Heinrich Arberic
Czeka zatem na Krasnoluda, mając nadzieję na przekonanie go do puszczenia grupy wolno.
Wersja do druku
Heinrich Arberic
Czeka zatem na Krasnoluda, mając nadzieję na przekonanie go do puszczenia grupy wolno.
Mithrandir
Wóz jest kryty i zmierza cały czas w waszym kierunku, ale powoli, w tempie maszerującego człowieka. Prawdopodobnie woźnica po prostu nie chce zmęczyć koni. Na koźle siedzi powożąc dwójką koni jakiś mężczyzna o długich, sumiastych wąsach. Więcej szczegółów zasłaniają ci strażnicy niosący Thoriego.
Glamdring
Dostrzegłeś długą na 31, szeroką na 22 i grubą na niecały centymetr paczkę z brązowej skóry obwiązaną wzdłuż, wszerz i po dwóch skosach czerwonym sznurem tak, że wiązanie układa się w cztery przecinające się na środku linie. Wydaje się ci, że pakunek jest zbyt cienki by zawierać księgę. Nie wiadomo czy Kislevita również zmierzał do tej paczki, czy raczej do lezącej niedaleko metalowej flaszki rzuconej przez Fjola. Obydwa przedmioty są oddalone od ciebie o 15 metrów, a od Talwiego i towarzysza Fjola o 10. Zauważyłeś, że w oddalonej od was o sto metrów bramie zamków otworzyła się furta i wyszły z niej dwie znajome postacie z turnieju łuczniczego. Starzec w szarych szatach wraz z potężnie zbudowanym brodatymi mężczyzną w szatach szarobrązowych z założoną na głowę czaszką jelenia. Gdyby nie potężna sylwetka i broda mógłbyś go wziąć za kapłana Kurnousa, no ale to człowiek, a nie elf. Obydwaj dzierżą w dłoniach kostury. Dostrzegłeś również, że żołnierze na murach zamku widząc, iż sytuacja się uspokoiła, zdjęli strzały z cięciw łuków i wrócili do dalszego patrolowania. Nie wiesz jednak czy na umocnieniach za twoimi plecami uczynili to samo.
Talwi Frostig
Kislevita również zastygł bez ruchu.
Wszyscy:
Racja, wóz nie zając, nie ucieknie. Jeśli jakiś tu zmierza i naprawdę macie go eskortować poza nasze miasto to i tak musi tędy przejechać odparł na słowa Mithrandira kusznik.
Ja też?! Rozkaz chyba mnie nie dotyczy, nie byłem przy nich, kiedy krasnolud kazał wam ich pilnować. rzucił głośno Kislevita.
Fakt, ty jedyny możesz odejść odparł drugi z kuszników.
Kozak zdążył się odwrócić i zrobić jeden krok gdy zatrzymały go w miejscu słowa kapitana straży Kislevito i Talwi Frostigu, ten krzywoprzysiężca wskazał ręką na niesionego Thoriego podszywał się pod wysłannika króla. Oskarżył tego tu krasnoluda o kradzież przedmiotu należącego do Karaz Ankor. Podobno bardzo potężnego i złego. Poproszony jednak o okazanie glejtu próbował się wykręcić stwierdzając bym z porozmawiam z Wami, gdyż ułatwicie mi zrozumienie tej sprawy. Zatem słucham co macie mi do powiedzenia.
To khamca, nie fesdem zodziejem! wykrzyknął Fjol.
I a-of nai nu rik, a-of nai nu goro ai dammaz dawi ha odparł mu krzywiąc się na to kapitan.
Fjol zbladł, po czym poczerwieniał i wykrzyknął Dammaz?! Kaz umgi af gorak dammaz. Af dongliz alz khazhunki
Dowódca straży ciężko westchnął i odparł Gorogs ha wanrak doki
Doh dawi odburknął na to Fjol, ale tak cicho, że dowódca straży mógł go nie usłyszeć.
Thori Bruksson
Techniczny:
Postać co prawda nadal nie przytomna, ale masz +25 PD za pomoc i przełożenie mi tych kilku zdań na khazalid. Teraz się tylko módl by reszta drużyny Ci ją uratowała przed katem.
