-
Arathena
Wzięła suknie od Ani.... Och jaka piękna... Dziękuję Ci panienko....
Osunęła koc i zaczęła się w ubierać w suknię. Nie bardzo wiedziała gdzie przód a gdzie tył bo jeszcze czegoś takiego na siebie nie zakładała... popatrzyła na Annę z zaciekawieniem..... chyba się zaraz zbłaźnię... pomyślała...
Trza było w tej beczce konie napoić to byśmy juz dawno w drodze byli... A tak to kopiecie i kopiecie.......
Ujrzała nagle plecak Alessio.... Coś mi mówi, że tak jakos jeszcze jedna beczółeczka tam się chowa.. he he he
-
Alessio
Od razu odwrócił wzrok - Bogowie, czy ta kobieta ma jakiekolwiek zahamowania? Rozbierać się tak przy wszystkich? Ehh....., a co do beczki to......,cholera jasna, faktycznie przecież jest jeszcze ta cholerna woda z przed zabiegu, Alessio......., ty i ta twoja przeklęta pamięć, a raczej jej brak - natychmiast odrzucił dno beczki i powiedział - Ależ ze mnie głupiec,oczywiście że mam jeszcze jedną, nie nie z piwem Aratheno,tylko z wodą, napełnijmy ją do pełna i wrzućmy tam te kamienie,ehh, przez moje zapominalstwo zmitrężyliśmy nieco czasu, ale nic to, naprawmy to i ruszajmy w drogę....
-
Christophe Leroy
Giermek od razu odwrócił wzrok w kierunku Anny i zapytał jej, coby nie stać i nie gapić się na ubierającą się Arathenę... - To może ja pani przygotuję nasze wierzchowce coby nieco wcześniej ruszyć?
-
Alessio
Cały czas unikając wzrokiem widoku nagiej elfki ruszył w stronę swojej torby po beczkę, gdy tylko ją wyjął udaje się nad strumyk mówiąc - Zatem przyprowadź je nad wodę Christophe nie trzeba będzie po nią latać..., i czy któraś z Was drogie Panie mogła by przynieść kamienie na kocu? Tak zaoszczędzimy jeszcze więcej czasu
-
Skoro z miasta masz jeszcze w niej wodę, to na razie kamieni nie trzeba wrzucać, tylko napełnić pierwszego konia jej zawartością. Aratheno, połóż się na kocu na kilka chwil, szybko przegnasz ziąb ze swego ciała odparła Liothannea przykrywając kamienie druga połową koca.
-
Anna de Loiret
O! Ty myślisz! Wykrzyknęła jakoby oświecona słowami Christophe'a, dodając - bardzo dobrze, bardzo dobrze giermku. Poklepała go po ramieniu, biorąc się zaraz za przywdziewanie swojego kaftana kolczego oraz kurty.
-
Christophe Leroy
Nic nie odpowiedział Annie, odwrócił się od razu bez słowa i zaczął przygotowywać konie po tym okrzyku Anny, poczynając od jej konia - Za idiotę mnie ma czy co, że tak wrzasnęła?
-
Alessio
Wyraźnie się skrzywił widząc jak ukochana zakłada zbroje - Ehh, to jej zamiłowanie do zbroi i walki mnie niepokoi, potem z nią o tym porozmawiam..... - pomyślał nie zwracając uwagi na kolejny popis ignorancji swej lubej i miast tego wykonując polecenie Liothannei.
-
Arathena
Ubrała się w suknie... Chwyciła ją za rąbek i zrobiła obrót...I jak wyglądam? zapytała niewinnie, szukając odrobiny aprobaty, gdyż szczerze powiedziawszy nie czuła się w niej zbyt dobrze.
Po dłuższej chwili, posłusznie położyła się na kocu jak radziła Elfka... Moja odzież pewnie nie wyschnie tak szybko...
-
Jak się ogrzejesz, to wykręć Ją i owiń wokół jednego z kamieni poradziła Liothannea