Gunter
Podchodzi do niej i wykonuje lekki skłon Pani? Mogę do tańca pani poprosić? To byłby dla mnie zaszczyt z takim pięknem wspólnie bawić się i tańcować.
Wersja do druku
Gunter
Podchodzi do niej i wykonuje lekki skłon Pani? Mogę do tańca pani poprosić? To byłby dla mnie zaszczyt z takim pięknem wspólnie bawić się i tańcować.
Adriano
Wybacz Gunterze ale obserwuje wszystkich dookoła. Myślę tak samo jak ty - Szeptem do Guntera przechodząc blisko i obok niego
Robert:
Och, żywię nadzieję że będzie zadowolony - odparł tylko krótko Gawain, po czym schował sztylet w przypiętej do pasa pochwie i przysłonił płaszczem, następnie zaś rzekł - jeśli wybaczysz panie, chcę jeszcze w tańcach udział wziąć, nim hrabia zapomni o naszym sporze... Na wieki, mam nadzieję.
Bertrand:
Agnes spytała - zanim przybyłeś do Ziemi Świętej było inaczej? A tym głupcem de Montrose się nie musimy przejmować, Bóg mu rozumu poskąpił by mógł zaplanować w ogóle jakąkolwiek zdradę. Skończyłeś opatrywać akurat ranę, choć zmęczona Agnes póki co położyła stopę na twych udach, obserwując wciąż Gawaina de Bijoun rozmawiającego z Robertem. Tymczasem Ty cieszysz się, że nie zdjąłeś kolczugi bo choć sprawia teraz ból, to oszczędza kompromitacji...
Gunter:
Dla mnie to również zaszczyt - odparła nadobna dziewczyna, po czym podała Ci dłoń i poprowadziłeś ją na środek sali, dołączając do tańca. Jest skocznie, bardzo miło a szybka muzyka wprawia was w dobry nastrój. Mimo, że nie umiesz tak naprawdę tańczyć to Bóg Ci sprzyja, nie potykasz się zbyt często o nogi swej partnerki ani nie ranisz jej jak Bertrand. Po skończonym tańcu dalej trzymając Cię za rękę odprowadziła Cię za kolumnę, gdzie skryliście się przed wzrokiem reszty. Objęła Cię oburącz i spojrzała w Twe oczy...
Adriano:
Zabawa trwa w najlepsze, nawet początkowo niechętny temu Gunter wziął do tańca piękną córkę hrabiego, po tym zaś udał się z nią gdzieś. Hrabia dalej tańczy, nie wydaje się by coś mu zagrażało... Ale może to tylko pozory?
Robert
Oczywiście Panie,miłej zabawy - odparł mu wracając do Bertranda i Agnes, gdy do nich podszedł powiedział do Agnes - Ehh,sam nie wiem co o tym myśleć - siadając ciężko na krześle
Bertrand
Zanim Robert do nich podszedł Ano było inaczej. Był smutek, lecz nie było wstydu. A przynajmniej nie tyle. Druga stopa nie wymaga opatrunku?
Do Roberta I cóżeś panie widział? Co Gawain prawił?
Robert
Powiedział tym razem do obojga - Ten człowiek wprawia mnie w zadumę......, bawił się sztyletem którym zresztą specjalnie się zaczął, mówił że to prezent dla hrabiego i liczy że ten zapomni o jakimś ich sporze na wieki....,wcześniej zaś o atrakcjach mówił. Albo jest bardzo,hmm, specyficzny albo faktycznie planuje zamach - skończył mówić gdy jego wzrok przykuł mężczyzna którego wcześniej nie zauważył,przechadzał się w tą i z powrotem wpatrując się w przestrzeń - A ten oszalał czy jak?! - i zapytał - A ten długo tak spaceruje? I właściwie co to za jeden, prawdę mówiąc to on mi prędzej na zamachowca wygląda.....
Gunter
Patrzy się w jej oczy i powoli zbliża swoją twarz do jej.
Robert, Bertrand:
Jeden z was musi być przy de Bijounie jak będzie wręczał prezent Rajmundowi, ciężko mi uwierzyć, iż to on ale warto być przezornym. A ten to Gawain de Montrose, nie wiem czy był z hrabią w sporze i czy chce go zabić, ale to dureń i prostak do tego. Raczej by nie przemyślał niczego groźnego... Nie Bertrandzie, nie wymaga opatrunku - kobieta mówiła nie zdejmując nogi z ud Francuza
Gunter:
Aurora pocałowała Cię prosto w usta, po czym zaczęła gdzieś prowadzić...
Robert
Bertrandzie zatem musimy współpracować,ja będę przy de Bijounie jako że go już znam,Ty miej pilne baczenie na Montrosa,Pani obserwuj wszystko z oddali,dodatkowa para oczu zawsze się przyda.
Gunter
Coby o tym żona ma pomyślała? Gdyby jeszcze żyła? Muszę się trochę zabawić. Dzieciuchy niewdzięczne gryzą się teraz między sobą pewnie w Regensburgu, zaś ich braciszek ogląda Pana. Ach dość na tę noc. Daje się prowadzić, idzie za nią.