Adriano
Co tu będę stał jak kołek. Przydałoby się coś zjeść. - Kieruje się do najbliższej karczmy
Wersja do druku
Adriano
Co tu będę stał jak kołek. Przydałoby się coś zjeść. - Kieruje się do najbliższej karczmy
Adriano:
W drodze minąłeś hufiec rycerzy galopujący w kolumnie, bez wątpienia należący do jadącego na czele hrabiego Rajmunda z Trypolisu. Po kilku chwilach zawitałeś do karczmy. Gdy tylko wszedłeś, ujrzałeś siedzącego przy stoliku Baldwina z Ibelinu popijającego piwo. O, widzę kolejny znajomy z Trypolisu - powiedział. Ty też z Aurorą chcesz się spotkać? Hehe.
Spytko po polsku
Złożył podpis we wskazanych miejscach Katarino, biegłaś w czytaniu pism?, Jeśli tak, to złóż swój podpis na akcie ślubu.
Adriano
Raczej nie - uśmiechnął się do Baldwina. Piwo i dobrą strawę dla mnie. - złożył zamówienie u karczmarza.
Przysiąść się można? - Do Baldwina.
Adriano:
A siadaj, miło się napić przed wyruszeniem na zgubę ku chwale Bożej hehe - odparł pan z Ibelinu. Po chwili otrzymałeś swój posiłek oraz picie.
Adriano
Wiesz może właśnie kiedy wyruszamy?
Adriano:
Pewno za parę dni, jak piechota dociągnie. Wolno to się zbiera, konni już przybyli, a tamci lezą i lezą... A i tak pożytek z nich marny będzie.
Katarina(polski)
Nie, pisma nie uczyli mnie... Wolałam do lasu na koniu jechać, Zawsze mnie mierziły te dworne rzeczy.... Ale za to mam wiele innych umiejętności..
Spytko po polsku:
Nic to, ksiądz wypisze.
po łacinie:
Ma luba nie szkolona w piśmie, wypełnij za Nią dokument Ojcze.
Adriano
Pewnie u wroga też tego motłochu trochę będzie. Przynajmniej przytrzymają ich na jakiś czas.
W kaplicy:
Agnes z Boemundem rozmawiali chwilę coś po francusku. Rycerz po tym wyszedł, a jego ukochana podeszła do księdza, zapewne by zająć się ślubnymi formalnościami.
Adriano:
Zapewne... Ehhh gdzie ta Aurora, potem hrabia będzie mi marudzil, żem zabawił za długo na mieście z jego córką.
Charles de Tournemire
Kapłan wziął pióro i uzupełnił wszystko co potrzeba, po czym zwinął pergamin i wręczył go rycerzowi - No to tyle, proszę...
Spytko po polsku:
Oddał pergamin żonie. Pilnuj go Kochana jak oka w głowie. Nie wiada jak losy bliskiej bitwy się rozstrzygną, a to pismo, jeśli fortuna przeciw krześcijanom się obróci, dowód stanowić będzie iżeś wdową, a dzieci nasze ślubne.
Katarina(polski)
A żeś teraz palnął. Przecie błogosławił nam sam patriarcha skoro Cię ze ślubu zwolnił. Do tego w Ziemi Świętej. Głupstw nie gadaj....
Ale Wzięła zwitek do rąk....
łacina
Dziki Ci Ojcze żeś nam ślubu udzielił...Uśmiechnęła się szczerze do księdza....
Wam Panie i Pani szczęścia życzę i za życzenie jeszcze raz dziękować chciałam. Niech dobry Bóg błogosławi... Nam..... powiedziała po lekkiej pauzie.
Spytko po polsku:
Możem i palnął, alem martwię się zarówno o naszą jak i o Twoją przyszłość, gdyby się mi coś stało. Obiecałem Ci coś i obietnic chcę wszystkich dotrzymać. Rzecz jasna wcale nie mam zamiaru z ramion świeżo poślubionej żony pchać się prosto w objęcia kostuchy.
Katarina
Nie mów tak... moja miłość do Ciebie Cię uchroni.. I może i..... Położyła swe dłonie na swoim brzuchu... Jeśli Bóg łaskaw będzie to i nasz syn... Jej głos był pełen nadziei.
Techniczny
Czy MG robił jakieś losowania czy Kasia przy nadziei jest? :P
Spytko po łacinie:
I jam do podziękowań i życzeń żony się przyłączam. Niech Bóg błogosławi nam wszystkim, amen.
Katarina
Amen. zawtórowała mężowi.
W kaplicy:
Amen - także zawtórowała Agnes, delikatnie kłaniając się Katarinie i Spytkowi. Po tym przeszła na francuski, mówiąc do księdza - co mam uczynić, by formalnościom stało się zadość? Wypisałeś akt, ojcze?
Robert:
Doniosłeś Charlotte do jej komnaty, nie spotkaliście po drodze pachołków. Nie chcę żadnego medyka, on wie kiedy ma do mnie przyjść, by podać mi lekarstwa. Mam prośbę... W mej skrzyni jest Biblia, daj mi ją...
Bertrand:
Znów doprowadziłeś Aurorę do rozkoszy, długo to nie zajęło... Wzdychając, jęcząc i wijąc się z rozkoszy, dała Ci znać że jej się baardzo podoba... Po tym spoczęła znów na łożu, trzymając dłoń na kobiecości.
Robert
Oczywiście kochana,jak sobie życzysz, ale chciał bym żeby jeszcze dziś podał Ci przepis naszych znajomych z północy... - powiedział układając ją wygodnie na łożu a następnie zgodnie z zaleceniami sięgając po biblię
Bertrand
A więc chyba odkupiłem swe winy? zapytał po chwili, wracając z powrotem do ubierania się.
