-
Agnes ledwo wstała z pomocą Roberta i odparła - w porządku. Zaczęła się śmiać, ale gdy zrobiła krok aż syknęła z bólu. Na Boga... Chyba ostrogą mnie pociąłeś, i na co ci ta kolczuga Bertrandzie na co...
Cała sala zwróciła swe oczy ku wam, jedni się śmieją, innym żal Agnes. Godwyn wykrzyknął - jak żeś ją prowadził duraku, skoro aż krew jej cieknie!
W istocie, zauważyliście czerwone plamy na jej butach. Dać takiemu damę do tańca, to krzywdę jej poczyni - dodał Oswald.
-
Robert
Życzysz sobie żebym Cię do komnaty odniósł? - zapytał a w jego głosie można wyczuć szczere intencje
-
Tak, pomóż mi - rzekła kobieta po czym krzyknęła do wszystkich - już w porządku, bawcie się! Na to znów zabrzmiała muzyka a goście wrócili do tańca. Agnes przysunęła się do was i wyszeptała - chodźcie na bok, w trakcie widziałam jak Gawain coś kombinuje, musimy baczyć na niego, musicie też coś zrobić... Ale to nie tutaj. A ty to do tańca tak się nadajesz jak ehhh...
Pan de Bijoun stoi w dość znacznej odległości od was, odwrócony plecami. Coś robi... Ale nie możęcie odgadnąć co.
-
Robert
Wziął Agnes delikatnie na ręce,z wielką łatwością jak gdyby nic nie ważyła i powiedział - Zatem powiedz dokąd Agnes
-
Adriano
Betrandzie czemu żeś z nami wtedy nie zosta - szeptem
-
Bertrand
Westchnął i pokręcił głową ...jak zbrojny rycerz do tańca. Czemu żem nie postąpił jak pan Gunter i z tej kolczugi się nie rozdziawił?! po czym oczekiwał, aż Agnes wskaże Robertowi swą komnatę, aby iść za nimi.
-
Gunter
Cicho do Adriano Ach pech nas panie prześladuje, passa musi się skończyć. Albo honor odzyskujemy hrabiego chroniąc albo w Trypolisie nic po nas.
-
Robert, Bertrand:
Agnes wbrew nadziejom Bertranda wskazała wam swoje miejsce przy stole a nie komnatę, gdzie Robert ją doniósł i usadził na krześle. Jest spokojnie, mało osób nie zajmuje się tańcem, dlatego raczej nikt was nie słyszy. Posłuchajcie mnie - rzekła zdejmując buty - zaczynam się coraz poważniej obawiać, że to jednak szwagier Oswalda, Gawain de Bijoun jest spiskowcem, Robercie, ty już z nim rozmawiałeś, idź zobaczyć cóż on robi i delikatnie spróbuj go wypytać... Bertrandzie, ty siedź tutaj i obserwuj ze mną całe towarzystwo, bacz na wszystkich. Au... Na Boga... Nie będę mogła chodzić przez ciebie z kilka dni pewno... Rana, którą Bertrand zadał jej ostrogą rzeczywiście nie wygląda dobrze, całą stopę ma we krwi...
-
Robert
Dobrze Agnes.......,życzysz sobie żebym posłał po jakiegoś pachołka żeby przyniósł materiały na bandaże i świeżą wodę?
-
Bertrand
Może opatrzę pani ranę, kiedy Robert będzie infiltrował Gawaina?