A co na temat homoseksualizmu ma do powiedzenia Andy Anderson :?: :lol:
http://www.youtube.com/watch?v=nsBeKdH9Ifk#t=2m40s
Wersja do druku
A co na temat homoseksualizmu ma do powiedzenia Andy Anderson :?: :lol:
http://www.youtube.com/watch?v=nsBeKdH9Ifk#t=2m40s
"Co robisz ze swoim chlopakiem"dziewczyna" " plus sformuowanie "gejostwo" któe w kontekście w jakim zając je pisze - są obraźliwe. Formowicz ten w ciągu ostatnich postów kilkakrotnie obraził więc innych forumowiczów.
eeerobert - stosując wulgaryzmy używał przynajmniej cytatów... a nie że to były jego słowa...
Zając obrażał "niewulgarnie" ale już swoimi słowami i bezpośrednio.
Nie da się mieć ciastka i zjeść ciastko. Albo homosie oczekują tolerancji, czyli wolności, albo chcą być przymusowo akceptowani, z tego co piszesz wręcz pod rygorem prawnym(czyli właśnie z lufą przyłożoną do głowy), czyli pragną faszyzmu, tylko takiego, gdzie to oni będą uprzywilejowani. Pora się zdecydować. Zrozum tylko, że tolerancja oznacza, że ktoś coś ZNOSI, ale to wcale nie oznacza, że mu się to ma podobać. Ja np. toleruję lewicowców(tzn. nie nawołuję do wieszania ich na latarniach czy zamykania w więzieniu), choć się z nimi nie zgadzam zupełnie. Na tej samej zasadzie ktoś może homosiów tolerować(czyli znosić), ale nie akceptować i np. czuć obrzydzenie i być wkurzonym, jak organizują paradę, na której paradują z gołymi tyłkami i wymachują fiutkami.Cytat:
na pytanie tak zadane nie da się odpowiedziec, bo wymuszasz odpowiedź...
Oczywiste jest że akceptacja winna wychodzić sama z siebie, ale bez uzyskania odpowiedniej wiedzy - jest niemożliwa. Nie ma w tym nic z przymusu, tak chcą to widzieć tylko ci co z gory sa przeciw i nie zamierzaja tego zmieniać, niezaleznie od dowodów.
Mnie osobiście nie interesuje co ktoś robi w swoim domu – my Home is my Castle i nikt nie będzie mi zaglądać do sypialni(i ja nie zaglądam innym). Jednak jak homosie oczekują ode mnie, że będę akceptować ich wywracanie do góry nogami podstawowych pojęć, jak np. małżeństwo(czyli związek kobiety i mężczyzny), obalanie tradycyjnego modelu rodziny(czyli pary osobników płci przeciwnej, które wychowują razem potomstwo), bo homosie też chcą dzieci(choć nie jest dowiedzione czy rodzina homo potrafi wychować dzieci równie dobrze, jak heteroseksualna), czy w ogóle pełnej aprobaty dla homoseksualizmuh jako takiego i to wszystko pod rygorem prawnym, bo jak wpowiem, że mi się to nie podoba, to podpadam pod odpowiedni paragraf, to sorry, ale to jest właśnie faszyzm.
A jak ktoś szermuje tutaj argumentami podatkowymi czy spadkowymi(w sprawie małżeństw), to uprzedzam, że to się wszystko da zmienić na normalność bez konieczności czy nawet potrzeby ruszania kwestii małżeństw. I jak ktoś wykazuje taką troskę o system podatkowy i prawo spadkowe, to powinien wiedzieć, że zmiany wprowadzające tu normalność łatwiej będzie w III RP wprowadzić bez homo-pakietu.
no i w tym momencie sam sobnie przeczysz i właśnie chccesz zjeśc i mieć ciastko - jesli ma być tolerancja - to po rpostu nikt z niczym nikomu sie nie narzuca. Parada - nie jest narzucaniem się, bo wtedy tym samym byłby karnawał, procesja, strajk pielęgniarek itd.
Jak ktos nie chce - nie musi patrzeć, nikt nie ma przymusu przyglądania się na to. Ale parada taka ma prawo być i będzie - dopóki właśnei nie wygra u nas faszyzm.
