-
Katarina
O Przenajświętsza Panno... Takich oczu jeszcze żem nie widziała nigdy, Jak błękit nieba słonecznego. Kaśka czuła jak rumieniec jej na twarzy dojrzewa.
Zapomniała na chwilę o zwiadowcach i innych ważnych sprawach. Próbowała włożyć nogę w strzemię ale nie mogła oczu od Spytka oderwać.
Słowa Sir Georga sprowadziły ją jednaj na ziemię..
Gdy myłam się panie jak mi radziłeś za pagórkiem, w oddali spostrzegłam sylwetkę konnego.
-
Spytko
Nic już nie powiedział, uśmiechnął się tylko jeszcze bardziej, podkręcił wąsa i dosiadł Trzaskawicy.
-
Charles de Tournemire
Widząc, że inni dosiadają swych koni zrobił sam to samo.
-
1 załącznik(ów)
Gdy do potyczki się już wyrychtowaliście, koni swych dosiadając i dłonie trzymając w gotowości do oręża dobycia, wreszcie wszyscy ujrzeliście owego jeźdźca, któren ukazał się wam wyjeżdżając zza pagórka. Możecie się mu dobrze teraz przyjrzeć, saracen to z całą pewnością. Zbrojny w kolczugę, na głowie hełm nosi obwiązany zawojem, a w dłoniach dzierży okrągłą tarczę i włócznię. U pasa ma miecz przypięty, dosiada zaś rumaka arabskiego o siwej maści.
Załącznik 1124
Wbił swą włócznię w ziemię doglądając was bystrymi oczyma i wykonał gest ręką, przesyłając wam pozdrowienie, milcząc na razie.
W tym czasie konstabl Boemund dalej klęczy i się modli, obojętny na to co wokół się dzieje.
-
Sir George Srogi
Uniósł rękę w pozdrowieniu i idzie w stronę wojownika.
-
Saracen ozwał się dość łamaną łaciną - jam jest Kasim ibn Haruna al-Mutasi, poddany Al-Mustadiego. Jam wysłannikiem z Bagdadu, zmierzającym ku Al-Arisz. Przyjaciółmi Bagdadu nie jesteście, Frankowie, ale też i nie wrogami, zatem przyjmijcie me pozdrowienia.
-
Sir George Srogi
Salam alejkum przyjacielu, nie trudź się, ja znam dobrze wasz język. Jestem jak widzisz zakonnikiem św. Jana, w jakim to celu zmierzasz? Napotkaliśmy się po drodze z waszym patrolem, który nie był tak przyjaźnie nastawiony jak Ty. - cały czas mówi po arabsku.
-
Ukłonił się delikatnie w siodle, gdy Sir George przyjaźnie do niego przemówił po arabsku - alejkum salam, dziękuję kawalerze, mój pan zlecił mi ważną misję, której celu ujawnić nie mogę, ale słowem poręczyć już to dla mnie nie problem, iż z łacinnikami ona nic wspólnego nie ma, także powodu do obaw nie macie. A chyba słowo rycerza respektujecie, bowiem jam farysem, wy nas rycerstwem niewiernym zwiecie. A ten patrol, który jak powiadasz napotkaliście, nie nasz był, pan Bagdadu nie wysyła tu swych żołnierzy wiedząc iż wojny między nim a Frankami nie ma. Byli to może Syryjczycy lub wojownicy Ajjubidów, którzy sposobności na wojnę szukają.
Techniczny
Farys mówi po arabsku do Sir George'a.
-
Charles de Tournemire
...Witaj. Chcesz się tu zatrzymać? - zapytał araba podejrzliwie
-
Być może, jak zezwolicie, wszak szlak ostatnio niebezpieczny gdy chmury wojny wiszą nad nami wszystkimi - odparł farys po łacinie Charlesowi.