Katarina:
Bardziej niewiasty niźli setki saracenów, tych bowiem mogę na kopię nadziać, a na damę ręki podnieść nie potrafię - odparł Templariusz. Ruszyliście więc, po drodze spotkaliście Spytka.
Wersja do druku
Katarina:
Bardziej niewiasty niźli setki saracenów, tych bowiem mogę na kopię nadziać, a na damę ręki podnieść nie potrafię - odparł Templariusz. Ruszyliście więc, po drodze spotkaliście Spytka.
Katarina
O i jest mój rycerz..... Konstabl nas wzywa.. zwróciła się do Lubego.... Sprawa nie cierpiąca zwłoki...
Spytko po łacinie:
Idźmy zatem.
Robert
Zgrzytnął zębami ze złości i spiorunował rozmówcę wzrokiem uznając że Agnes powiedziała to jedynie do ich trójki ale wtem spojrzał na Charlotte ułożoną na swych ramionach,jego gniew momentalnie zelżał pocałował ją czule w czoło po czym powiedział - Jak sobie chcesz Bertrandzie,nie mam ochoty ani możliwości by się z Tobą kłócić
Bertrand
Dziwny człek, dziwny...
Charles de Tournemire
No pięknie... Zakochany on, a ja im ślub na jego oczach wyprawić mam? - wzdychnął ciężko i zaczął kroczyć dalej w kierunku kaplicyrównież nie mając zamiaru się kłócić.
Spytko po łacinie:
Wydłużmy nieco kroku, skoro to tak pilna sprawa rzucił do Oswalda.
Bertrand, Charles, Robert:
Wyszliście otwierając drzwi od cytadeli, gdzie ujrzeliście stojącego przed nimi rycerza Adriano... Po chwili też dogonili was Katarina, Spytko oraz Oswald, którzy - za sugestią Polaka - bardzo szybkim krokiem podążyli również w stronę kaplicy.
Robert
Wychodzi na to że ślub wielu świadków mieć będzie......, no nic to,skoro taka wola panny i pana młodych nic mi do tego - pomyślał nie zwracając uwagi na Adriano i niosąc swojego anioła do kaplicy
Adriano
Widzę cała grupka tym razem. Bez zaprosin nigdzie i tak nie idę... - jeszcze w mordę dostane drugi raz...
Bertrand, Charles, Robert, Spytko, Katarina:
Weszliście do kaplicy, pierwszy Robert, któremu Oswald drzwi otworzył, a następnie zamknął. Waszym oczom ukazał się konstabl na swym potężnym, czarnym rumaku. Rycerz oczy skierowane miał ku ołtarzowi, tak jak miecz wyciągnięty w jego stronę. Jednak gdy tylko was ujrzał galopem do was podjechał a jego koń szturchnął potężnie Charlesa. Gdzie Agnes klecho!? I co... Charlotte, moja miła! Zeskoczył z Amalryka i podbiegł do Roberta, patrząc na swą siostrę z przejęciem.
Adriano:
Cała grupa weszła do kaplicy.
Robert
Jest ciężko chora,medyk twierdzi że zapadła na grypę - powiedział pociągając nosem a po jego policzku popłynęła łza,ponownie czule ucałował ukochaną po czym dodał chcąc zmienić temat - Nie gniewaj się na księdza Panie,Agnes zaraz dołączy tylko ma właśnie spotkanie ze swym bratem....
Charles de Tournemire
Odepchnięty cofnął się o parę kroków, spojrzał i odparł konstablowi - Tak... Przejęła się, gdy go zobaczyła, on zresztą też. Hugon miał bodajże na imię...
Bertrand
Konno w Domu Bożym? No i po co tu w ogóle przyleźliśmy?...
Bertrand, Charles, Robert, Spytko, Katarina:
Hugon? Jeden raz w życiu wysadzony z siodła zostałem, jego to kopia była... Rzekł Boemund, kładąc swą dłoń w rękawicy na ramieniu siostry. Zwrócił się do wszystkich - jeśli jeszcze tego nie wiecie, to słuchajcie, zamierzam tu i teraz ponownie ożenić się z Agnes, by gdy polegnę za kilka dni, nikt z was nie miał wątpliwości, że w swej ostatniej godzinie byłem jej mężem. Zaświadczycie w Moulins, iż jest to wdowa po mnie.
Robert
Oczywiście Panie,możesz na mnie liczyć w tej sprawie, dopilnuję żeby dostała co jej się słusznie należy - powiedział z powagą
Bertrand
A żeńta się, mi to tam rybka, skoro umirać zaraz potem chcesz. Wypiję za Was, przynajmniej okazja do upicia się będzie, hehe pomyślał, choć gdzieś w środku i tak czuł zazdrość...
