-
Robert, Adriano:
Agnes zaczęła się chichrać widząc odchodzącego Bertranda, pokręciła po tym głową i rzekła, wstając z trudem - chodź Robercie, teraz będą przygrywać Chanterai por mon corage, tą pieśń co żem wcześniej śpiewała, idealna by na spokojnie cię poduczyć. W międzyczasie będę obserwowała Gawaina, ty się skupiaj na tym by mnie nie dobić - zaśmiała się lekko. Ty panie de Silan też może weź jakąś pannę i w obserwacjach nam pomóż, lub też patrz stac, twoja wola.
Bertrand:
Jak się bawię? Dobrze! Ha! Ten głupiec de Ibelin... Niech ja go dopadnę, niech się uczta skończy... A, to ty! Tyś go walnął kuflem! Odpowiedział Gawain.
Gunter:
Aurora w trakcie rzekła - och ile to ja nie zaznałam takiej czułości, ile to już czasu! Och tak cudownie...
-
Bertrand
Ano ja, nie przedstawiliśmy się wtedy sobie, me miano Bertrand de Toulouse. Zalazł on panu za skórę, co? Cóż waszmość na tego wieśniaka szykuje? rzekł z ciekawością w głosie, tak jakby też chciał Baldwinowi na złość zrobić.
-
Gunter
Hehe, ja też pani. Robi swoje do końca.
-
Robert
Również zaśmiał się lekko i powiedział - Zrobię co w mojej mocy Agnes, a Ty bądź moimi oczami - po czym podał jej rękę
-
Adriano
Na licznych balach we Włoszech stroniłem od tańców ale co nie co się spróbowało więc myślę że sprawdzę się lepiej od Betranda - w miarę cicho do Agnes
Adriano szuka wolnej damy.
-
Bertrand:
Zalazł za skórę, bo poparł Boemunda de Moulins, kiedy ten króla prosił o ukaranie mnie za rzekome tchórzostwo w bitwie! A to zwykłe kłamstwo! Przeklęty łotr, dopadnę jego i wszystkich, którzy mi staną na drodze, wszystkich! Ów Gawain ma ogromne szczęście, że na sali jest głośno i reszta gości nie słyszy co mówi...
Robert:
Złapałeś Agnes za obydwie dłonie, bardzo ma delikatne i miłe w dotyku, nie dziwisz się Bertrandowi, że z taką radością jej dotykał... Wyszliście pośród inne pary, także obok tańczącego Gawaina de Bijouna i wnet zagrała muzyka oraz rozbrzmiał śpiew. Agnes cichymi słowami oraz własnymi krokami stara Ci się pokazać, jak dobrze zatańczyć, cały czas też zerka na Gawaina. Póki co, całkiem nieźle Ci wychodzi, dzięki skupieniu całej uwagi na nie poranieniu i tak już rozciętej ostrogą, delikatnej stopy Agnes.
Gunter:
Skończyliście wreszcie, dawno nie czułeś się tak wspaniale. Wnet jednak rozległo się głośne pukanie do drzwi, a Aurora zaczęła głośno jęczeć, jakoby ją coś bolało i miała się zaraz rozpłakać...
Adriano:
Jedyna wolna dama to żona Godwyna - Svenja, którą mąż na chwilę zostawił. Wygląda na sympatyczną kobietę, zapewne zechce zatańczyć.
-
Adriano
Tańczyć z żoną tego barbarzyńcy nie zamierzam - Adriano czeka i szuka innej wolnej damy
-
Bertrand
Ja na pewno nie zamierzam panu stanąć na drodze... W każdym razie życzę powodzenia i miłego wieczoru. Oddalił się z powrotem na miejsce, gdzie przed chwilą opatrywał stopę Agnes, usiadł na krześle i obserwował tańczące pary, bacząc przy tym na hrabiego. Przecie to nie wygląda na trudne. Jakżem mógł tak się zbłaźnić przed wszystkimi?