Mowa o tradycyjnej rodzinie to kwestia tego że ktoś nie odróznia mąłżeństwa religijnego od państwowego - bo już w XVIII wieku póbowano wprowadzić zmiany i momentami nawet dośc skutecznie (Francja). A przede wszystkim dla tego, że mamy taki zajefajny wynalazek jak ślub cywilny. O ile w religijnym można dyskuitowac i nawet chętnie przyznam każdemu rację - bo to nie moja religia i mnie to nie obchodzi czy ktoś tam może brac ślub czy nie, to o tyle w związku cywilnym jak najwięcej mam do powiedzenia i każda próba ograniczania mojej wolności - poprzez faszyzowanie życia społęcznego, czyli zabraniania mi tego tylko ze względów uprzedzeń seksualnych - jest jak nabradziej traktowana jako wyzwanie :D
Ps. na parady nei chodzę, bo mnei kompletni enie podnieca chwalenie ise swoją klata przed tłumem napalonych facetów. Ani gapienie się na stado nagich kobiet. Ale jestm orędownikiem tychże parad, od kąd powiedziano mi że nie powinno się ich organizowac...
A jezeli ktoś idzie tam i ogląda ale jednocześnie nasówa jakie to obżydliwe i wyuzdane ale jest tam i gapi się na to i gada że tak nei można - to ja widze tylko hipokryzję i dwulicowość.
No właśnie. Czyli dopuszczasz możliwość, że ktoś homoseksualizmu nie akceptuje, uważa za coś nienaturalnego i złego, choć oczywiście toleruje te zachowania(tak długo, jak długo homosie nie pakują się z buciorami w jego życie) :?: Bo wcześniej pisałeś, w sprawie dzieci i szkoły, jak to rodziców należałoby "pouczać", itp. :?:Cytat:
no i w tym momencie sam sobnie przeczysz i właśnie chccesz zjeśc i mieć ciastko - jesli ma być tolerancja - to po rpostu nikt z niczym nikomu sie nie narzuca.
Są parady i "parady". Te powiedzmy "mniej estetyczne" trudno nie nazywać "nie narzucaniem się". Te kulturalne niech sobie towarzycho organizuje, nie wiem za bardzo po co, ale jak chcą na siebie za wszelką cenę zwrócić uwagę :roll: :?:Cytat:
Parada - nie jest narzucaniem się, bo wtedy tym samym byłby karnawał, procesja, strajk pielęgniarek itd.
Jak ktos nie chce - nie musi patrzeć, nikt nie ma przymusu przyglądania się na to. Ale parada taka ma prawo być i będzie - dopóki właśnei nie wygra u nas faszyzm.
Ps. na parady nei chodzę, bo mnei kompletni enie podnieca chwalenie ise swoją klata przed tłumem napalonych facetów. Ani gapienie się na stado nagich kobiet. Ale jestm orędownikiem tychże parad, od kąd powiedziano mi że nie powinno się ich organizowac...
A jezeli ktoś idzie tam i ogląda ale jednocześnie nasówa jakie to obżydliwe i wyuzdane ale jest tam i gapi się na to i gada że tak nei można - to ja widze tylko hipokryzję i dwulicowość.