Robert:
Panienka wzięła świętą księgę i ucałowała ją, po czym otworzyła i zabrała się za czytanie, kładąc się na boku.
Bertrand:
W istocie, odkupiłeś... Odpowiedziała Aurora, wyraźnie zmęczona.
Robert
Zdjął buty i położył się obok ukochanej,przytulając się do niej i zaglądając przez ramię co konkretnie czyta...
Robert:
Spostrzegłeś, że Charlotte czyta o Hiobie, wzrok ma w wersie gdzie jest napisane, iż Bóg zesłał na niego trąd...
Bertrand
Po przywdzianiu zbroi Chodźmy, jeszcze się zaczną o Ciebie niepokoić.
Robert
Westchnął ciężko,mocniej ją przytulił i powiedział ze smutkiem - Kochanie,dlaczego o tym czytasz?
Bertrand:
Chwila, niech odpocznę, jak zdyszana pojadę do ojca to się domyśli, że coś się działo... Odparła Aurora, dodając - usiądź na chwilę.
Robert:
Co? Ja? A nic... Tak z ciekawości...
Spytko po łacinie:
Wziął żonę na ręce, skinął głową z uśmiechem reszcie zebranych. Rzekłszy Na nas już pora by małżeństwo skonsumować ruszył w kierunku ich komnaty.
Robert
Westchnął raz jeszcze i delikatnie położył ją na plecy,pogłaskał ją po policzku i powiedział łagodnie patrząc przy tym w jej oczy - Skarbie przecież widzę,że nie tylko ciekawość Tobą kieruje....,mi możesz powiedzieć....
Bertrand
Dobrze, odpocznij, pójdziemy gdy złapiesz oddech. Odparł siadając obok niej.
Spytko, Katarina:
Po niedługim czasie, jesteście znów w swej komnacie, szczęśliwi z tej wspaniałej chwili, jaka zaraz nadejdzie...
Robert:
Sama nie wiem... Hiob ozdrowiał, czemu Boemund nie może? Przecież... Przecież on nie jest złym człowiekiem, a Bóg wie, że bez niego ja i Agnes sobie nie poradzimy... Czemu jest taki bezlitosny? Odwrócił się od Boga wprawdzie na jakiś czas, ale to tylko człowiek... Czemu Bóg nie odstąpi od swego zamiaru, czemu go nie uzdrowi...
Bertrand:
Panienka położyła głowę na Twych nogach i przymknęła oczy, dłonią gładząc Cię delikatnie po kolanie...
Robert
Nie wiem moja miła,nikt nie wie.....Nigdy nie zrozumiemy jego wyroków, mi też odebrał kogoś bliskiego,anioła bez skazy.... - tu zacisnął dłonie w pięści a łzy spłynęły po jego policzkach,po chwili uspokoił się i dodał - I wiem że bez niego będzie Wam ciężko....,dlatego właśnie chcę wrócić z bitwy i się Wami zaopiekować,zapewne nigdy Wam go w pełni nie zastąpię ale pragnę chociaż spróbować....
Robert:
Charlotte przytuliła się mocno też roniąc kilka łez. Po chwili do drzwi rozległo się pukanie.
Robert
Kocham Cię Charlotte - wyszeptał odwzajemniając uścisk,gdy rozległo się pukanie nie wypuszczając ukochanej z objęć powiedział - Proszę!
Bertrand
Pogłaskał Aurorę po włosach, nachylił się także i złożył pocałunek na jej policzku.
Robert:
Do komnaty wszedł Boemund, dźwięk jego kroków jest dość złowrogi, powolny i ciężki, ale zarazem zdecydowany, stawiany kolczymi butami z ostrogami. Jedną rękę ma opartą na rękojeści niewydobytego miecza, spojrzał na was oboje przez chwilę stojąc, jak zwykle w dumnej postawie. Ale zdawało się, że już coraz mniej siły trzyma go na nogach. Podszedł zaraz do łoża i uklęknął, chwytając dłoń swej siostry. Czemu się lękałaś, obiecałem... Rzekł. Panienka nie może wydusić z siebie żadnego słowa.
Bertrand:
Zmęczona Aurora zamruczała tylko, a po chwili zasnęła...
Robert
Mówiłem Ci,że przyjdzie - powiedział do lubej czule całując ją w policzek, po czym zapytał - Chcecie pobyć sami?
Robert:
Nie, zostań... Odparł Boemund, po czym usiadł na łożu i spostrzegł Biblię otwartą na stronicach z przypowieści o Hiobie. Tyle razy ci mówiłem, przestań robić sobie nadzieje Charlotte, tyle razy. Powiedział denerwując się i zamykając księgę, ale za chwilę pogłaskał siostrę po dłoni. Robercie, będziesz gotowy służyć królowi Francji, jak ja niegdyś? Zapytał Normana.
Bertrand
Choć nie miał sercia jej budzić, potrząsnął lekko za jej ramię i rzekł spokojnie Nie zasypiaj teraz panienko, w cytadeli się wyśpisz...
Robert
Oczywiście Panie,ze wszystkich sił jestem gotów służyć memu suwerenowi ktokolwiek by nim nie był.... - odpowiedział mu wpatrując się w niego z zaciekawieniem lekko przy tym głaszcząc Charlotte po ramieniu - Mogłem się spodziewać że Charlotte i Agnes kiedyś zechcą do Francji powrócić ale nie sądziłem że tak szybko, no i co ma na myśli o tamtejszym królu mówiąc? Ziemię mi chce darować......?