Anna de Loiret, Arathena Czarna Wdowa:
Postaraj się to zaśpiewać rzuciła Liothannea ze swego kąta. Marie wyszła z Waszego szałasu.
Christophe Leroy:
Tankred skinął Ci głową i zaczął jeść w milczeniu.
Wersja do druku
Anna de Loiret, Arathena Czarna Wdowa:
Postaraj się to zaśpiewać rzuciła Liothannea ze swego kąta. Marie wyszła z Waszego szałasu.
Christophe Leroy:
Tankred skinął Ci głową i zaczął jeść w milczeniu.
Alessio
Nie wiem co powiedzieć......,to świetna alternatywa......,muszę to jeszcze przemyśleć........,ale naprawdę to doceniam i dziękuję......,no wiesz......,za wszystko..... - powiedział ze szczerą wdzięcznością w głosie - Może i to by nie było takie złe? Ale z drugiej strony,czy ja w ogóle chcę jeszcze chodzić po tym cholernym świecie?! Muszę się nad tym zastanowić.......
Anna de Loiret
Nie jestem w nastroju, wybaczcie mi - rzekła wyraźnie podłamana, siadając w kącie i głowę opierając o kolana.
Alessio Contrarini:
Hugo się uśmiechnął i skinął głową odchodząc, choć nic mu poza rozważeniem oferty nie obiecałeś.
Christophe Leroy
Wziął jeden kawałek i również zaczął jeść w ciszy...
Christophe Leroy:
Podróżowałeś trochę z Anną i Alessio zagaił nagle Tankred. Bardzo by była zrozpaczona, gdyby go spotkał jakiś wypadek po drodze?
Arathena
Jak tam Aniu chcesz.... Kocham Cie Siostro.... poszła do swego hamaku i się w nim ułożyła....
Zamknęła oczy, i starała sobie wyobrazić Białego Jelenia... Bawiła się kolczykiem przy pępku gładząc jednocześnie włos przywiązany do niego.....
Gdzie mgła rano wstaje i puchem Las okrywa
Tam Ty mój miły biegniesz I wiatr w Twe rogi spływa.
Czy będzie kiedyś dane Nam razem wiatr rozgonić
I w mgle porannej w polu o wszystkim Nam zapomnieć?
Elfaka zaśpiewała cicho....
Arathena Czarna Wdowa:
Liothannea parsknęła śmiechem. Pewno sama mu je przyprawiłaś? rzuciła w elfim opanowując wesołość.
Anna de Loiret
Zaczęła łkać tylko siedząc wciąż. Bardzo kochała Alessia i załamało ją to, co się wydarzyło...
Arathena
A ciebie Pani co ugryzło? To Ty rzuciłaś mnie przyrodzeniem kozła w twarz.... I to ja powinnam Cie przepraszać może? Nie ja damą jestem i nie mnie nerwy trzymać... Ale jak tam chcesz?
Alessio
Pani moja.......,wciąż Cię kocham,rozumiem że nie miałaś ochoty na rozmowę ze swym pokornym sługą,wiedz jedynie że wciąż będę wierny Twym zasadom jak do tej pory..... - pomodlił się krótko ale po krótkiej chwili jego myśli znów wróciły do ukochanej.......- Jak ona mogła podrywać go na moich oczach.........,to.........to nie bywałe,dotąd sądziłem że ona to robi bo i inne damy w jej ojczyźnie tak wobec rycerzy się zachowują......,ale ze mnie kretyn,jeśli ktoś jest winny tego wszystkiego to na pewno nie tylko ona....
Arathena Czarna Wdowa:
Jeszcze się pytasz? Myślałam, że masz o mnie lepsze zdanie po tym jak długo razem przebywałyśmy. Aniu, mogę Ci jakoś pomóc? odpowiedziała w bretońnskim.
Christophe Leroy
O chu... I co ja mam zrobić? Ehh... Wiedziałem, że ta cisza nie potrwa zbyt długo - Zapewne tak... Kocha go w końcu. To widać. Mimo sprzeczek zawsze szybko do siebie wracali i się godzili, a gdyby coś mu się stało to jedynie byś skrzywdził swą córkę, panie... i zapewne mógłbyś już jej nie odzyskać. Pewnie i tak w końcu się pogodzą... Tak myślę, a panna Arathena zapewne będzie próbowała również temu jakoś zaradzić.
OD MG
+5 PD
Anna de Loiret
Mogłabyś mnie utulić? Spytała Liothannei ze łzami w oczach, ciesząc się że wyciągnęła do niej rękę. I coś mi poradzić przy tym?
Christophe Leroy:
Tankred tylko ciężko westchnął w odpowiedzi.