Czyli w kwestii religii się zgadzamy. Szkoda, że takiej tolerancji nie ma w Europie, gdzie był przypadek, gdy faszyści(w tym też homo-faszyści) ciągnęli przed sąd jakiegoś pastora, bo stwierdził że homo-związki to grzech ;) Co do instytucji ślubu cywilnego, to kwestia jest dla mnie jasna: małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny, nastawionym na macierzyństwo i w tej kwestii niczego bym w polskim prawie nie zmieniał(włącznie ze związaną z małżeństwami kwestią adopcji). Jeśli chodzi o tzw. "związki partnerskie" czy inne legalizowane konkubinaty, które się zawiera celem wspólnych rozliczeń podatkowych, spadkowych, itp. - w zasadzie nie mam nic przeciwko temu, by mogły je zawierać osoby tej samej płci. Choć akurat problemy podatkowo-spadkowe to kwestia wtórna, którą stworzyło socjalistyczne państwo i teraz musimy z nimi "bohatersko walczyć".Cytat:
Mowa o tradycyjnej rodzinie to kwestia tego że ktoś nie odróznia mąłżeństwa religijnego od państwowego - bo już w XVIII wieku póbowano wprowadzić zmiany i momentami nawet dośc skutecznie (Francja). A przede wszystkim dla tego, że mamy taki zajefajny wynalazek jak ślub cywilny. O ile w religijnym można dyskuitowac i nawet chętnie przyznam każdemu rację - bo to nie moja religia i mnie to nie obchodzi czy ktoś tam może brac ślub czy nie, to o tyle w związku cywilnym jak najwięcej mam do powiedzenia i każda próba ograniczania mojej wolności - poprzez faszyzowanie życia społęcznego, czyli zabraniania mi tego tylko ze względów uprzedzeń seksualnych - jest jak nabradziej traktowana jako wyzwanie :D
Organizowanie lekcji z wiedzy o seksie nie jest wchodzeniem do czyjegoś życia z butami. Rodzice powinni w takich lekcjach tez uczestniczyć, bo zazwyczaj sami eni wiedza jak na ten temat rozmawiać ze swoimi dziećmi i później skutkiem są np, ciąże 14 latek. Jest to sprawa pańśtwa - bo pańśtwo musi potem utrzymywac takei dzieci. Jeśli ludzie zgodzili by sie na skasowanie jakiej kolwiek pomocy społęcznej ze strony pańśtwa - wtedy państwo nie miało by prawa organizować takich zajęć. Ale jeśli ludzie chcą potem pieniedzy - to powinni w zamian za to przechodzić kursy uświadamiające z zakresu seksu. Nei jest więc to wchodzenie z buciorami - pańśtwo powinno właśnei takei coś zorganizowac by nikt nikomu z buciorami nie chciał wchodzić. A jak ktoś skanduje przed barem dla gejów i obrzuca jakami itp. to to jest właśnie wchodzenie z buciorami i to jest własnei faszyzm.
A każde otwarcei jakiegokolwiek baru gejowskiego - zawwsze przyciąga łysoli, niczym kot wszy. Dziwnym trafem wiedzą oni dużo lepiej od samych gejó o tym w którym mieście gdzie i o któej jest właśnei coś otwierane i zawsze tam są na miejscu i skandują i straszą wchodzących. Jesli to nei jest impreza dla nich to co tam robią?
Na inne kwetie nie ma co odpowiadać, bo powtarzasz w kółko to samop tylko innymi słowami, nie przyjmując tego co juz napsiano.
Uczenie dzieci wiedzy o seksie jest wewnętrzną sprawą każdej rodziny, a nie kolejnym "problemem społecznym". Zaganianie dzieci na chama na taką edukację JEST włażeniem w czyjeś życie z buciorami. Ja osobiście ze swoimi dziećmi(jak je w przyszłości będę miał ;) ) będę wolał sam na ten temat porozmawiać, niż pozwolić by je "wychowania seksualnego" uczył katecheta, jakiś zbok albo państwowy urzędnik.Cytat:
Organizowanie lekcji z wiedzy o seksie nie jest wchodzeniem do czyjegoś życia z butami. Rodzice powinni w takich lekcjach tez uczestniczyć, bo zazwyczaj sami eni wiedza jak na ten temat rozmawiać ze swoimi dziećmi i później skutkiem są np, ciąże 14 latek.
