Kielon do Isterina
Też i powiem Ci w niezłe gówno wdepnęliśmy, trza się pilnować i najlepiej nie rozdzielać
Wersja do druku
Kielon do Isterina
Też i powiem Ci w niezłe gówno wdepnęliśmy, trza się pilnować i najlepiej nie rozdzielać
Isterin
Szeptem Ano, winniśmy jak najciszej tu mówić. Pewnie wszędzie są czujki i niechciane uszy.
Vira
Angusie, zabierz mnie do komnaty, skorośmy się wykąpali to odpocząć teraz nam trzeba - rzekła z wyraźnym przygnębieniem. Choćbym się nie wiem jak starała to cały czas się boję tu przebywać, to jest gorsze niż banda stu przeciwników, bo niepewnosć mnie dobija. Musimy jutro się dowiedzieć o co tu chodzi.
Kielon do Isterina
Szept na magię wiele nie pomoże, musimy to szybko załatwić i się stąd wynosić
Veronika
Minka jej zrzedła widząc, że Hanza nie bawi się zbyt dobrze. - Przejęci, wystraszeni... to mają być potężni najemnicy z północy?! - Znajdując lubieżny wzrok magika zadarła nosek i na wzór małego dziecka niegrzecznie pokazała mu język!
Kielon
Nie przestraszeni, ale życie lubię co rzekłszy Kielon podpłynął do Veroniki i ochlapał Ją wodą szczerząc się do Niej serdecznym uśmiechem
Haakon:
Ujrzawszy, że Veronika odkryła jego "obserwacje" powiedział w myślach: "Cholera... Zobaczyła to. Został mi już tylko ten elf i krasnolud ale na nich to ja nie chce się patrzeć" i odwrócił wzrok w innym kierunku. Zastanawia się czy już powinien nie wychodzić z basenu i nie podążyć do swojej komnaty, chociaż pójście tam z kimś byłoby bezpieczniejsze. Zdecydował, że jeszcze chwile posiedzi w wodzie.
Mehir
Ja tam nic nie widziałem - skłamał bez mrugnięcia okiem. Zwykły gorąc. - w myślach do siebie. No to co hop do basenu!
Angus:
Jak sobie życzysz Miła. Z dowiedzeniem się jednak będzie ciężko, chyba że znasz tutejszy język. Wtedy nawet pod postacią jakichś małych zwierząt moglibyśmy się jakoś rozeznać w sytuacji. Nie martwmy się jednak na zapas, na tą noc zapomnijmy o zmartwieniach rzekł szeptem i wygramolił się z basenu. Pomógł wydostać się z niego narzeczonej, po czym się szybko się odział i zabrał Ją do wspólnej komnaty.
Vira
Znam języki południa, myślę że tutejszych też zrozumiem i się z nimi dogadam. Po odzianiu się wzięła w jedną dłoń szablę, w drugą buty których nie miała już ochoty zakładać i poszła z narzeczonym do komnaty. Potrząsnęła energicznie głową by zrzucić z twarzy mokre włosy i rzekła w drodze - pięknie tu... A powiedz mi jak jest w twym rodzinnym kraju, chyba niegdyś winniśmy go odwiedzić.