Anna de Loiret, Arathena Czarna Wdowa:
Liothannea wstała z hamaka i spełniła prośbę Anny. Co do rady, to mam tylko jedną. Jeśli Ci na Nim naprawdę zależy, to walcz z całych sił o odzyskanie tego co straciłaś. Im szybciej tym lepiej. I nie rób więcej nigdy nic, co by pozwalało mu wątpić w Twe uczucie.
Arathena
A ja myślałam, że się znasz na żartach... Widać obie się myliłyśmy... Nie mniej jednak Nie ja Ci to ścierwo w twarz rzuciłam a ty zrobiłaś to celowo.... Zbyt dobrze rzucasz sztyletami by był to przypadek...
Anna de Loiret, Arathena Czarna Wdowa:
Nie znam się na żartach, a to co nim zasugerowałaś mocno zabolało. Nie zapanowałam nad nerwami. odpowiedziała wysoka elfka.
Anna de Loiret
Dziękuję ci Liothanneo, tak zrobię - odparła tuląc się do królewskiej córki. I jeszcze jedna prośba... Nie kłóćcie się, bądźmy na zawsze serdecznymi przyjaciółkami, chodź Aratheno do nas.
Arathena
Przepraszam zatem jeśli Cie uraziłam, choć widać Tylko Ty masz wyłączność na obrazę uczuć... Mogłaś to przetrawić i w oczy mi powiedzieć, że Cię uraziłam.. A tak już zadrę będę miała... Docinasz mi jak w marzeniach odpływam tylko dlatego by się odezwać? Liothanneo, to ja raczej powinnam czuć się urażona, ale nie chowam urazy a rozczarowanie....
Anno trzy na hamaku to ino.....
Zaraz przyjdę z powrotem... muszę na stronę jeszcze.....I wyszła z izby....
Anna de Loiret, Arathena Czarna Wdowa:
I ja zatem przepraszam. Po prostu na niektóre tematy i sugestie jestem dość drażliwa. odparła Liothannea.
Anna de Loiret
Liothanneo... Dziękuję ci za okazane serce, jesteś wspaniałą przyjaciółką - rzekła do elfki i mocno ją uściskała. Idę postąpić zgodnie z twą radą i zawalczyć o to... Co sama sobie odebrałam własną głupotą.
Anna dotarła do Alessio, choć trochę się go naszukała. Banici jednak wskazali Jej drogę gdzie się oddalił.
Anna de Loiret
Alessio... Wiem, że już mnie nie kochasz, a miłość w twym sercu zastąpiła nienawiść... Ale mogę usiąść obok ciebie?
Arathena
Podeszła do któregoś z Banitów prosząc go o wskazanie miejsca gdzie może spotkać ich przywódcę... Sama uprzednio zrobiła swoje potrzeby fizjologiczne.. Tego akurat nie musiała szukać bo budowla w której byli przypominała budowle w których spędziła większość życia...
Alessio
Wzruszył tylko ramionami nic już nie mówiąc,było mu kompletnie obojętne czy obok niego usiądzie czy nie,wciąż nie potrafił zrozumieć jak mogła się posunąć do podrywania innego mężczyzny na oczach wszystkich i to chwilę po kilkukrotnym wyznaniu mu miłości.....
Arathena Czarna Wdowa:
Arathenie wskazano budowlę w której przebywa Bertrand. Sama nigdy by nie zgadła, nie wyróżnia się niczym szczególnym spośród innych.
Anna de Loiret
Alessio... Dłoń położyła mu na policzku, obracając jego głowę tak by patrzył w jej oczy, gdy usiadła. Powiedz mi, że już nic nie czujesz a nie będę już cię dręczyć sobą, zapomnisz o Annie de Loiret... Mimo iż wiesz, co ona do ciebie czuje.
Alessio
Mimo że jej dotyk był bardzo miły to zdjął jej dłoń ze swojego policzka,nie odwrócił jednak głowy mówiąc - Gdybym nic nie czuł nie siedział bym w tym przeklętym lesie użalając się nad sobą....,a Ty chyba sama nie wiesz co do mnie czujesz....,wyznałaś mi miłość,znów przeżyliśmy wspaniałe chwile a tego samego dnia podrywasz innego mężczyznę na moich oczach......,możesz mi to wytłumaczyć?