A swoją drogą: statystyka krajów zachodnich mówi nam, że liczba nieletnich ciąż rośnie wprost proporcjonalnie do nacisków państwa na "edukację seksualną". To pewnie zbieg okoliczności ;)
Zgodnie z tą logiką skoro państwo jest odpowiedzialne za stan mojego zdrowia(państwowa służba zdrowia) to może mi zakazać palić, pić i jeść niezdrowe rzeczy. Co jest takim samym pchaniem się z buciorami w moje życie jak gonienie cudzych dzieci na "wychowanie seksualne" ;) Swoją drogą to fakt: wszelki państwowy socjal trzeba zlikwidować i zniknie problem, w którym "każdy należy do każdego".Cytat:
Jest to sprawa pańśtwa - bo pańśtwo musi potem utrzymywac takei dzieci. Jeśli ludzie zgodzili by sie na skasowanie jakiej kolwiek pomocy społęcznej ze strony pańśtwa - wtedy państwo nie miało by prawa organizować takich zajęć. Ale jeśli ludzie chcą potem pieniedzy - to powinni w zamian za to przechodzić kursy uświadamiające z zakresu seksu. Nei jest więc to wchodzenie z buciorami - pańśtwo powinno właśnei takei coś zorganizowac by nikt nikomu z buciorami nie chciał wchodzić.
To już jest problem namiętnych relacji homosiów z "łysolami", w które to relacje nie zamierzam się wtrącać ;) Skąd "łysole" tak się dobrze orientują w lokalizacji gejowskich klubów to faktycznie bardzo ciekawe pytanie - może jak już skończą protest pod klubem to ściągają fleki, glany i idą tam z kolegami na piwo :lol: :?:Cytat:
A jak ktoś skanduje przed barem dla gejów i obrzuca jakami itp. to to jest właśnie wchodzenie z buciorami i to jest własnei faszyzm. A każde otwarcei jakiegokolwiek baru gejowskiego - zawwsze przyciąga łysoli, niczym kot wszy. Dziwnym trafem wiedzą oni dużo lepiej od samych gejó o tym w którym mieście gdzie i o któej jest właśnei coś otwierane i zawsze tam są na miejscu i skandują i straszą wchodzących. Jesli to nei jest impreza dla nich to co tam robią?
Czyżby liberalizm kolegi przegrał w starciu z rzeczywistością ;) :?: Czyżbyśmy mieli modelowy przykład moralności Kalego: jak ktoś nam zabronić zabawiać się z kolega to jest źle, bo to jest nietolerancja ale jak my zabraniać np. moherowej babci nie darzyć tego aktu sympatią i wymuszać na niej akceptację, to jest już dobrze, bo ludzi trzeba uczyć tolerancji :roll: :?:Cytat:
Na inne kwetie nie ma co odpowiadać, bo powtarzasz w kółko to samop tylko innymi słowami, nie przyjmując tego co juz napsiano.
Zabranianie komuś złego jest dobre, zaś zabranianie komuś neutralnego jest złe... :roll:Cytat:
Czyżbyśmy mieli modelowy przykład moralności Kalego: jak ktoś nam zabronić zabawiać się z kolega to jest źle, bo to jest nietolerancja ale jak my zabraniać np. moherowej babci nie darzyć tego aktu sympatią i wymuszać na niej akceptację, to jest już dobrze, bo ludzi trzeba uczyć tolerancji.
Ta stara babcia może mieć inne spojrzenie na to co jest dobre a co złe więc na jakiej podstawie należy jej nakazać sympatię do homoseksualizmu?Cytat:
Zamieszczone przez kuroi
Brak akceptacji dla homoseksualizmu jest "zły" :roll: :?:Cytat:
Zabranianie komuś złego jest dobre
Jak ktoś chce homosiów wysyłać np. ma lekcje "wychowania seksualnego", gdzie będzie się ich tresować by się stali heterykami to faktycznie będzie złe. Tak samo, jak sytuacja, w której ktoś narzuca punkt widzenia wedle którego "homoseksualizm jest cool", a kto myśli inaczej, ten homofob i trzeba go "edukować".Cytat:
zaś zabranianie komuś neutralnego jest złe... :roll:
Po prostu państwo nie powinno obywatelom zaglądać do sypialni, nadzorować ich dobrowolnych figli i zamiast robić z seksu kolejny "problem społeczny", pozwolić obywatelom się nim cieszyć ;) Tak powinno być w wolnym kraju. W krajach socjalistycznych niestety jest tu mnóstwo "problemów społecznych". A to dzieci państwo musi uczyć "edukacji seksualnej", a to moralność całego społeczeństwa w sprawach seksu winna być wg jedynie słusznej linii, a kto śmie bezczelnie mieć inne zdanie, tego kolektyw winien "edukować" ;)