-
Hasan
Ta misja może być trudniejsza niż myślałem, już na dzień dobry chcieli rozszarpać królową a teraz ta wizja, nie podoba mi się zwłaszcza ta bestia, rozwścieczony motłoch może okazać się najmniejszym z naszych zmartwień - tak myśląc szedł w stronę basenu.
-
Angus:
Przez drogę nad basen szeptał Virze do ucha Tak, widziałem, już wcześniej nie podobała się mi ta królowa. No, ale po to tu przybyliśmy, by w zamian za naszą pomoc wsparła rebelię w emiracie. A przecież o zwycięstwo prawego dziedzica Ci chodziło. W każdym razie trzeba będzie bardzo uważać na siebie w tym mieście. Komuś, kto chce zrzucić Ją z tronu, będziemy tylko zawadzać. Może spróbować się nas pozbyć, tak jak tego więźnia.
-
Kielon do Mehira
Też widziałeś to coś, czy Mi się w głowie tylko miesza, ehh jakieś widmowe stwory, nie wiem jak Ty ale za zamierzam się obwiesić dwimerytem jak choinka bombkami, oby dało się go tu kupić
-
Vira
Nie wyruszaj sam na miasto, zbyt to niebezpieczne wobec tego. Ehh liczyłam na walkę, nie na intrygi i zdrady... Ale nieważne, nareszcie mamy chwilę odpoczynku i mozemy zapomnieć... Choć na krótki czas.
-
Haakon:
Idzie do basenu lecz z całym swoim ekwipunkiem. Wizja, którą ujrzał zaniepokoiła go. Miał już wcześniej złe przeczucia co do tej królowej, a ta wizja być może ma coś z nią wspólnego... Mówi w myślach: Lepiej wezmę ze sobą cały ekwipunek. Po tej wizji mam bardzo złe przeczucia co do tej królowej, a zwłaszcza gdy ukazała się ta bestia. Myślałem, że nie będziemy musieli się mieszać w jakieś intrygi, zdrady i inne rzeczy a tu proszę...
-
Veronika
Szybko wymazała z głowy pamięć o dziwnej, niepokojącej wizji, rozpięła pierwsze guziki kamizelki i szczęśliwa ruszyła w kierunku basenów, swą radością starając suię zarazić resztę pochmurnej Hanzy, myślącej jedynie o swej "wielkiej" "poważnej" misji.
-
Angus do Viry:
Jaka by taka królowa nie była, to przynajmniej udostępniła nam miejsce, gdzie możemy zapomnieć o całym świecie i zatracić się nawzajem w swym uczuciu uśmiechnął się do narzeczonej.
-
Isterin
W myślach Muszę być czujny. Cholera, przydałby się dwimeryt.
-
Vira
Ucałowała z uśmiechem narzeczonego i odrzekła żartobliwie - to weź mnie na ręce i pozwól całkowicie zapomnieć, także o tym że po długim marszu nogi bolą mnie jak cholera.
-
Angus:
Odwzajemnił pocałunek i spełnił prośbę Viry zanosząc Ją nad sam basen. Przez chwilę kusiło go, by Ją do niego wrzucić, ale tylko uśmiechnął się na myśl o awanturze jaką by mu za ten czyn urządziła i postawił Zerrikankę z powrotem na nogi.