-
Gunter
Przeklinam ciebie i twoje potomstwo cudzołożnico mówi po czym skacze przez okno. W locie Synalku przykro mi, nie spotkamy . Och okrutni aniołowie na tej ziemi. Legendą chiał jam być. Trudno. To koniec.
Techniczny
Zrąbałem xD. Dzięki za grę.
-
Robert
Uśmiechał się sympatycznie do Agnes,naprawdę polubił tą kobietę mimo że czasem miała swoje humory,skupiał całą swoją uwagę na wcielaniu w życie jej wskazówek i dostosowaniu się do nadanego przez nią rytmu,przypomniało mu to inną ucztę i inną partnerkę.....
Anno Domini 1168,posiadłość rodu de Modica
Oj Robercie musisz ze mną zatańczyć,nie przystoi by gospodarz nie dał przykładu reszcie gości i nie zatańczył ze swoją wybranką choć raz - powiedziała kobieta słodkim głosem do potężnie zbudowanego mężczyzny siedzącego obok uwieszając mu się przy tym na ramieniu,swą urodą zdecydowanie przewyższała wszystkie pozostałe damy przybyłe na ucztę a nawet żonaci goście co jakiś czas patrzyli w jej stronę nie mogąc oderwać wzroku od żony gospodarza co i rusz nieskutecznie przyprowadzani do porządku przez kuksańce wymierzane przez ich zazdrosne małżonki. Mężczyzna westchnął ciężko i odparł -Julio,słońce Ty moje, wiesz przecież że taniec to nie jest moja mocna strona - na to kobieta zachichotała lekko i odparła - Wiem aż za dobrze skarbie,przecież poznaliśmy się gdy podeptałeś me nogi w tańcu, ale jak mi je potem wymasowałeś - na to wspomnienie mężczyzna mimowolnie się uśmiechnął a kobieta aż zamruczała z rozkoszy przymykając oczy trwali tak chwilę utuleni do siebie gdy odezwała się zdecydowanym głosem - I teraz musisz się ponownie przełamać,nie bój się będę przy Tobie i cały czas będę Ci przekazywała wskazówki - po czym ujęła go ręką za twarz i spojrzała mu głęboko w oczy przygryzając wargę,znał to spojrzenie,wiedział że jest na straconej pozycji a ona nie odpuści dopóki nie postawi na swoim - Dobrze już dobrze, ale poleć trubadurom żeby zagrali jakiś wolniejszy kawałek - Julia aż zapiszczała z radości i ucałowała go gorąco w policzek,natychmiast wstała i poprowadziła męża na środek sali po drodze rzucając mijającemu ich pachołkowi z uśmiechem - Przekaż muzykom żeby zagrali Chanterai por mon corage - gdy wyszli na środek sali rozległ się cichy pomruk pomiędzy przybyłymi gośćmi a wszystkie tańczące pary zrobiły miejsce dla gospodarzy spoglądając na młodą parę z zazdrością. Mężczyzna przełknął ślinę i poczuł się wyraźnie nieswojo,jednak kobieta widząc niepewność partnera natychmiast nachyliła mu się do ucha i szepnęła - Kochanie,będzie dobrze,skup się na mnie i na moim głosie - wkrótce muzycy rozpoczęli pieśń i wszyscy ruszyli do tańca, Robert wraz z Julią zaczęli bardzo powoli by później podłapać właściwy rytm,wydawało się że kobieta wręcz unosi się nad ziemią,nawet nieporadny Robert przy ciągłych instrukcjach ukochanej wychodził na dobrego tancerza, rozległy się szepty wyrażające podziw i zachwyt a wszyscy wręcz przystanęli by móc oglądać cudowny taniec dwójki gospodarzy. Choć bliższym prawdy byłoby stwierdzenie że patrzyli na Julię od której wręcz biła gracja i wdzięk. Gdy melodia ucichła rozległy się gromkie brawa a kobieta ponownie szepnęła do ucha Robertowi z szerokim uśmiechem na ustach - I jak mój drogi? Chyba nie było tak źle - zamiast odpowiedzi ujrzała jedynie szczery uśmiech na twarzy męża który po chwili złączył się z wybranką w namiętnym pocałunku......