Alessio
Błagam Cię nie mów o swej śmierci, nie zniósłbym tego gdybym Cię utracił - nie wytrzymał i od razu przytulił ją czule nie zwracając uwagi na to że oślepiło ją słońce
Wersja do druku
Alessio
Błagam Cię nie mów o swej śmierci, nie zniósłbym tego gdybym Cię utracił - nie wytrzymał i od razu przytulił ją czule nie zwracając uwagi na to że oślepiło ją słońce
Anna de Loiret
Od razu spuściła wzrok oraz miecz... Gdy ukochany ją przytulił, wyrwała się i krzyknęła - zostaw mnie! Pani jest na mnie zła, że oddaje się przyjemnościom, gdy mój ojciec w niebezpieczeństwie! Kocham cię, ale nie mogę... Nie mogę...
Christophe Leroy
Bez odpowiedzi poszedł do Aratheny i spytał się jej w miarę cicho, coby nie przeszkadzać tamtej dwójce... - Uzupełnisz nasze bukłaki wodą? Chyba już nic tam nie zostało... Ja się zajmę tą beczką - po czym zabrał beczkę nad strumyk i wykonał prośbę Alessia.
Arathena
Co za chimeryczka... Elfka spojrzała ukradkiem na Annę.... Tak oczywiście. Odpowiedziała giermkowi.
Alessio
Skinął Liothannei głową w niemej aprobacie po czym natychmiast podbiegł do ukochanej z trudem powstrzymując się od jej mocnego utulenia i z jeszcze większym trudem powiedział - Kochanie......., jeśli......,jeśli tego właśnie teraz chcesz....., przerwy od naszych czułości......, ja to uszanuję, wiedz jednak że gdy tylko mnie będziesz potrzebować będę dla Ciebie - i natychmiast się odwrócił by nie musieć na nią patrzeć przygryzając wargę aż do bólu
Liothannea dosiadła swego rumaka i czeka aż wszyscy będą już gotowi do podróży.
Arathena
Idąc po wodę zastanawiała się co w tej sukience od Anny jest nie tak... Naglę wyjęła sztylet i rozpruła trochę rękawy by nie były tak ciasne... Co się działo ze mną?... no wiesz, gdy nie byłam sobą.. zagadała do giermka
Christophe Leroy
Cóż... Chciałaś tańczyć, próbować śpiewać, nazwałaś mnie mym rycerzem jak Cię niosłem na koc i mnie pocałowałaś... - tu na chwilę urwał i już lekkim uśmiechem dodał - I pannę Annę chciałaś ucałować jeszcze potem, albo myślałaś, że latasz, gdy panie Cię niosły nad strumyk
Anna de Loiret
Ja to wiem, zawsze jesteś przy mnie, gdy tego potrzebuję - odparła łagodnie. Po tym schowała swój miecz, oraz dosiadła Thilbauta, wodze sobie okręcając wokół dłoni, żeby łatwiej było jej prowadzić jedną ręką.
Arathena
Następnym razem jak będę coś chciała pić to mam prośbę... Nie pozwól im mnie więcej do wody wrzucać.... Zaśmiała się...
Arathena przystanęła na chwilę... zrobiła się poważna... A... Ty?... Zaczęła stopą robić dziurę w ziemi... Trochę onieśmielona... A Ty,,, co na to?