Mithrandir
Po wymianie zdań krasnoludów, Asur dodał
Cytat:
Dowódco jeżeli można, tak byśmy też zrozumieli, jeżeli to tyczy się tego zatrzymania.
Talwi Frostig
Talwi zwrócił się w kierunku dowódcy straży. -Jestem pewien, że Thori mówi prawdę a jego intencje są szczere. Wczoraj ryzykując własnym życiem obronił karczmarza w Karczmie pod Świńskim łbem gdy przyszło do niego trzech bandytów. Reszta naszej drużyny przybyła nieco później i udało nam się ich przepędzić, ale Thori został ogłuszony przez ich herszta. Może wtedy zabrali mu glejt? Zna waszmość przecie typowego zbója. Tępy osiłek albo podobna mu przybłęda. Pewnie zobaczył jakiś dokument i niewiele myśląc zabrał go ze sobą. (Próba przekonania) A odnośnie bardzo potężnego i złego przedmiotu to leży o tam. Talwi skinął głową na pakunek Fjola.
Glamdring
Elf po wysłuchaniu Talwiego dodał do dowódcy. "Skoro Irokez był w mieście oznacza, że kupił glejt od strażników bądź był na tyle cwany, że udało mu się dostać w inny sposób. Jak pewnie zauważyłeś ten krasnolud nie jest zbyt bystry... Logicznie myśląc musiał dostać się tu w legalny sposób... Albo strażnicy pod Twoją komendą są tak niekompetentni, że przegapili półgłówka wchodzącego na gapę..."
Heinrich Arberic
Mości krasnoludzie, zwą mnie Heinrich. Heinrich Arberic. Ośmielę się spytać, dlaczego to Wasi ludzie celują do nas z kusz? Zdaje się, iż zaszła pewna pomyłka. Zostaliśmy wrobieni w dość dziwną i zawiłą grę owego krasnoluda, Thoriego. Sigmar mi świadkiem, iż jest to prawdopodobnie kolejna dziwna zagrywka owego krasnoluda. Na sojusz naszych pradawnych ras, pragnę zwrócić uwagę na to, jak ów osobnik się dostał do miasta.
Mam szczerą nadzieję, iż sytuacja ta będzie możliwa do rozwiązania w sposób bezsporny. - rzekł Heinrich do dowódcy straży. Ma nadzieję na uspokojenie sytuacji i puszczenie wolno.
Nie tyczy się warknął w odpowiedzi kapitan na słowa Mithrandira.
Nie znam niesionego przez twych ludzi krasnoluda. Ich wszystkich zresztą też nie znam oprócz pijanego. A ów przedmiot trzeba jak najszybciej zniszczyć, widnieje na nim pieczęć Mrocznych Potęg odparł Kislevita wskazując palcem na pakunek.
Więc zniszcz go jak najszybciej, jak masz w tym doświadczenie. - po tych słowach Kislevita ruszył w stronę pakunku.
By wejść do miasta wystarczy zapłacić myto, nie trzeba do tego żadnego glejtu. A myto może zapłacić nawet półgłówek. Choć winien siedzieć w przytułku Shayli, zamiast się kręcić po świecie - wyjaśnił dowódca straży.
Wchodząc nie podawał się za królewskiego wysłannika. Co więcej oprócz Kislevity oni wszyscy przybyli do miasta razem rzucił jeden z kuszników.
Niestety medyku wychodzi na to, że Thori częściowo kłamał, choć może i w słusznej w jego mniemaniu sprawie. Przedmiot na którym widać pieczęć Mrocznych Potęg na pewno nie jest własnością Karaz Ankor. A przysięgał, że mówi prawdę. Tu już grzywna nie wystarczy. Karą za krzywoprzysięstwo jest wyrwanie języka, nawet dla królewskiego wysłannika. Sprawdzimy jednak czy rzeczywiście nim nie jest przed wykonaniem kary. Jeśli się nim okaże, odeślemy nietkniętego Thorgrimowi Strażnikowi Uraz w ramach sojuszu. Jeśli jednak nie, to czeka go jeszcze dodatkowo łamanie kołem - odparł krasnolud Talwiemu.
