wybacz panie, żem nie wiedział. Zaszczyt dla mnie to jest pana poznać. Niedawno do Trypolisu przybyłem z rodzimych ziem. Na nieszczęście statek com płynął się rozbił, ale dzięki łasce bożej jakom uszedł z życiem razem z koniem.
Bertrand
Rzekł do nieznajomego rycerza siedzącego obok niego Trza się przywitać, coby na gbura nie wyjść, witaj panie, zwą mnie Bertrand de Toulouse.
Wszyscy:
Nagle Godwyn Bjornsson - rycerz duński, zajadając apetyczny udziec, rzekł głośno przyciągając uwagę wszystkich - słuchajcie mnie! Zabawna mnie dzisiaj historia spotkała! Oto żem spotkał trzech rycerzy, którzy są jak końskie rzycie prędzej niźli kawalerowie ha! Najpierw dwóch z nich, Adriano de Silan i Gunter z Evelntropp powpadali na trędowatych ha! Tarzali się z nimi po ziemi! Potem zaś weszli do gildii płatnerskiej, tego żyda Izaaka, i zapłacili 20 sztuk złota za kolcze rękawice i 10 za skórzane hahaha! Tylem zabawy z nimi miał, że chyba kolka mnie zegnie zaraz hahaha!
Na to cała sala ryknęła śmiechem z nieudolności i głupoty trójki rycerzy... Agnes zaczęła chichrać znowu, a rycerz zajęty wysłuchiwaniem opowieści nawet nie zwrócił na Bertranda uwagi.
Gunter
Żeby szczezł na turnieju! Poczekam aż tańczyć zaczną, wtedy cichcem się wymknę i do Jerozolimy. Może nas teraz nie wyrzucą.