Sir George Srogi
Pozwalacie Panie aby tak do was mówiono? Mniejsza zresztą o to - zdradzono nas, zabito konstabla rycerzy św. Łazarza... myśmy pognali co sił tutaj... ale w jakim celu to musimy mówić na osobności.
Wersja do druku
Sir George Srogi
Pozwalacie Panie aby tak do was mówiono? Mniejsza zresztą o to - zdradzono nas, zabito konstabla rycerzy św. Łazarza... myśmy pognali co sił tutaj... ale w jakim celu to musimy mówić na osobności.
Surija
Widać, że Ją miłuje, skoro zniewagę przeistacza w mało znaczącą krotochwilę, może i Mnie tak ktoś kiedyś pokocha
Charles de Tournemire
Pokiwał głową bratu na zgodę, gdy powiedział o rozmowie na osobności, jednocześnie przyglądał się baronowi i jego żonie.
Zabito konstabla!? Zabito konstabla!? Jakże to, jakże! Słyszysz!? Zabili konstabla! Szlachetnego Boemunda! Elisabeth rzuciła się w ramiona męża i zaczęła płakać, on zaś do was rzekł obejmując ją - idźcie do sali rycerskiej, opowiecie mi wszystko dokładnie. Jadło dla gości w mym zamku szykować, biegiem! Bo was wybatożę hehehe... Dodał cicho. Wnet pacholikowie biegiem pognali do palatio, szykować salę na ucztę. Lazaryci bacznie się wam przyglądają, zwłaszcza kiedy Elisabeth krzyknęła o śmierci konstabla, ich mroczne oblicza przyprawiają was o grozę. Jeden z nich zdjął swój hełm garnczkowy, całą twarz ma zabandażowaną, widać tylko oczy i popuchnięte usta. Zaczął powoli zmierzać w waszą stronę.
Charles de Tournemire
Chodźmy, bracie - po czym udał się do tejże sali rycerskiej, o której wspomniał baron. Zaintrygowała go reakcja jego żony i samego barona, bo czyżby się znali? Kapłan nie czuł się dobrze w tej sytuacji i obawiał się reakcji barona, jeśli ktoś powie dlaczego ludzie księcia ich zaatakowali. W końcu to było kłamstwo, a teraz za nie ścigają całą grupę ludzie księcia.
Sir George Srogi
Dobrze, zaraz do was przyjdę... - po czym założył chustę na usta i podszedł do Lazaryty. - o cóż chodzi bracie?
Katarina cichutko do księdza idąc koło niego
Mam nadzieję Ojcze, że nie będzie to nasz ostatni posiłek, gdy okaże się że samemu księciu nakłamaliśmy. bo choćby nie wiadomo w jak szlachetnej sprawie to jednak kłamstwo..
Idąc rozglądała się uważnie. Widok Lazarytów przyprawiał ją grozą pomieszaną ze współczuciem. Czym zawinili że tak im przyszło pokutę za życia odprawiać. Tomasz.... urwała myśl. Jeszcze sprawa konstabla teraz ten widok i myśl, że Tomasz też jest chory. To wszystko spowodowało że łzy same cisnęły jej się do oczu. Starała się dyskretnie je wytrzeć.....
Charles de Tournemire
Też mam taką nadzieje, lecz obawiam się, iż baron może się zdenerwować, gdy usłyszy o tym kłamstwie - odparł jej po cichu i spojrzał na nią, po czym tak samo kontynuował - Ale może zrozumie to co zrobili... Nie mam pojęcia... I czemu płaczesz?
Katarina
Nie wiem ojcze,,, To wiele, bardzo wiele jak na mnie. Myślę, że konstabl chciał umrzeć.... jego choroba.... chyba zrozumiał, że już pora... Ojcze, myślisz że Tomasz też...? bała się dokończyć myśli...
Charles de Tournemire
Nie. Tomasz kilka lat ma jeszcze. Co do konstabla to cóż... Tak, chciał umrzeć, ale to nie przez chorobę... - odparł po cichu.