-
Rehlynn
Oj żaden problem, może jest w tym jakaś metoda. odpowiedział sarkastycznie. Ech Niechciani nas na strzępy rozerwą, ale może jakoś to wszystko podtrzymam. W końcu na pewno zdobędę więcej mocy, a i może jakiegoś nowego czaru się nauczę haha, ach jakbym chciał już umieć sprowadzać z nieba deszcz ognia, ale do tego jeszcze długa droga, ale jak już mi się uda to niech ten stary pierdziel drży.
-
Morghar Rehlynn Regina Dagoth
Urson z rozbawieniem popatrywał na Morghara pojącego konia z bukłaka, ehh kawalerzysta traktuje zwierzę lepiej od siebie. Posililiście się i ruszyliście w dalszą drogę, jest późne popołudnie, w oddali zaczyna majaczyć miasto To nasz cel na dziś wieczór rzekł Urson, znajdziemy resztę, przenocujemy i rano ruszymy dalej
Maikh
Skoro nie udałeś się za nowymi towarzyszkami, masz wolne popołudnie, spędzisz je w pokoju czy może pozwiedzasz miasto?
Alda i Aurelia
Karczmarz pojawił się niosąc na tacy dwa kufle, dzban piwa, smakowicie pachnący gulasz dymiący wprost z garnka, dwie miski i pokrojony bochen chleba 3 srebrne rzekł popatrując na Was w cenie jest pokój chyba, że sobie Panie nie życzą
-
Alda
Życzą, masz - wyjęła zapłatę z sakiewki wręczając karczmarzowi, puszczając uprzednio kosmyk włosów Aurelii. Po tym nałożyła do misek gulaszu, najpierw przyjaciółce a następnie sobie. Zabrała się wnet do jedzenia, w trakcie mówiąc - o kurwa, dawno czegoś takiego nie jadłam.
-
Regina
Konkretnie gdzieś na nas czekają, czy musimy ich szukać? Zapytała bardziej by zagadać Ursona niż by była ciekawa reszty ich "oddziału"
-
Maikh
W końcu zbliża się pora, by ruszyć z tego miasta. Oby reszta towarzyszy szybko dotarła na miejsce. Bądź towarzyszek, ale chyba oprócz mnie Szczury nie wybrały samych kobiet do tego zadania? resztę dnia spędził tak jak zwykle, na modlitwach, medytacjach i ćwiczeniach.
-
Aurelia
Nawet przez myśl jej nie przeszło by protestować na branie jednego pokoju,znały się już niemal dwa tygodnie i dzień po dniu spały razem wtulone w siebie więc dla Aurelii było oczywiste że tak samo będą robiły i w mieście.... - Aldo nalać Ci? - zapytała z uśmiechem biorąc dzban do ręki,choć ledwo zauważalnie skrzywiła się na kolejne przekleństwo z jej ust - Akceptuję ją jaka jest ale mogła by to nieco ograniczyć....
-
Rehlynn
Szukanie ich po całym mieście byłoby kłopotliwe.
-
Alda
Tak, jak możesz - odparła przełykając kolejny kęs jedzenia. Zaraz też zagaiła - zawsze jesteś tak uśmiechnięta, że od razu widziałam twój delikatny grymas...
-
Dagoth:
Kapłan jechał dalej, przysłuchując się nieco tej... rozmowie.
-
Aurelia
Nalała jej choć nie do pełna a potem sobie taką samą ilość,po czym odstawiła kufel i na chwilę oparła głowę o ramieniu Aldy mówiąc łagodnie - Tak,masz rację,skrzywiłam się na to przekleństwo z Twoich ust....,trochę za często ich używasz....- po czym zabrała ją i zaczęła powoli jeść swój posiłek co jakiś czas przegryzając go chlebem
Techniczny
Nalała im obu do 3/4 pojemności kufla