Katarina
Szukała wzroku konstabla... Można było dostrzec jak jej oczy się szklą.... Z jednej strony radość a z drugiej żal. Mimo tego, że zawsze trochę się bała Boemunda, i często miała ciarki na plecach wiedząc, że ma się z nim widzieć, to mimo wszystko szanowała i podziwiała jego. Pani Agnes żałowała nad wyraz mocno. Zdawała sobie sprawę, że ta kobieta kocha Boemunda ponad wszystko na ziemi. Los, zadrwił z ich uczucia. Postawił dwoje przeznaczonych sobie ludzi na drodze i tak brutalnie i bez skrupułów chce ich rozdzielić.
To co zamierzał zrobić konstabl było w jej oczach czymś nadzwyczajnym. Mimo tego jak bardzo go los doświadczył, widać w nim hardość i dumę.... Mądrość i szaleństwo....
Na myśl o Tym człowieku przychodziło jej tylko jedno słowo... Szacunek....
Techniczny
Gdy Boemund spojrzy na Katarinę, stara się do niego uśmiechnąć, Ale w taki sposób by wiedział że go podziwia i szanuje. Jest dumna, że mogła go spotkać. Prawdziwy rycerz.... Tak prawdziwych jak on nie ma wielu na świecie
Spytko po łacinie:
Przyklęknął na jedno kolano trzymając Katarinę za rękę Czy zgodzisz się zostać moją żoną? wypalił patrząc w oblicze Lubej.
Katarina
Z zamyślenia i nostalgii oderwało ja zapytanie Lubego... Zupełnie zaskoczona i zdezorientowana. Nie wiedziała co ma odpowiedzieć,,,, to znaczy wiedziała.....ale nie była w stanie wydusić z siebie słowa.... Popatrzyła na ludzi stojących obok, na pana Boemunda. Potem spojrzała w oczy na klęczącego przed jaj nogami Spytka...
Jej ręce,,, całe ciało drżało z przejęcia i emocji.
Wzięła głęboki oddech napełniając piersi chłodnym powietrzem, ale ciało wręcz wrzało od gorąca....
Ludzie obok gdzieś nagle zniknęli... została tylko ona i jej Luby.... Patrzyła w te wielkie i przejęte oczy.... I wiedziała... już była pewna, że resztę swych dni chce spędzić przy boku tego człowieka. czuła się z przy niem bezpiecznie i spokojnie....
Tak.... mój miły.... Tak.....
Łzy popłynęły jej po policzkach... O niczym innym nie marzę jak o tym by żyć przy Tobie do końca swoich dni....
Spytko po łacinie:
Poderwał się na równe nogi i chwycił Ukochaną w objęcia. Ojcze, podwójny ślub dziś będziesz udzielał, tylko trzeba by drugiej pary obrączek.
Charles de Tournemire
Uśmiechnął się lekko widząc oświadczyny Spytka i Katariny, wszak to piękny widok widzieć dwie kochające się osoby w takim momencie. Po chwili przyglądania się im odparł mu - Damy radę i bez obrączek, chyba, iż wolicie je mieć. Czy chcecie, bym wam wszystkim obojga za jednym zamachem udzielił ślubu, tu już musicie dogadać się miedzy sobą. Przygotujcie się do spowiedzi, wszak z czystym sercem wypadałoby przyjąć błogosławieństwo, a ja pójdę się przygotować w tym czasie do udzielenia wam sakramentu.
Techniczny
Zakładam, że tu wszystko jest na miejscu jak stuły itd. w zachrystii. Jak tak to przygotowuje sobie złoty ornat i stułę na ślub, na spowiedź zaś bierze fioletową.
Spytko po łacinie:
Jeśli pan Boemund i pani Agnes nic przeciw temu nie mają, to tak byśmy chcieli uczynić. Może być bez obrączek, by zbytnio nie opóźniać ceremonii ich szukaniem. Woleli byśmy je mieć, aleć choć piękny, toć to tylko symbol. Jednako z pismem akt ślubu zawierającym. Do spowiedzi zaś gotowym przystąpić choćby i zaraz odparł nie wypuszczając Katariny ze swych objęć.
Charles de Tournemire
W takim razie znajdę tylko odpowiednią stułę i przygotuję rzeczy do ceremonii i możemy rozpocząć. Akt wypisze już po wszystkim, coby zamieszania teraz nie robić.
Boemund podszedł do Katariny oraz Spytka i położył swe dłonie na ich ramionach z delikatnym, szczerym oraz życzliwym uśmiechem, jaki rzadko na jego twarzy gościł. Wyspowiadaj najpierw zakochanych z północy klecho, ja na Agnes zaczekam - rzekł przy tym. Zaraz też zwrócił się do Roberta pytając łagodnym głosem - możesz mi panie dać mą siostrę na chwilę? Wiele chwil razem nam nie zostało, chcę ją potrzymać przez... Choć moment.
Robert
Tak,proszę....., ja tymczasem zaczekam na zewnątrz - powiedział cicho słabo się uśmiechając,bardzo delikatnie przekazał ukochaną w jego ręce po czym wyszedł z kaplicy i usiadł na schodach do niej prowadzących ukrywając twarz w ramionach i rozmyślając - A co jeśli nigdy nie będzie nam dane ślubu wziąć? Co jeśli wrócę i...... - nie dokończył zdania w swej głowie a łzy pociekły mu po twarzy
Adriano
Podchodzi pod kaplice i czeka na grupę.
