Anna de Loiret
Pamiętam Alessio, Stella, przytulisz mnie? Spytała nieobecnym głosem, przy okazji wręczając cały mieszek Bertrandowi ze słowami - weź panie połowę, a resztę mi zwróć albo Arathenie od razu...
Wersja do druku
Anna de Loiret
Pamiętam Alessio, Stella, przytulisz mnie? Spytała nieobecnym głosem, przy okazji wręczając cały mieszek Bertrandowi ze słowami - weź panie połowę, a resztę mi zwróć albo Arathenie od razu...
Alessio
Stella,poznaj proszę kobietę mego życia,moją przyszłą żonę a Twoją.....hmm......siostrę - powiedział po Bretońsku z uśmiechem biorąc konia za uzdę i podprowadzając go bliżej ukochanej
Bertrand odliczył połowę z mieszka i oddał go Arathenie. Podał Jej również jedną ze swych czarnych strzał. Uratowała Ci życie, przyjmij więc ją, może dokona tego ponownie. Ruszajmy, gdy dotrzemy do naszego obozu oddam Wam waszą połowę złota. Tylko w pewnym momencie będę musiał Wam zawiązać oczy ze względów bezpieczeństwa.
Anna de Loiret
Jestem Ania... Wymamrotała koniowi i położyła dłoń na jego ganeszy, przysuwając się do niego. Chodź Aratheno do nas...
Arathena
Uśmiechnęła się do Banity.... Dziękuję odpowiedziała po cichu... Wzięła swoją sakwę i schowała... Strzałę natomiast włożyła do kołczanu.... Pierwszy raz widziałam by ktoś tak dobrze strzelał z łuku.... Idzie się tego nauczyć czy to magia? zapytała nieśmiało
I jedno i drugie odrzekł przywódca banitów. Ruszyliście naprzód opuszczając polanę. W pewnej chwili Bertrand rzekł Teraz muszę Wam zawiązać oczy. Nie to że Wam nie ufam, inaczej bym nie wysłał ze złotem na okup z Wami tylko jednego człowieka, ale jeśli wpadniecie w ręce wroga, to podczas tortur nie takie tajemnice w końcu zdradzicie.
Arathena
Posłusznie pozwoliła związać sobie oczy.
Alessio
Tortury?Urocza perspektywa.....- pomyślał ponuro,dając sobie zawiązać oczy
Anna de Loiret
Dobrze, panie, przewiąż więc me oczy, tylko jak możesz uważaj by mi włosów nie poszargać - rzekła z uśmiechem do rycerza, licząc na to że będzie delikatny. Rzecz jasna jej oczy zalśniły...
Christophe Leroy
Daje sobie związać oczy.
Banici zawiązali Wam oczy podając linę byście się Jej trzymali podczas dalszego marszu. Bertrand bardzo delikatnie zawiązał opaskę na włosach Anny, aż przeszły Ją dreszcze od Jego dotyku. Jednak mimo wszystko nie dorównuje on dotykowi Alessia. Po dłuższej chwili marszu zdjęli Wam opaski z oczu. Widzicie spore obozowisko z platformami na gałęziach drzew i szałasami umiejscowionymi na nich. Do schronień prowadzą drabiny sznurowe. Arathena ma wrażenie jakby znalazła się w domu.
Arathena
Wciągnęła mocno powietrze w nozdrza... hmmmm.... Wypuszczając je powoli.. Jak dobrze być w domu.... Podeszła do drzewa i położyła na nim dłoń.
Jak długo tu będziemy zapytała nagle.....?
Jak tylko Gruby Gui wróci ze złotem na okup to zajmie się leczeniem. Sądzę że nie dłużej niż tydzień aż mężczyźni wrócą do pełni sił odparł Bertrand.
Christophe Leroy
Długo... Ale co zrobić - powiedział Christophe rozglądając się po obozie. Całkiem mu się tu podobało, a i nie miałby nic przeciwko przerwie... Chociaż czas nagli.
