-
Vira
Podeszła blisko do Haakona i rzekła cicho - Pakuneczku chyba żeś przesadził, mamy teraz na głowie gwardię dzięki twemu pięknemu przemówieniu, a jak cię zabiją to nie postawisz nam popijawy, ehhh magowie... Nie znam tego człowieka! Wróciła między hanzę.
-
Angus:
Złapał królową w swe łapy, znów ryknął, przerzucił zdobycz przez bark i przytrzymując ją jedną łapą, a drugą podpierając się o podłoże, ruszył szybko w kierunku bram Wewnętrznego Miasta. Bastis, pora zmykać do Wewnętrznego Miasta chyba. Po drodze rozgląda się za jakąś pustą chatą.
-
Vira
Za nim, tu niech się biją!
-
Kielon
No to za Bóstwem mili moi
-
Haakon:
Odpowiedział do niej po cichu: Nie mamy wyboru, albo lejemy wszystkich na raz i ryzykujemy śmiercią Tanady albo robie scenke i mamy szanse wszyscy przeżyć. Więc wybór jest chyba oczywisty
Po paru chwilach ruszył za "bóstwem", gdy samo ruszyło.
-
Widok awatara Julaha jaki zabiera swa ofiarę mocą magii, spowodował, że większość w świątyni padłą na kolana, nawet kapłani i gwardia pochylili głowy.
Udało się Wam opuścić świątynię, macie około 60 metrów do bramy Wewnętrznego Miasta.
Druid znalazł jakąś pustą teraz chatkę, co robicie dokładnie, osłaniacie jakoś Tanandę czy biegniecie za gorylem? Na razie udało się uniknąć zabijania.
-
Vira
Biegnie szybko do chaty za Angusem.
-
Angus:
Wpadł do wolnej chaty, odmienił się w człowieka. Postawił królową na nogi i rzucił Jej jakiś koc by się okryła. Złożył przed Nią pokłon i rzekł Przemienię nas w pszczoły, trzeba szybko znaleźć się za murami, leć Pani do swej sali tronowej. Rzucił czar przemiany na siebie i królową po czym w myślach dodał Bastis, przekaż reszcie by udała się do sali tronowej.
-
Techniczny:
Myślałem że się umawialiśmy że będziemy grali wiczorami...
-
Techniczny:
W weekendy też?!