-
Falmir:
Ja natomiast próbowałem z Hermanem gadać, niestety nie udało mi się z nim dogadać. Dwóch ze strażników na morzu jest i walczy z piratami. Zastanawiam się nad dwoma rzeczami. Po pierwsze, co Vito znalazł, o ile coś odkrył. Po drugie - raczej może być to zaklęcie. Lepiej będzie, jak pogadamy z Hermanem jeszcze... wydaje mi się, że coś jednak ukrywa. W sumie może to tłumaczyć zarazem jego wymigiwanie się od odpowiedzi.
-
Dan:
W pomieszczeniu zaopatrzeniowym bodajże jest medyk. Tam go poszukaj i powiedz, że ja Cię przysłałem - wskazał ci ręką, gdzie znajduje się pomieszczenie.
Vito:
Siostra odwróciła się w Twym kierunku i odwzajemniła uśmiech - Mama kazała mi kupić na obiad parę rzeczy. Trochę warzyw i ryby. Chyba dzisiaj zupa rybna będzie. A ty czasami nie powinieneś być na patrolu, Vito?
-
Dan
Dziękuję - odparł kłaniając mu się głową w podzięce a następnie udał się we wskazane miejsce
-
Vito
Oddelegowali mnie do śledztwa w okolicznościach kradzieży, tym samym zwalniając z dzisiejszego patrolu. Opowiem Ci zresztą więcej w domu, jak skończę. Zapłacić za Ciebie?
-
Rhen
Więc chodźmy do Hermana. Prowadź.
-
Vito:
Mhm, pewnie. 20 sztuk złota to wszystko kosztuje - odparła ci siostrzyczka.
Dan:
Wchodząc do pomieszczenia zauważasz masę skrzyń i worków. Siedzi tu parę strażników - jeden z nich ostrzy miecze przy osełce, reszta albo przestawia skrzynie albo coś pisze, bądź zwyczajnie siedzi na tyłku i nic nie robi.
Rhen i Falmir:
Idąc po drodze zauważyliście, iż rekruci zadowoleni wracają do koszar po wywaleniu tego dziwnego przybysza na bruk. W samym porcie Falmir widzi, że Herman nadal dźwiga masę skrzyń z miejsca na miejsce, a po jego minie można sądzić, że ma ochotę pójść i skopać dupę temu co mu kazał to robić przez cały dzień...
-
Vito
Wręczył wskazaną sumę sprzedawcy. A to co mama Ci dała zatrzymaj dla siebie i nic jej nie mów. No nic, ja uciekam, widzimy się wieczorem. odparł siostrze i ruszył szukać Bernarda.
Techniczny
414 - (10+10+20) = 374 sz. złota pozostało Vitowi.
-
Dan
Chrząknął oznajmiając swoje przybycie mówiąc - Hej....,wiecie może gdzie znajdę Waszego medyka? Kapitan mówił że powinien tutaj być....,miał rzucić okiem na moją ranę....
-
Falmir:
Chodźmy do niego, Rhenie. Jeśli nie będzie raczył odpowiedzieć, to chyba mnie szlag trafi...
-
Dan:
Tutaj - odpowiedział ci jeden ze strażników siedzący na krześle w rogu pomieszczenia. Wstał i podszedł do Ciebie zadając pytanie - Jakieś zwierzę Cię użarło? Czy to chodzi o nieumarłych? Niedawno musiałem pięciorga ze strażników łatać po ugryzieniach po zombie i innych gówien.
Vito:
Po drodze nie zauważyłeś kogoś, kto by ci przypominał tegoż nadzorce magazynu. Za to widzisz jakiegoś człowieka podobnego do kowala naprawiającego jakieś narzędzia przy kuźni oraz niejakiego Ignaza siedzącego przed swym domem. Oboje niespecjalnie jakoś zareagowali na Twój widok.