Arathena
Zapukała do drzwi w budowli, która wskazał jej banita.... Gdy usłyszała pozwolenie wejścia przeprosiła że nachodzi.. Mam prośbę jeśli wolno.... Eskortować wóz musimy i dziękuje jeszcze raz, że odpoczynek i gościnność nam okazaliście. Wiem, ze wyglądamy w pierwszej chwili jak nieudacznicy jacyś ale trudno... Idzie mi o hamaki... widzę, że posłania z nich są zrobione a ja szukam materiału na sieć.. Chętnie odkupie dwa bo bym przez czas pobytu tutaj potrenować chciała rzucanie siecią zrobioną właśnie z tych hamaków.... Ino proszę nie mówcie mi że żadnego w zapasie nie macie.... Te budowle wyglądają jak Leśnych Elfów.. Wprawdzie nie ma tu żadnego ale to nie znaczy że kiedyś tu nie mieszkali... A jeśli się nie mylę to i zapasy ich tu powinny być...
Arathena Czarna Wdowa:
Rano Ci damy dwa odpowiedział Bertrand. Teraz mamy... pilniejsze zajęcia dorzuciła Marie poprawiając swe ubranie.
Anna de Loiret
Gdybym nie wiedziała, to ucałowałabym cię bez wahania, gdy arcykapłanka zamieniła cię w żabę? To czyn, który złączył nasze serca na zawsze i gdybym nie była pewna, nie zrobiłabym tego... Alessio wiesz przecież, że zawsze marzyłam o rycerzu, o człowieku silnym, odważnym, szlachetnym, rycerskim, w lśniącej zbroi i na pięknym rumaku. Wciąż podziwiam takich ludzi, ale to ciebie pokochałam zrozum to wreszcie... Nigdy bym nie zostawiła cię dla najwspanialszego nawet rycerza...
Alessio
Teraz tak mówisz......,ale widziałem jak zabolało Cię to że ten rycerz nie jest wolny.....,nawet nie wiesz jak się poczułem gdy to do mnie dotarło.......,i co by było gdyby odwzajemnił Twoje uczucie? To było coś więcej niż dobre wychowanie z Twojej strony Anno.....
Arathena
Dziękuje Wam zatem i przepraszam... Trza było powiedzieć strażnikowi żebym nie przeszkadzała.. wcześnie jeszcze.... dobrej nocy zatem... i wyszła z ich izby... Wróciła do swojej i położyła się spać
Anna de Loiret
Alessio... Walczę ze swoimi upodobaniami, ze swą naturą, ze swymi marzeniami... Dlaczego? Bo gdyby wszystko się spełniło, a nie miałabym ciebie, nie dałoby mi to żadnej radości... Zrozum, ja nie potrafię bez ciebie żyć, za bardzo cię kocham... Może uznasz, że to dziwne, ale taka właśnie jestem... Taką mnie pokochałeś, taka bowiem byłam od zawsze...
Alessio
Tak.....,taką Cię pokochałem......- I kocham nadal....- ale co to za miłość skoro w głębi duszy będziesz nieszczęśliwa że nie jestem kimś innym....? Ehh,nie wiem co z tym zrobić,naprawdę nie wiem.....- powiedział wyraźnie smutniejąc coraz bardziej wraz z każdym wypowiedzianym słowem gdy umilkł schował swoją głowę w ramionach....
Anna de Loiret
Nieszczęśliwa byłabym z dala od ciebie, nie można mieć wszystkiego - odparła przysuwając się bliżej do niego i obejmując delikatnie. Naprawdę myślałeś, że twoja Ania cię nie chce? Spytała z delikatnym uśmiechem.
Alessio
Milczał przez dłuższą chwilę nic nie mówiąc po czym odezwał się - Tak,naprawdę przez chwilę tak pomyślałem........serce mi pękło gdy zrozumiałem że wolała byś być z kim innym......,z tym banitą.... - powiedział wciąż nie podnosząc głowy ale i jej od siebie nie odrzucając jak na samym początku....
Anna de Loiret
Nie nazywaj go tak, to rycerz... I nie mów mi, że wolałabym być z kimś innym, nie siedziałabym tu teraz z tobą chcąc by między nami znów było jak dawniej - odrzekła, przestając go obejmować. Dalej więc wątpisz w mą miłość...
Alessio
Spojrzał na nią również lekko się odsuwając - Nie....,w nią nie wątpię....,ale boję się że kiedy znów spotkamy kogoś takiego jak Bertrand sytuacja się powtórzy i znów się oboje zranimy....,jeśli chcesz być ze mną przysięgnij że nigdy więcej nie posuniesz się tak daleko jak dziś....
Anna de Loiret
A więc mi nie ufasz... Ja ci nie kazałam przysięgać, że mnie nie zdradzisz, naprawdę myślisz że byłabym w stanie? Naprawdę? Rozpłakała się gorzko, zawiedziona tymi słowami.