Charles de Tournemire
Kapłan poszedł do zachrystii i przygotował sobie potrzebne mu rzeczy na ślub takie jak ornat, stuła itp. Gdy już wszystko przygotował założył fioletową stułę na szyję, po czym wyszedł i zasiadł w konfesjonale oczekując na Spytka bądź Katrinę.
Adriano, Robert:
Dostrzegliście wychodzących z wnętrza cytadeli Agnes oraz Hugona. Rycerz trzyma siostrę za rękę. Po chwili dotarli już do was, a kobieta przykucnęła przy siedzącym Normanie spoglądając w jego oczy uprzednio odsuwając mu dłońmi ramiona, ale nic nie mówiąc.
Reszta:
Rumak Boemunda podszedł spokojnie do konfesjonału i wsadził łeb, z zaciekawieniem patrząc na Charlesa.
Charles de Tournemire
Jak nie konstabl to koń mi nie da spokoju, co? - Pogłaskałbym Cię, ale wiem, że mnie ugryziesz. Ty też chcesz się wyspowiadać? - powiedział spokojnie do konia, oczywiście tak naprawdę ironizując.
Bertrand
Oho, i kto jeszcze ma się zamiar teraz ożenić? Może Robert i Charlotte? Ee tam, przynajmniej wypiję za zdrowie wszystkich par, hehehe
Robert
Nic nie rzekł na jej widok tylko spojrzał na nią swym załzawionym obliczem,widział w jej oczach zrozumienie i współczucie,uśmiechnął się słabo,pogłaskał ją czule po ramieniu po czym powiedział zachrypniętym głosem - Nie czekaj na mnie,zaraz się pozbieram,Twój mąż czeka w środku...
Adriano, Robert:
Zamknij się - wyszeptała do Normana ale tonem wcale nie przejawiającym złości i uklękła nie bacząc na swą suknię, co biorąc pod uwagę jej podejście do tego jest nadzwyczajne... Przytuliła go mocno szepcąc znów - chcę byś był przy tym.
Robert
Także mocno ją przytulił,kolejna łza pociekła mu po twarzy tym razem ze wzruszenia....,wiedział że i ona kocha go jak brata,wiedział że może bezwzględnie na nią liczyć.....,pocałował ją w policzek i powiedział jedynie - Będę
Katarina
Cały czas miała problem by cokolwiek powiedzieć. Nie spodziewała się, że ukochany tak szybko się jej oświadczy.... Gdy Pan Boemund podszedł do nich...
Spuściła głowę w pokłonie.... Dziękuję... Dziękujemy Ci Panie za dobroć jaką nam okazujesz i za zaufanie, którym nas obdarowałeś.
Spytko po łacinie:
Podszedł do konfesjonału się wyspowiadać. Uklęknął i rzekł Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus po czym się przeżegnał W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
Charles de Tournemire
Na wieki wieków - odparł mu, po czym spojrzał na konstabla wzrokiem sugerującym, aby zabrał swojego wierzchowca. Następnie pochylił głowę w kierunku Spytka i kontynuował: uczynił znak krzyża i wypowiedział po cichu do niego formułkę - Bóg niech będzie w Twym sercu, abyś skruszony w duchu wyznał swe grzechy.
Spytko po łacinie:
Amen. Jam Spycimir z Mstyczkowa herbu Lis. Jestem kawalerem, który ostatnio u spowiedzi był trzy niedziele temu. Rozgrzeszenie otrzymałem, a i pokutę odprawiłem. Od ostatniej spowiedzi obraziłem Pana następującymi grzechami: Nie podniosłem oręża przeciw Kasimowi ani tej saraceńskiej żmii Suriji, mimo że reguła zakonu w którym służyłem nakazuje zbrojną walkę z niewiernymi. Nakłaniałem Wielkiego Mistrza Bożogrobców, gdy opuszczałem ich szeregi, by fałszywe świadectwo dawał przeciw mnie przez głoszenie iże mnie z niego wyrzucił w niesławie. Ale dla dobra zakonu tom uczynił. Łacno w gniew wpadam i uderzył żem pięścią obleczoną kolczą rękawicą w głowę rycerza Adriano, nie dając się mu wpierw wytłumaczyć z nagannego zachowania wobec damy mego serca. Więcej grzechów nie pamiętam, za które szczerze z miłości do Boga bym żałował. Za te com wymienił żałuję i postanawiam się z nich poprawić. Proszę Boga o przebaczenie, a Ciebie, ojcze, o naukę i zbawienną pokutę.
Charles de Tournemire
Kapłan po chwili ciszy odparł mu - Czy za, wszystkie, swoje grzechy żałujesz?
Spytko po łacinie:
Za wszystkie które żem wymienił. Gdybym innych nie popełnił, nie mógł bym teraz brać ślubu. Temu też pozostałych nie wymieniłem, gdyż za to co przyniosły żałować nie potrafię.