Alessio
Całkiem przytulnie....,spodziewałem się czegoś wiele,wiele gorszego - pomyślał rozglądając się z ciekawością dookoła
Atarhena
A gdzie mamy do tego czasu mieszkać? spojrzała na Annę i jej ojca.... ale pytała banitę.... i czy przez ten czas obozu nie będziemy mogli opuścić?
- Dostaniecie jeden z naszych magazynów dla siebie, tylko musimy go opróżnić. odpowiedział Bertrand. Lepiej jakbyście nie opuszczali obozu, wartownicy są dość nerwowi.
- Będę miał problem z tą nogą by wleźć na górę stwierdził ojciec Anny. A jakieś mniejsze pomieszczenie dla kobiet dodatkowo się nie znajdzie?
- Znajdzie się, coś wymyślę. Hugo, podaj tą sakwę z ich złotem, czas im oddać połowę zgodnie z umową.
Mały Hugo wlazł na jedną z drabin i zaczął się sprawnie wspinać.
Anna de Loiret
Bardzo podobał jej się dotyk Bertranda, choć nie miał tak miłych dłoni jak Alessio, to poczuła wielką radość i podniecenie, że to rycerz ją dotyka...
Gdy dotarli już wszyscy do obozu, rozejrzała się po nim wzrokiem. Wydaje się tu miło, przyjemnie będzie się przez tydzień odpoczywać, och jak ja tego pragnęłam... Tatusiu, możemy porozmawiać na osobności?
Tak, możemy. Ruszył za Anną kuśtykając mocno.
Anna de Loiret
Pomogła ojcu dojść w ustronne miejsce, by mogli porozmawiać. Gdy się wystarczająco oddalili, objęła go za szyję i spytała - ojcze, powiedz mi szczerze... Co myślisz o mym wybranku? Rzeknij mi prawdę, bez względu na to jaka ona jest...
Anna de Loiret:
Nie wiem co o Nim sądzić, za krótko go znam. Wydaje się mi, że darzy Cię szczerym uczuciem. Ruszył w te pędy ledwo dwie klepsydry żaków minęły, gdy ruszyłyście we trzy z polany, martwiąc się, że coś może Ci się stać w lesie. Wziął tylko Christopha ze sobą, więc odwagi tez mu nie mogę odmówić. Chcę jednak go bliżej poznać podczas naszego pobytu tutaj, wtedy będę mógł coś rzec o Nim więcej.
Anna de Loiret
Och to się cieszę - rozpromieniła się nieco. Ale jest jeden problem... Nie chciał pocałować Thilbauta, przecież na znak braterstwa powinien, dwaj mężczyźni uściskają sobie dłonie, ale Thilbaut to koń więc buziaka mógłby mu dać... Podejrzewam, że ciężko mu zaakceptować to, że będzie się musiał mną z kimś dzielić...
Anna de Loiret:
Wcale się mu nie dziwię, mi też ciężko to czynić roześmiał się ojciec.
Anna de Loiret
Spojrzała zaskoczona z otwartymi ustami na ojca - jak to, nie pamiętasz już jaką czułość okazywałeś Ważce? Och! Odwróciła się wielce obrażona...
Anna de Loiret:
Ojciec westchnął ciężko Nie o tym mówiłem, tylko o zaakceptowaniu faktu o konieczności dzielenia się Tobą z kimkolwiek.
Anna de Loiret
Tak? Och... Zawstydziła się nieco, odwracając znów do ojca. Ucałowała go w policzek nie mogąc spojrzeć w oczy, że posądziła go o taką nikczemność... Wybacz mi, wracajmy do reszty, zmęczona jestem...
