-
Katarina
Nie mogła opanować nerwów przemieszanych ze strachem i rozgoryczeniem. Konstabl postanowił się poświęcić, a nikt wcześniej nie kładł na szalę własnego życia dla niej. Chciała się jeszcze odwrócić i choć raz spojrzeć na tego dzielnego rycerza, ale zdawała sobie sprawę, że wtedy nie będzie w stanie walczyć z własnym sumieniem i nawróci konia by pognać na złamanie karku. Być może znalazł obraz odkupienia swoich grzechów i to ma być jego pokuta. Jeśli tak jest Ojcze to przyjmij swoją owcę, która błądziła ale w końcu znalazła drogę dobra.
Wjechała do zamku ale nic nie mówiła. Zdawała sobie sprawę, że nie mogłaby wtedy powstrzymać płaczu, chcącego niemiłosiernie dać się wyrwać z jej ciała.
Czuła, że serce jej krwawi nie z powodu śmierci rycerza bo do tego przywykła była, ale sposobu w jaki zginąć mógł. Jako bohater i prawy człowiek....
-
Techniczny
Poprosiłem Lwa o wstrzymanie akcji na tydzień, mam za dużo na głowie i nie wyrabiam żeby coś z sensem pograć. Mam nadzieję, że przystaniecie na pauzę.
-
Tomasz
Czekał na barona rozglądając się wokół.
Oby ta szalona Kaśka nie zachorowała, jako ja.
Techniczny
Jasne jak dla mnie nie ma problemu co do przerwy.
-
Techniczny
Jeśli o mnie chodzi, nie ma żadnego problemu.
-
-
Techniczny
I ja nie widzę żadnego problemu....pokibicuję Trypolisowi :P
-
Spytko
Lazaryci, może Oni coś wiedzieć więcej będą o misji konstabla. Tylko najpierw wyplątać się musim z kabały. Oby baron dał wiarę naszym słowom.
Techniczny:
Nadzieja matką... ale jak widać matka kocha swe dzieci :mrgreen: Oczywiście, że nie mam nic przeciwko postojowi na tydzień, czy nawet dłużej jakby było konieczne.
-
tech:
ja za tydzień będę mega rzadko dostępny.
-
Surija
Wjechawszy do zamku Ehh jaka zdrada, to ino zemsta, znów mości rycerze naginają prawdę i znów pomsta na Nas spadnie
Po czy oddała Elilę stajennemu i zaczęła się rozglądać za dogodnym punktem obserwacyjnym łudząc się, że zobaczy nadjeżdżającego konstabla, który z pomocą Pana odniósł triumf nad wrogami
Techniczny
Coś pomału pograć możemy, życie wraca mi do normy powoli:D
-
2 załącznik(ów)
Ujrzeliście po kilku chwilach wychodzących z sali rycerskiej barona Rogera z Wigan i jakąś damę, zapewne jego żonę. Już z daleka widzicie, iż coś się kłócą... A raczej ona wrzeszczy na niego po francusku, ale słów nie dajecie rady zrozumieć. Wreszcie dotarli do was i ujrzeliście ich oblicza:
Załącznik 1128Załącznik 1129
- Słyszałem od serwienta, żeście coś o zdradzie wrzeszczeli? Hmm... Jam baron Roger z Wigan, a to moja wybranka serca, piękna, szlachetna, umiłowana...
- Zawrzyj gębę niewdzięczniku! Wtrąciła się kobieta.
- I przesympatyczna Elisabeth de Wayren. A więc... Witajcie w Blanchegarde i mówcie, co do powiedzenia macie.
Głos barona jest dźwięczny, bije od niego zarówno spokój, jak i nieco arogancji. Dłoń ma opartą o rękojeść swego miecza, na sobie zaś ma długą kolczugę.
Techniczny
Wszystko, co powiedzieli gdy już do was doszli było po łacinie.