Malacath:
Nie próbował dalej go uspokajać nie chcąc zostać pogryzionym przez tego konia. Widząc, że Malcolm podjechał i szepcze coś do ucha Rity oczekiwał na jej odpowiedź...
Wersja do druku
Malacath:
Nie próbował dalej go uspokajać nie chcąc zostać pogryzionym przez tego konia. Widząc, że Malcolm podjechał i szepcze coś do ucha Rity oczekiwał na jej odpowiedź...
Catherine
Z ciężkim sercem skończyła się pakować po czym przyklękła przed Adele i położyła sobie jej stopy na kolanach - A co ja tu widzę?Piękne stópki mojej małej siostrzyczki....,co by tu z nimi zrobić?
Kersijana
Tak, Pani.... rozumiem. Ale to był tylko sen a ja zapytałam czy się spełniają. Wiem, że Byś oddała życie za każdego Nordolczyka... I prawdziwy Nordolczyk za Ciebie je odda...
Kersi chwilę patrzyła na płynącą wodę. Miała smutek w oczach ale i radość jednocześnie. Mądre słowa jej Królowej wyjaśniły jej wszystkie wątpliwości.
Nurt wody płynie nie ubłagalnie i nigdy nie wraca z powrotem. Tak i czas upływa a jest go coraz mniej.
Musimy wracać Pani. Łuczniczka chyba cały czas pilnuje, albo zasnęła w krzakach... Na śmierć o niej zapomniałam... Uśmiechnęła się nagle radośnie......
Kersijana:
Nic jej nie jest... A czas... Jesteś jeszcze bardzo młoda, masz go bardzo wiele. Ja może też... Mimo że od 586 lat żyję na tym świecie. Pamiętaj, że zawsze gdy coś zacznie trapić twe serce, przybądź do mnie, a ja postaram ci się pomóc... Kersijano... Jeśli chcesz wracaj do reszty, ja się nieco obmyję. Możesz też zostać ze mną, twoja wola, woda jest ciepła, miło zanurzyć w niej swe ciało - rzekła Lothiriel, palcami u stopy delikatnie smagając wodę w płynącej rzece.
Arstan:
Taka doskonała istota jak ja i kompleksy? Marne twe kpiny, człeczyno - odparł Elrohir parskając śmiechem.
Catherine:
Pomasować, ucałować? Spytała Adela, trochę się rozchmurzając i ocierając łzy.
Malcolm, Malacath:
Rita jęknęła do swego wierzchowca - Marion, spokójaaauuu! Nagle przerwała krzyknąwszy z bólu, a jej klacz nerwowo stanęła dęba i ruszyła w stronę Malacatha galopem.
Arstan
Tak, tak doskonała, uszy pół metra niemal, ryj jak siodło, ideał stwora do straszenia dzieci
Techniczny
Oszustwo i prowokowanie na elfa xD
Catherine
Hmm....a może połaskotać? Hihi - i zaczęła z uśmiechem łaskotać stopy dziewczynki i mimo własnego słabego samopoczucia poczuła się szczęśliwie
Kersijana
Przykucnęła ino na brzegu i podwinęła rąbek spódnicy. ściągnęła swoje trzewiki i zaczęła oglądać ukąszenie na nodze.... Nie było większej opuchlizny a i rankabyła juz niewidoczna prawie....
Zamoczę tylko stopy Pani, a Ty się wykąp... Odpowiedziała królowej...
Malcolm
Starał się zajechać drogę Marion, lub chociaż zrównać się z nią, może gdy klacz ujrzy swą panią bezpieczną uspokoi się?
Arstan:
Zaraz się ludzka szmato nauczysz szacunku do lepszych od siebie - wysyczał Elrohir i błyskawicznie dobył swego runicznego ostrza okładając Cię płazem kilka razy po hełmie. Nie boli nic, ale nieźle dzwoni po uszach i oszałamia. Bez zbroi, na pięści łajdaku! Stawaj!
Catherine:
Aj! Krzyknęła Adela i roześmiała się głośno i radośnie, mimowolnie próbując zabrać łaskotane stopy. Za każdym razem jednak, kiedy trochę je odsunie, to znów je przysuwa.
Kersijana:
Wykąpię się jak dotrzemy do obozu... Też teraz tylko stopy chciałam obmyć, włosami już deszcz się zajął... Chcesz mi pomóc Kersijano? Odwdzięczę się tym samym. Spytała Lothiriel.
Catherine
Zawtórowała jej radosnym śmiechem i nie przestawała łaskotać jej stóp zwłaszcza że dziewczynce podobała się taka zabawa - Jaka ona jest kochana....,nie żałuję że się nią zajęłam,nawet odrobinę....