-
Edward
Nie! Moje wielkie plany nawalenia się jak prosiak muszą poczekać! Wykrzyknął nagle oświecony, podnosząc palec wskazujący do góry. Nie wiesz, czy nie potrzebuje tu ktoś kogoś sprawnie machającego kordelasem? Potrzebuję złota! Musi mi starczyć na 20 kurtyzan bym spełnił swe marzenie, aaahahahaha!
-
Dan:
Mag schował od razu notatki i zamknął w kufer, byś mu zapewne nie czytał niczego. Od razu po tym wstał i spojrzał na twoją rękę - To chyba nic poważnego. Choć na wszelki wypadek oczyść tę ranę i przyłóż sobie do niej jakiś okład z ziołami leczniczymi. Najlepiej by była jakaś maść, choć zwykłe zioła też powinny się nadać - W każdym razie... Interesują Cię jeszcze jakieś zadania?
Vito:
Zwój snu? Nieee. Nie sprzedałem ostatnio nikomu czegoś takiego. Zresztą... To dosyć bezużyteczne zaklęcie. Chyba, że ma się zamiar ktoś komuś włamać do domu, czy to zabić bez problemu.
Rhen i Falmir:
Kupiec wziął pieniądze i podał ci twój nowy miecz. Wygląda w porządku i jest na pewno lepszy niż ta twoja stara wykałaczka - Cóż, dzięki. A Ciebie żołnierzu coś interesuje ciekawego?
Edward:
Praca powiadasz... Wojsko szuka najemników i sowicie płacą. Dzisiaj coś takiego usłyszałem. Pewnie sami nie chcą sobie brudzić rączek jak i straż hehe. Chyba, że praca u tych pajaców z mieczami Cię nie interesuję, to wtedy może coś innego się wymyśli - O rany. Co za czub. Niech no spieprza mi stąd jak nie chce rumu, bo mi klientów odstrasza.
-
Vito
W porządku. To tyle. Dzięki za współpracę. odparł handlarzowi, po czym udał się do przybytku Hanny.
-
Rhen
Zakłada nowy miecz i od tej pory go używa. Falmirze spotkajmy się na placu wisielców zaraz - Idzie do Pecka by zwrócić starą broń.
-
Falmir:
Nie całkiem. Ale ciekawa broń. Po czym odwrócił się do Rhena i podszedł w stronę placu wisielców, po czym zapytał się go Spotkałeś może jakiegoś z tych strażników? Bo dwoje z nich są właśnie na morzu, a ten mały gnojek Herman nie chce współpracować.
-
Dan
Hmm,tak,mógł bym pomóc,ale nie składałem ślubów ubóstwa jeśli wie wielebny co mam na myśli........ - odparł spokojnie - I mam nadzieję że Wulfgar też hojnie sypnie groszem!
-
Edward
Dobra zatem! Ale z kim mam porozmawiać, jeśli chcę coś... Podziałać? Spytał, wstając z miejsca i podnosząc swój kufer.
-
Edward:
Do Wulfgara bodajże. Kapitan straży miejskiej. Po drogowskazach dojdziesz do koszar, gdzie przebywa, chociaż najprędzej będzie, jeżeli wyjdziesz z karczmy i udasz się od razu w prawo. Zauważysz tam mury obronne i pewien budynek chroniony przez nie. To tam.
Vito:
Witaj. Czego tu szukasz, strażniku? - odezwała się od razu właścicielka gospody, jednocześnie zajmująca się czyszczeniem blatu.
Dan:
Tak, wiem... W każdym razie jeżeli oczywiście współpraca z wojskiem, zakonem lub strażą Cię nie zniechęci.
Rhen:
Zobaczyłeś jak Wulfgar trenuje z jakimiś nowymi rekrutami, których nie widziałeś tu nigdy wcześniej. Gdy tylko przechodziłeś przez plac rzucił ci pytające spojrzenie co ty tu robisz.
Techniczny:
Akcje z Falmirem i Rhenem puszczam po tym jak sie upora z Wulfgarem i Peckiem :P
-
Vito
Mam kilka pytań. Dorabiałaś może ostatnio jakiś klucz?
-
Dan
Zależy o jakim rodzaju współpracy mówimy....,i o jakiej formie zachęty do jej podjęcia....