Vito
Podszedł do Ignaza Nie wiesz, gdzie znajdę niejakiego Bernarda?
Wersja do druku
Vito
Podszedł do Ignaza Nie wiesz, gdzie znajdę niejakiego Bernarda?
Dan
Przeklęci nieumarli,a dokładniej ugryzienie zombie,o tu - pokazał mu swoją rękę - niektórzy gorzej oberwali ale załatwianie różnych spraw i zleceń z taką raną do łatwych i przyjemnych nie należy....
Dan:
Medyk po paru chwilach przyniósł jakieś medykamenty i zaczął bandażować Twoją ranę, ówcześnie ją odkażając i smarując jakąś ziołową maścią, po czym nałożył na to bandaż. Po kilkunastu chwilach było już po wszystkim - No dobra, to wszystko.
Vito:
Ten stary? Ma swoją chatę za moim domem. Może tam jeszcze jest, o ile nie zachlał się w trupa jak to czasami ma w swoim zwyczaju...
Vito
Zwyczaju? A ile już ten jego "zwyczaj" nie wylewania za kołnierz trwa? Narąbał się na warcie, zgubił klucze i go za to wywalili, czy co?
Dan
Dzięki - odparł mu uśmiechając się lekko i wychodząc z koszar - Dobra,mam jeszcze godzinę z okładem,godziwie zarobiłem to teraz przydał by się jakiś relaks....,może czerwona latarnia? Taaak,masaż i jakaś ładna dziewczyna do towarzystwa to dobry pomysł....Wcześniej zobaczę co z tym dziwakiem,nieźle go obili i pewnie dalej na bruku leży....
Vito:
Tak długo, że nikt tu nie jest w stanie tego policzyć.
Dan:
Idąc boczną drogą by jak najszybciej dotrzeć do zamtuzu zobaczyłeś, iż rzeczywiście tenże dziwak leży rozwalony pod drzewem, a obok niego ten kufer. Jest dalej nieprzytomny. Kapitan straży chyba porządnie mu przywalił...
Dan
Podszedł do niego i bezceremonialnie przewrócił go nogą na plecy od razu stwierdzając - Żyjesz....,ale sińce na długo Ci zostaną..... - następnie sięgnął do plecaka wyjmując z niego butelkę wody. Odkręcił ją pijąc aż do zaspokojenia pragnienia aby po chwili wylać resztę na twarz Edwarda "Nieustraszonego" by przywrócić go do świata żywych....
Vito
No dobra, dzięki za informację, oby był trzeźwy... odparł Ignazowi po czym okrążył jego chatę udając się do wskazanego przez niego domu, rzekomo należącego do Bernarda.
Dan i Edward:
Woda nieco pomogła i Edward ocknął się, lecz kręci mu się cholernie w głowie i czuje się słaby, a do tego boli go głowa i zaczyna odczuwać skutki wypicia tej jednej buteleczki rumu...
Vito:
A, i jak będzie jednak trzeźwy to powiedz mu, żeby następnymi razy upijał się gdzieś pod kolonią karną! - dodał Ignaz, gdy odszedłeś szukać nadzorcę. Drzwi jego domu jak widzisz są uchylone, a wchodząc do środka zauważasz, że chyba jednak Bernard pokusił się o wypicie paru piwek... W okół niego leżą jakieś butelki, a cały dom jest cholernie zagracony różnymi przedmiotami. Sam chyba jeszcze nie zauważył, że ktoś wchodzi do jego chaty.
Vito
Poczuwszy silny zapach alkoholu dochodzący z pomieszczenia położył rękę na rękojeści miecza. Nie wiadomo co pijanemu przyjdzie do głowy. U, widzę że się zabalowało, co? Bernard, jeśli się nie mylę? Mógłbyś czasem posprzątać w tej melinie, jak to tak gościa w takim syfie przyjmować? spytał sarkastycznie.