-
Bertrand, Robert, Filip, Adriano, Gunter i Mitrydates
Bo trzeba nam pochować chrześcijanina Ormianinie... Po tym znów po łacinie - dobrze wam radzę, pochowajmy go razem, o tam jest dół! Przykryjemy go gałęziami i liśćmi, żeby choć symboliczne miejsce spoczynku zapewnić. Bo jak nie, to możecie bardzo pożałować, że mnie spotkaliście... Bóg patrzy na nas z góry, pamiętajcie.
Możecie pisać posty, ale dalsza akcja w tej grupie dopiero jak Rhaegrim wróci, który mi pisał że będzie wieczorem.
-
Filip de Dijon
Hmm... w takiej sytuacji będę musiał pomóc, zarzucę na niego liście i gałęzie, ale do dołu go nie dam - ostrożności nigdy za wiele.
-
Robert
Zaśmiał się jednak nie było w tym śmiechu radości po czym przemówił ponurym głosem - Bóg moja Pani daje i zabiera,nawet najszlachetniejsze osoby bez żadnego powodu,wiem coś o tym aż za dobrze......, a co do moich rodaków faktycznie wielu ich na tej ziemi się znajduje.
-
Mitrydates
Po arabsku :
Pani,myślę,że lepiej nie obarczać ryzykiem śmierci żadnego z nas.Ten człowiek wypełnił swe powinności wobec Boga i teraz jego miejsce w niebie,zaś my musimy znaleźć tego Gawaina i hrabię.Co bowiem ważniejsze : życie człowieka czy ciało martwego,któremu już nie pomożemy ?
-
Techniczny
Jakiego koloru skóry jest zmarły? Biały czy Saracen?
Od MG:
Biały, na pewno chrześcijanin.
-
Adriano
Tak zostawmy go tu martwego i niech gnije, przy okazji niech zginą też zwierzęta które go tkną. Ech
Służę pomocą Pani ale gołą skórą jego skóry nietknę. Mów co robić.
Techniczny
Tylko literówkę usunąłem jak coś ;)
-
Gunter
Jeszcze co złapiemy. Jako pomogę.
-
Bertrand, Robert, Filip, Adriano, Gunter i Mitrydates
Jeden niechaj za nogi go złapie a drugi za ręce, rękawice macie to i powodów do obaw nie ma - rzekła do was Agnes, już spokojniej. Po chwili poczęła śpiewać po francusku:
Chanterai por mon corage,
Que je vueill reconforter,
Car avec mon grant damage
Ne vueill morir n'afoter,
Quant de la terre sauvage
Ne voi nului retorner,
Ou cil est qui m'assoage
Le cuer, quant j'en oi parler.
Dex, quant crieront Outree,
Sire, aidiez au pelerin
Por qui sui espoentee,
Car felon sunt Sarrazin...
Mimo, że wielu z was nie rozumie słów pieśni pielgrzymów, to głos Agnes i melodia ujmuje Wasze serca.
Techniczny
Jak ktoś chce pieśni odsłuchać:
https://www.youtube.com/watch?v=G0deLlbNezQ
-
Robert
Głos nieznajomej ścisnął go za serce,przypomniały mu się chwile gdy jego żona dla niego śpiewała swym słodkim głosem,również po francusku......,łza natychmiast pociekła mu po policzku jednak szybko ją otarł tak by nikt nie zauważył i chrząknął przywracając się do porządku. Boemund lekko zarżał i obrócił się niespokojnie w miejscu bowiem i jemu kogoś ten śpiew przypomniał....
-
Mitrydates
Pieśń nie zrobiła wielkiego wrażenia na Ormianinie,ale uznał ,że przyda mu się trochę wypoczynku,dlatego spokojnie słuchał jednocześnie patrolując wzrokiem okolice.
-
Bertand
Słowa pieśni nie wywarły na nim wielkiego wrażenia, lecz był zaskoczony zdolnościami wokalnymi Agnes.
-
Gunter
Wezmę go za ręce. Ech
-
Filip
Muzyka go uraczyła, po czym począł pilnować swoich przyjaciół, chowających martwego człowieka.
