Malcolm
Nie, to zrobił jeden z tych koczowników, a ja własnoręcznie założyłem jej opatrunek. Nie potrafiłbym podnieść ręki na kobietę... Wezwij tego medyka, panie, nie ma co zwlekać i się teraz kłócić kiedy w każdej chwili może umrzeć!
Wersja do druku
Malcolm
Nie, to zrobił jeden z tych koczowników, a ja własnoręcznie założyłem jej opatrunek. Nie potrafiłbym podnieść ręki na kobietę... Wezwij tego medyka, panie, nie ma co zwlekać i się teraz kłócić kiedy w każdej chwili może umrzeć!
Erilla
Ehh, chyba powinnam więcej uwagi do ciebie przywiązywać, biedaku mruknęłam głaszcząc go po szyi Nawet cię nie rozsiodłałam... No, jednak wybacz, przynajmniej do następnego postoju musisz podźwigać jeszcze siodło.
Maloclm, Malacath:
Pizda żeś, nie rycerz, od razu w kolczugę robisz i się tłumaczysz, zamiast warknąć na mnie za oszczerstwa, dawaj mi Ritę - odparł Ealdred, wysuwając ręce po swą córkę, uprzednio chowając miecz.
Catherine:
Nie, musisz dać sobie pomóc, jak nie to pocałuję cię w usta i będziemy razem chorowały - rzekła stanowczo Adela przysuwając swą twarz do twojej.
Arstan
Niech Ci będzie, ale nadal nie wiem czym zagwarantujesz neutralność elfów względem mojego zgromadzenia
Catherine
Nie wygłupiaj się Adele - powiedziała rozgniewana,wstając i odsuwając ją od siebie delikatnie acz stanowczo - nie będziesz chorowała,nie po to tak się o Ciebie zatroszczyłam żebyś miała takie durne pomysły....
Malcolm
Nie warczę na byle głupie i bezsensowne oskarżenia, przecież chyba bym jej tu nie przywiózł gdybym chciał ją zbrukać, najwyraźniej trzeba to niektórym tłumaczyć... I nie robię w kolczugę, bo nie mam przecież o co. Jakiś prostak. Nie dziw, że się z nim pokłóciła. Rzekł, ostrożnie podając mu Ritę do ramion.
Arstan:
Zagwarantuję, ale musisz wierzyć na me słowo. Mam bowiem pewien... Argument, o którym póki co nikt nie ma prawa się dowiedzieć.
Catherine:
Ale... Ale ja się o ciebie martwię... Cathy... Powiedziała Twa podopieczna, niemal już piskliwym głosem zakrywając twarz dłońmi.
Malcolm, Malacath:
Zamknij mordę fujaro - warknął Ealdred, biorąc na ręce swą córkę. Przy okazji, będziesz miał okazję udowodnić, żeś prawdziwym rycerzem, chcesz? A ty, koczowniku z piaszczystego zadupia?
Arstan
Obyś nie kłamał, bo może wtedy sczeznę, ale wyrównam rachunki
Catherine
Wiem,wiem że się martwisz,ale przysięgam że Cię nigdy nie zostawię.... - powiedziała od razu łagodniejąc i tuląc ją do siebie - Jaka ona jest słodka i kochana to się w głowie nie mieści....
Malcolm
Też mi coś, a co będę z tego miał? Spytał odwiązując Marion od swego siodła.