Alessio
W czasie gdy jego ukochana rozmawiała ze swoim ojcem usiadł pod drzewem nieco zmęczony marszem i położył delikatnie dłoń na swojej ranie......- Wchodzenie na górę w moim obecnym stanie będzie baaardzo przyjemne.....ehh........,no i ja oczywiście będę spał sam.....
Arathena
Podeszłą do Alessia... Bardzo boli? zapytała z nieukrywana troską.... Ich włócznie tępe więc rana chyba poszarpana,,, szybciej się zagoi niż cięta ostrym....
Alessio
Jakoś to znoszę,bywało gorzej hehe....ale dziękuję że pytasz - zamilkł na chwilę jak gdyby zbierając myśli - I ja........chcę żebyś wiedziała że doceniam to co robisz dla Ani,to ważne że ma kogoś poza mną i Liothanneą na kim jej zależy.....
Christophe Leroy
Usuwa z głowy czepiec kolczy. Nieco wygodniej mu będzie, ale trochę go zaczęło martwić to, że ból do teraz nie ustępuje... Gdy tylko Alessio kończy rozmowę z elfką podchodzi w jego kierunku.
Christophe zsuwając czepiec wyczuł dłonią ogromnego guza z tyłu głowy, rzeczywiście czuje się teraz lepiej. Wcześniej go uciskała zbroja na głowie, pewno stąd ten pulsujący ból.
Christophe Leroy
Cholera... Jakie to wielkie. Alessio się zna na leczeniu, może powie czy to coś poważniejszego, czy to zwykły guz... Chociaż powątpiewam w to.
Arathena
Chciała zapytać jeszcze o cos Alessia ale widząc jak podchodzi do nich giermek wstała nagle i chwyciła giermka pod ramie... Usiądź i nie forsuj się.... Pomogła mu usiąść koło Alessia... Widziała jak cierpi ale nie znała się na medycynie... Poszukała tylko czy ma jakis kawałek sukni Anny. Jeśli takowy znajdzie to pyta Alessia czy można go namoczyć i przyłożyć do jego głowy...
Christophe Leroy
Ja tylko na chwilę i zaraz uciekam... Przerywać ino nie ma co wam. Ale dziękuje. Mam jakiegoś cholernie wielkiego guza, panie Alessio. To nic groźnego, czy raczej mam już się martwić? - pokazał mu tył swojej głowy.
Arathena
Nie wygłupiaj się i siadaj..... Guz taki to przecie nie trza być biegłym w naukach by wiedzieć, że niebezpieczny.... Zygałeś jak kot,,, ból i łeb, że w hełm się nie mieści...... Możesz mieć czaszkę pękniętą... Mówię Ci nie forsuj się i siadaj.... Teraz nie czas na uprzejmości a ze szwagrem porozmawiam innym razem... uśmiechnęła się ale tak jakby z prośbą do Alessia by ją poparł...
Mały Hugo wrócił z sakwą. Bertand po kolej wyciągał z niej sakiewki i odliczał połowę oddając Wam wszystkim resztę.
Alessio
Masz wielkiego guza......,tak Aratheno,to dobry pomysł....,nie wiem tylko czy to nic poważniejszego ale z pękniętą czaszką czuł byś sie znacznie gorzej....
Anna de Loiret
Gdy Bertrand chciał oddać jej połowę złota, chwyciła oburącz jego dłoń i ją zamknęła z sakiewką mówiąc - obiecałam coś przecież, już zapomniałeś, panie?
Arathena
Widzisz głuptasie? jej głos był naprawdę przyjacielski... Nie chciała nic od giermka i nie musiał obawiać się że zacznie interesować się nagle ta drugą głową.. Chciała jedynie by poczuł że ktos też i o niego się martwi...
Nie zapomniałem, ale na okup już mamy całe potrzebne złoto. Połowa waszego posłuży zatem do polepszenia życia okolicznych wieśniaków. Diuk Quenelles to okrutnik, straszny dla wroga ale i swych poddanych gnębiący bez umiaru. odparł Bertrand.