-
Katarina
No cóż... Karczmarz pokazał prawdziwą gościnę. Odpowiedziała Francuzce. Wspomniałaś, że poprzedni zmarł parę dni temu... Dość dziwny zbieg okoliczności. Karczma do tej pory podobno słynąca z gościny kierowana przez tego tuu.. spojrzała na tłuściocha. Powiedz no, czy czasem nie maczałeś w tym swoich brudnych łap? Tylko nie łgaj. Ile złota już zdążyłeś zrabować i ile dziewek zniesławiłeś?
Jej ton głosu był szorstki a mina mówiła wyraźnie, że nie żartuje. Jedno podejrzenie że karczmarz kłamie i wbije mu szablę prosto w ten cuchnący pysk.
-
Tomasz, George, Charles, Surija
Konstabl podał pióro Charlesowi i położył przed nim pergamin. Napiszesz list do mej żony, która wykorzysta swe powiązanie ze mną by zniweczyć zamach na hrabiego. Pisz po francusku i bacz by błędów nie popełniać. Nie muszę oczywiście wspominać, iż wszystko nie ma prawa wyjść poza to grono? Zbiegiem różnych okoliczności jestem w posiadaniu pisma udowadniającego spisek barona, a nikt nie może o tym się dowiedzieć. Każde z was ma złożyć przysięgę milczenia w tej sprawie.
Katarina
Karczmarz aż trzęsie się i zgrzyta resztkami swych zębów. N...n..nn....Nie zdąrzyłem żzzżzadnej, tyś miała pierwsza być, litości! A o śmierci poprzedniego karczmarza nic nie wiem! Nic! Charlotte podeszła do Ciebie i rzekła - nie darujemy temu bydlakowi, ale i prawa osądzić same go nie mamy. Zaprowadźmy go przed oblicze rycerzy, znam dobrze konstabla zakonu świętego Łazarza i wiem, gdzie on jest. Niedaleko stąd, w leprozorium, jeśli nie lękasz się tam wejść.
-
-
Bertrand
Do kroćset, najpierw chcieliśta go chować, a tera nie ma kto tego zrobić. Eh... Wbrew temu co mówił wcześniej zszedł z konia, poprawił rękawice i złapał trupa za nogi.
-
Katarina
Miała ochotę kopnąć go z całej siły w krocze, ale Charlotte miała rację, Nie mogą go same osądzać. Jeśli taka będzie wola Boska i jej zdanie będzie się liczyło to kat go wykastruje... Może jako eunuch odkupi swoje winy i dostąpi kiedyś Łaski Pańskiej.
Masz na myśli Trąd? zwróciła się do Charlotty. Ufam Panu i jeśli taka będzie jego wola to nic mi nie grozi.
Ty.... Wstań, odwróć się i złóż ręce z tyłu. Spojrzała na Karczmarza...
Charlotte zwiąż go i możemy ruszać.
Techniczny
Jeśli karczmarz daje się związać to Katarina przeszukuje go by zabrać złotą monetę, którą wcześniej mu dała. Jeśli znajdzie ich więcej to zabiera wszystkie mówiąc.
Jaka gościna taka zapłata.
Jeśli Baśka jest należycie doglądana to nadwyżkę złota da stajennemu. Nie jet przecież złodziejką. A skoro ma zamiar dużej być w Jerozolimie to musi mieć kogoś zaufanego do opieki nad koniem.
Natomiast jeśli karczmarz nie da się jednak związać..... no cóż, do końca życia będzie mówił sopranem. :P
-
Spytko
Szybko wyszedł z sali tronowej trzymając się grupy swych braci. Dosiadł Trzaskawicy i przygotował się do pojedynku na dziedzińcu.
-
Charles de Tournemire
Przysięgam - po czym po przysiędze wziął pióro od konstabla i czekał na podanie mu treści listu.
-
Katarina
Charlotte odparła - tak trąd, straszliwa kara od Boga, nie wiem czy zawinił Boemund, konstabl zakonu iż go spotkała... Ach niezbadane są wyroki Boskie. Sznur mam przy siodle, tam go zwiążemy. Karczmarz wiedziony strachem posłusznie wykonał wszystkie wasze polecenia. Gdy dotarłyście do swoich koni, Charlotte związała natręta i dosiadła wierzchowca, podając Ci sznur. Tobie zawinił, ty go prowadź za swym koniem przed oblicze konstabla.