Derek Snorrison jestem, Heinrichu Arbericu, rozkazałem przypilnować was moim kusznikom, byście zostali na miejscu zanim z wami porozmawiam. W dodatku jeden z was był oskarżony o użycie magii na mym rodaku, wbrew jego woli. Jesteście już wolni. Zmiana odpoczywająca, możecie wrócić do wartowni! Kusznicy po tych słowach zdjęli bełty z łożysk kusz i zwolnili cięciwy. Następnie zrobili w tył zwrot i udali się w kierunku budynku z którego przybyli. Kislevita w tym czasie dotarł do pakunku, oblał go zawartością trzymanej flaszki, odrzucił pustą butelkę i przykucnął wyciągając hubkę z krzesiwem nad oblaną wódką paczkę. Dotarli do was strażnicy niosący Thoriego, zmierzają dalej w stronę wartowni. Widać też już wyraźnie nadjeżdżający kryty wóz. Strażnik, który towarzyszył niosącym nieprzytomnego irokeza zatrzymał się przed Glamdringiem i stwierdził a oto i za mymi plecami nadjeżdża Sigfrid Alzhanner, o którego pytałeś elfie
Fjol usłyszawszy to ruszył od razu naprzód, gdy w miejscu osadził go okrzyk Dereka - A Ty gdzie?!! Nazwałeś mnie głupim krasnoludem, pora byś udowodnił resztę swych słów! - po których uniósł ręce z zaciśniętymi pięściami przed swoją twarzą. Nie wtrącać się, to sprawa między mną i tym krasnoludem. Jeśli wygra, puścić wolno!
- Wy także się nie wtrącajcie warknął Fjol, o dziwo tym razem przy tym nie bełkocząc i przyjmując podobną postawę jak Snorrison.
Mithrandir
Asur widząc zachowanie kislevity ruszył w jego kierunku zatrzymując się na dystans długości kostura który miał w ręku
Spojrzał na dowódcę ignorując zachowanie FjolaCytat:
Człowieku zaprzestań, zawartość paczki jest zapieczętowana, naruszenie bądź próba zniszczenia może tylko aktywować zaklęcie...
Po tych słowach warknał w stronę FjolaCytat:
Panie tu potrzeba Magistrów, którzy byli by wstanie złamać pieczęć, ogień tu może tylko zaszkodzić. Nie mam zamiaru narażać się i niewinnych na katastrofę.
// jeżeli kislevita nie zaprzestanie próby podpalenia wykonuję cios w jego.... zależnie jak mnie MG ustawiCytat:
Głupcze kto Ci to dał i co miałeś z tym zrobić odpowiadaj....
- w ręce
- bark
- pchnięcie w korpus
Talwi Frostig
-Zaczekaj kapitanie! Thori jest moim dłużnikiem krwi! Poprzysiągł, że pomoże mi w mojej wyprawie na północ. Musisz pozwolić mu wypełnić jego przysięgę. A północne rubieże Imperium są teraz bardzo niebezpieczne, śmierć pewnie spotka go tak czy inaczej, a publiczna egzekucja i niedotrzymanie obietnicy przyniesie jego całemu klanowi hańbę. Daj mu zginąć z bronią w ręku a nie z ręki kata ku uciesze gawiedzi. (Próba przekonania, użyć punktu szczęścia)
Glamdring
Elf ruszył za Mithrandirem. Gdy go dogonił chwycił za ramię i wskazał dłonią w kierunku bramy zamkowej gdzie widoczne były dwie postacie z kosturami. "Mithrandirze, czy to nie w towarzystwie tych starców pojawiłeś się na turnieju? Być może oni będą mogli bezpiecznie pozbyć się tego przedmiotu. Zawołaj ich prędko a ja przypilnuje tego człowieka by nie zrobił nic głupiego..." Kończąc wypowiedź elf zwrócił się do kislevity zachowując bezpieczny dystans. "Posłuchaj się tego elfa bo mądrze prawi. Nie znamy się na zaklętych przedmiotach i nie wiemy czym może grozić naruszenie pieczęci. Jeśli choć trochę zależy Ci na bezpieczeństwie to zostawisz tą paczkę w spokoju dopóki Mithrandir nie powróci."