-
Kersijana
Ściągnęła swój naszyjnik... To ozdoba na nogę jest... Obwiązała starannie tuż nad kostką.... Ino jak podróżuję to wysokie cholewy zakładam i wtedy na szyi go wiążę..
Spójrz Pani jak pięknie wygląda... Kersi wyciągnęła swoją stopę troszkę w górę....
-
Kersijana:
Tak, rzeczywiście piękny... Sama mam podobny, ale na czas podróży, kiedy konno jeżdżę zostawiłam z resztą biżuterii. Pokaż - powiedziała królowa i chwyciła stopę, którą wyciągnęłaś w górę, głaszcząc ją przez chwilę swymi delikatnymi dłońmi, bardzo miłymi w dotyku, aż przeszedł Cię miły dreszcz. Zagarnęła potem w jedną dłoń nieco wody i wylała na Twą stopę, starannie ją obmywając. Bardzo się do tego przyłożyła, zaczynając od palców, pomiędzy nimi, na spodzie i pięcie kończąc. Chyba wam obu ta chwila jest miła.
Catherine:
Adela wciąż się śmiała gdy ją łaskotałaś... Bardzo jej się spodobało, jest bardzo szczęśliwa i to widać... Mimo że straciła dom i bliskich.
-
Catherine
Zakaszlała nieco i kichnęła odwracając głowę na bok,po czym ucałowała jej stopy i poczęła je starannie masować,patrząc z uśmiechem w jej oczy i po prostu ciesząc się tą wspólną chwilą....
-
Malacath:
Kurwa... Bez jaj... - pomyślał wkurzony. Odbiega to od razu na prawo, coby nie zostać straconym przez konia Rity. Na samego Malcolma też uważa, żeby go nie przejechał, gdyby to nagle skręcił...
-
Kersijana
Prawdziwa Królowa... Obmywa stopy poddanym... Przypomniała mi się pewna opowieść właśnie... Ale ona smutna jest...
Wiesz Pani twój dotyk sprawia, że..... Kersi nie skończyła myśli... Siedziała rozluźniona zaparta rękoma z tyłu ciała... Twój dotyk jest jak powiew chłodnego wiatru w upalny dzień., albo jak ciepły oddech słońca w pierwszych dniach wiosny... Czy bajka właśnie się zaczyna Moja Pani? Pewna Królowa umiała wyczuć pragnienia swoich poddanych i dawała im tego co w danej chwili pragną...
Dotyk jej dłoni sprawiał że elfee było coraz przyjemniej. Zdawała sobie sprawę z tego, że za chwilę sen okaże się proroczy.... Pozwoliła jeszcze jakiś czas obmywać sobie stopę by za chwilę sama zacząć robić to samo co i ona.... Gdy uwolniła stopę z ręki Królowej sama wzięła jej w obie ręce... Chwilę ją masowała po czym namaczając ją w wodzie starannie i delikatnie ją obmywała... patrzyła przy tym w jej oczy. Czemu Pani smutek Cię ogarnął gdy popatrzyłaś na mnie jak na rzekę z Adelą szłaś?
Zapytała łagodnym i ciepłym głosem.
-
Kersijana:
Bo ujrzałam twój sen, moja droga... Ujrzałam twe pragnienie, którego nie mogę spełnić i smutek mnie ogarnął, gdy to sobie uświadomiłam... Bo mi cię żal... Odparła Lothiriel, zadowolona z delikatnego masażu oraz obmywania jej przemiłej w dotyku stopy.
Catherine:
Adela mruknęła zadowolona podpierając się na rękach z tyłu i całkowicie odprężając. Jeśli to ma zastąpić przytulanie, to może jakoś wytrzymam - rzekła cicho i zachichotała.
Malcolm, Malacath:
Gdy rycerz zajechał drogę Marion, ta się zatrzymała i stanęła na chwilę dęba. Rita znów jęknęła...
-
Catherine
Także zachichotała po czym rozkaszlała się nieco.... - Ehh....,musiało mnie jakieś przeziębienie złapać,po prostu musiało....,ale to nic.... - masowała tak jeszcze dłuższą chwilę jej stopy po czym powiedziała do Adele,odwracając się do niej plecami - Maleńka,możesz mnie rozczesać?
-
Malcolm
Gdy Marion opadła na przednie kopyta podjechał do niej bliżej, i położył delikatnie dłoń Rity na jej głowie, by się uspokoiła.
-
Catherine:
Pewnie, ale mam nadzieję, że wieczorem jeszcze to powtórzymy - zachichotała i wzięła w swą dłoń Twój grzebień, po czym klęcząc za Tobą objęła Cię za szyję i zaczęła delikatnie rozczesywać Twe włosy, zgarniając część w swą dłoń.
-
Catherine
Kochana jesteś - mruknęła i położyła swoją dłoń na tej którą obejmowała ją za szyję....- Jesteś głodna?