Razem u karczmarza znalazłaś 3 sztuki złota, być może ma więcej w swej komnacie...
Spytko
Gdy dosiadłeś swej klaczy, podszedł do Ciebie Gwidon i rzekł cicho - ten łajdak z którym się będziesz potykał jest biegły w orężu i pola mu zapewne nie dotrzymasz. Ale ma słabą stronę, jak go słowami nieco poprowokujesz, to zacznie machać na oślep swym mieczem a ty będziesz mógł łatwo go pokonać. Paruj cios i gódź go słowami w tym czasie. Ruszaj, Bóg z tobą.
Król Baldwin wyszedł przyglądać się waszej potyczce. Wykrzyczał donośnie - naprzód! Poczynajcie w imię Boże!
-
Spytko
Ryknął po polsku "Lis!" i ruszył naprzód szybko w cwał przechodząc, tak by mieć przeciwnika po prawicy. Pierwszym ciosem półtoraka próbuje zmieść z siodła przeciwnika, wykorzystując siłę ciosu, wagę broni i pęd klaczy.
Techniczny:
Gdy to się nie uda przechodzę do taktyki sugerowanej przez Gwidona.
-
Katarina
Widzę że Baśka w dobrej formie. Niby chwilę była u Ciebie, ale widać to wystarczyło.... Pogłaskała ją po szyi. Chwała Panu w Niebiosach, że ręce twe obdarzył takim talentem. Przy tych słowach podarowała jeszcze złotą monetę stajennemu gdy ten pomagał jej dosiąść konia.
Jeśli szczodrość Pana będzie wielka to może znajdziesz jeszcze coś w jego izbie.... szarpnęła za sznur do którego był przywiązany karczmarz.
Spojrzała na zagrodę... Szkoda by zmarnowała się ta gospoda bez dobrego właściciela. mrugnęła okiem w kierunku stajennego...
Zwarła delikatnie łydki by klacz powoli ruszyła.
Gdy jechały zwróciła się do Charlotty. Pan ma dla wszystkich z nas jakiś plan. Konstabl może zawinił a może nie. Ufajmy Jego woli....
Techniczny
20 sztuk złota. 1 wydała pierwszy raz za opiekę nad Baśką. 1 wydana za "gościne" 3 odebrane karczmarzowi. 1 znowu dla stajennego...
20-1-1+3-1= 20 :P
-
Adriano
Kojąca melodia pomyślał po czym złapał trupa za ręce.
-
Bertrand, Robert, Filip, Adriano, Gunter i Mitrydates
Po paru chwilach udało wam się wrzucić ciało do dołu i przykryć je krzakami i gałęziami z pobliskich, nielicznych drzew. Po zmówieniu krótkiej modlitwy, Agnes ozwała się - nie wszyscy z was postąpili teraz rycersko, ciekawe co będzie jak ci z was, co bali się trędowatego pochować, saracenów ujrzą. Pewnie pierzchniecie na sam dźwięk ich tłukących w ziemię kopyt ich rumaków.
Katarina
Zawinił? Mam nadzieję że nie zboczył ze ścieżki prawości... Choć prawdą jest, iż człowiek ten ma dwa oblicza. Spochmurniał niesamowicie, gdy posypali mu głowę ziemią po zachorowaniu i unieważnieniu jego mariażu. Ale gdy słyszę jaką armię Saladyn gromadzi za naszymi ziemiami, obecność konstabla Boemunda sprawia, że się nie lękam.
Spytko
Udało Ci się wyprowadzić bardzo potężne uderzenie, jednak przeciwnik zasłonił się tarczą. Twoja klacz utraciła impet, tak jak i destrier templariusza. Rycerz złowrogo i bacznie Ci się przygląda, jako gdyby szykował się do kolejnego natarcia. Zaciska też zęby, chyba dzięki Twej sile cios zadał mu duży ból.
-
Spytko:
Wycedził po łacinie Tylko bękart w innych widzi bękartów gotując się na sparowanie ciosu i kontrę.
