-
Falmir:
Strażników magazynu? Cholera... Czekaj no. Herman to za karę za chlanie na służbie właśnie miał pilnować magazyn, a tak to musi tachać przez cały dzień skrzynie ze statku do magazynu, z magazynu na statek i inne tego typu rzeczy. Więc pewnie gdzieś się tu kręci. Popytaj no innych, może któryś z chłopaków coś wie. Rozpoznasz go po tym, że ma cholernie jasne, blond włosy, krótkościęte. Jest zazwyczaj ogolony, a z twarzy wygląda trochę jak wiejski głupek plus paraduje z takim mieczem jak ty. Zbroję ma również taką samą jak ty. A co do reszty to nie mam pojęcia. Musisz popytać gdzie indziej. Rano wysłaliśmy statki w poszukiwaniu piratów, którzy zapuścili się tu aż pod Khorinis, więc może któryś z nich jest właśnie na nim - rzeczywiście, widzisz w oddali jakieś dwa potężne okręty królewskie.
Edward:
A no to się cieszę, że mamy kolejnego, zadowolonego klienta. Zapraszamy ponownie, hehehe - odparł ci Bromor, a inny powrócili do swych zajęć. Na zewnątrz robi się coraz bardziej cieplej, a niebo jest bezchmurne. Idealny dzień na chlanie, czy chędożenie, czy co tam przyjdzie komu do głowy.
Vito:
Już nieco podstarzały, z pełną brodą, w miarę wysoki o czarnych włosach... I nosi zazwyczaj skórzany pancerz. Tylko pewnie jak zobaczy strażnika to nie będzie zbytnio zadowolony i pewnie marudzić zacznie czego go nachodzisz, hehe.
Rhen:
Nie, zero. Cały czas pamiętam, że stałem tam i nic się nie działo specjalnego... Choć mam wrażenie, że jakby czas popłynął szybciej o dziwo na tej warcie w pewnym momencie. Może i się zamyśliłem czy co... No ale. To tyle co wiem. No i jeszcze ktoś chyba udawał pijaka i chciał do mnie podejść. Szkoda tylko, że wycofał się, gdy zobaczył, że wyciągnąłem miecz i chciałem mu nim przyrżnąć w łeb hehe. Ale to o tym już wiedzą. Potem już tego kolesia nigdy więcej nie widziałem.
Dan:
Ja pierdole... - usłyszałeś jednego strażnika, który najwyraźniej nie wytrzymał i zwrócił wszystko co miał widząc ten widok, drugi zaś rzucił - Coś znaleźliście? Bo u nas nic szczególnego. Może to i lepiej, bo nie mam ochoty ani chwili dłużej już tu siedzieć.
-
Vito
Dzięki. odparł mu, po czym udał się do Thorbena, ślusarza w dzielnicy mistrzów.
-
Falmir:
Herman łazi ze skrzyniami? Cholera, trochę komplikuje to sprawę. No nic, dziękuję za pomoc. Po czym zabrał się za szukanie Hermana, znając oczywiście już jego wygląd.
-
Rhen
No dobrze. Wiesz może gdzie są inni których wymieniłem?
-
Edward
Rumu murwa rumu hehehe, trzeba poszukać jakiejś tawerny żeby się urżnąć buahahaha! Zaczął przechadzać się po porcie w poszukiwaniu karczmy.
-
Dan
Ja mam jakiś list ale nic po za tym....,zbierajmy się stąd - powiedział i szybkim krokiem podszedł do Vatrasa mówiąc do niego i wręczając mu list - Panie,to jedyna rzecz jaką znalazłem,.....
-
Vito:
Widzisz jak Thorben pracuje wraz ze swoim czeladnikiem przy jakiś meblach nawet nie zauważając Cię.
Falmir:
Trochę ci to zajęło, ale w końcu znalazłeś go. Widzisz jak z niezadowoloną miną burczy coś pod nosem tachając jakieś skrzynki.
Rhen:
Nie. Herman tylko z tego co wiem za karę robi za pachołka i tacha skrzynie i inne klamoty w tym naszym drugim magazynie, na końcu portu.
Edward:
Minęło zaledwie parę sekund, a już zauważyłeś obok zamtuza jakąś karczmę. Może i nie wygląda jak zamek króla, lecz daje rade... Przed wejściem do niej stoi jakiś odźwierny. Nie wygląda to on za miło...
Dan:
Kapłan wziął list i zaczął go czytać, gdy tylko skończył zwinął go i schował do kieszeni - Hmm... Chyba porywają ludzi, by zyskać armię nieumarłych, oraz dla ofiar dla ich mrocznego pana. Zapewne planowali przejąć wyspę. W każdym razie nie możemy tego zlekceważyć i szybko temu zaradzić zanim sytuacja wymknie się spod kontroli. Wracajmy do reszty i uciekajmy stąd.
Napotkaliście resztę tuż przy rusztowaniach prowadzących na wyższe poziomy kopalni:
- Jak sytuacja, Hyglasie?
- Nic szczególnego. Stara kuźnia i magazyn. Trzymali tam stare i pordzewiałe miecze jedynie oraz stare jedzenie. A u was?
- Dowiedzieliśmy się, że porywali jakiś ludzi tutaj, by następnie przemienić ich w nieumarłych, albo poświęcić temu demonowi. W celach znajduje się pełno ciał i tym podobnych rzeczy. Musimy wrócić do miasta i powiedzieć lordowi Tymorisinowi o tym wszystkim, a ty ojcu Pyrokarowi.
- Im szybciej tym lepiej. Ruszajmy.
-
Falmir: Postanowił podejść do niego zaraz po zakończeniu jego roboty i z nim pogadać. Witaj. Jestem Falmir. Herman, prawda? Jest ważna sprawa - chodzi o magazyn, który patrolowałeś. Nie widziałeś może czegoś dziwnego, bądź czegoś, co mogło przykuć Twą uwagę?
-
Vito
Przepraszam mistrzu, że przeszkadzam Ci w pracy, mam kilka ważnych pytań do Ciebie, możemy porozmawiać?
-
Dan
Ja mam tylko jedno pytanie.......,gdzie do cholery jest zapłata za mój trud,za to że nieomal zostałem zeżarty żywcem,za to że prawie się porzygałem przeszukując to ohydne miejsce?! Ja tu nie działam dobrowolnie,oj nie! - irytował się w myślach z powodu braku wzmianki o pieniądzach za jego decydujący wkład i ruszając w stronę wyjścia