-
Robert
Zaśmiał się basowo po czym powiedział ponurym głosem ze złym uśmiechem na ustach - Szybkaś do wydawania osądów moja Pani,zapewniam Cię że to raczej Saraceni będą pierzchać przede mną a ja z pola walki nie zejdę dopóty będzie na nim choć jeden przeciwnik - gdy skończył walnął się potężnie w pierś.
-
Katarina
Czasy nastały ciężkie, a mężnych ubywa. Grzechy niewiernych na prawych chrześcijan spadają.
Napnij sznur bo szybciej klacz poprowadzę... rzuciła w stronę więźnia.
Tam skąd pochodzę, wisiał by już... A jego nędzna dusza męki piekielne by zaznawała. Ale widać Ziemia Święta daje szansę i jemu.
-
Katarina
Charlotte się zaśmiała - wątpię by Pan Boemund przepuścił karczmarzowi ten występek, szczerze wątpię... Także obaw mieć nie musisz, sprawiedliwego osądu i tu dokonamy, a jak znam tego rycerza to szybciej niż ci się wydaje.
-
Bertrand
Rzucając ciało do dołu Saraceni to najmniejszy problem pani wskazał głową na trupa ta choroba to największy zabójca na tej przeklętej pustyni, zdjął rękawice i rzucił je do wykopu z nieboszczykiem, otarł pot z czoła no i żar z nieba, a w nocy podobno zimno jak na dalekiej północy.
-
Gunter
A tego wroga bez bożej pomocy pokonać się nie da. Także zdjął rękawice i rzucił do wykopu.
-
Katarina
Można by wspomnieć Panu Boemundowi o stajennym? Wydaje się być uczciwym człowiekiem a i karczma potrzebuje w takim razie nowego gospodarza. Nie ukrywam ze chętnie się w niej zatrzymam. W klasztorze zapewne nie przystoi.A i nie przebyłam tak dalekiej drogi by śluby składać. Powiedziała żartobliwie. Polubiła sposób bycia Charlotty a i uśmiech wydawał się przyjazny. Wybacz Pani jeśli źle rozumuję... Spojrzała w jej kierunku. ale dość często wspominasz Jego imię. Znacie się może?
-
Katarina
Tak wspominam jego imię... Ten człowiek to mój b... ekhem... Serdeczny przyjaciel, z którym znam się od lat i na którego zawsze polegać mogę, tym bardziej żal ściska me serce, bo wiem iż będę musiała za parę lat patrzyć jak umiera... W wielkiej męce - Charlotte spuściła wzrok i wyraźnie posmutniała.
Tomasz, George, Charles, Surija
Tomasz również złożył przysięgę. Konstabl rzekł do George'a - a więc jeszcze na twoją przysięgę panie czekam. Spojrzał wnet na Charlesa - przy okazji... Znasz się pewno na opatrywaniu ran, a ja sobie rozciąłem dłoń rano, opatrzysz mi to zaraz klecho.
Bertrand, Robert, Filip, Adriano, Gunter i Mitrydates
Oby wasze słowa rycerze były prawdziwe - rzekła Agnes. A rękawice niepotrzebnie marnowaliście, chyba, że zamierzaliście je do ust brać - parsknęła prześmiewczo i pognała konia do kłusa.
-
Bertrand
Ostrożności nigdy zadość, w mieście kupim nowe. dosiadł konia i ruszył za Agnes.
-
Robert
Ruszył za Agnes stępa w razie czego podganiając konia by jej z oczu nie stracić. Nie zamierzał z nikim wdawać się w rozmowy zwłaszcza z nią ale musiał przyznać że miała charakter no i umiała przepięknie śpiewać....
-
Katarina
Współczuje Ci. Jeśli wrażliwy temat poruszyłam przepraszam, bo chyba rozumiem. Mogę tylko poradzić, że nie wiemy ile czasu dał Pan, ale ciesz się nim.
-
Charles de Tournemire
Dobrze, lecz potrzebuję do tego jakiś rękawic czy chociażby jakiegoś grubego materiału na ręce - odparł. Nie chciał zarazić się dotykając ran konstabla.
-
-
Mitrydates
Ruszył za Agnes i rycerzami.
-
Filip
Ruszył za rycerską bracią.