-
Alejandro
Ojciec uśmiechnął się serdecznie - Wierzę w to synu,naprawdę w to wierzę,jeszcze sprawisz że wszyscy będziemy z Ciebie dumni - powiedział kładąc rękę na sercu i powoli się rozpływając
Mateo
Spojrzała na Ciebie naprawdę zaskoczona i nieco zmieszana sposobem w jaki na nią patrzysz bowiem widzi iż nie jest to czyste pożądanie,a przynajmniej nie w tej chwili.....- Tak właśnie to Panie,nie miałam zbytniego wyboru ale nie narzekam,zawsze mogło być gorzej....,a na imię dano mi Camila....To w takim razie....może pomówmy o Twoich kobietach,była jakaś którą umiłowałeś w Twoim życiu? - zapytała łagodnie
-
Mateo
Czy jakąś miłowałem... No cóż. Wiele kobiet było w mym życiu ale..... Uśmiechnął się do niej tak jakoś łagodnie i miło.... jak do tej pory żadna nie była w moim sercu... Camila. Przepiękne imieę dla przepięknej kobiety. Nie znam Cię i nie chcę przepłoszyć, ale wiedz że Ty chyba znasz drogę do mojego serca...
Co Ty durniu wygadujesz? Odbiło ci na stare lata? Przeleć ją i zapłać.... Na jednym ramieniu siedział mu diabeł i podpowiadał cicho do ucha....
Nagle pojawił sie ktoś na drugim ramieniu i wyszeptał... Nie słuchaj go... popatrz na nią i sam powiedz czy nie jest urocza? Może tego właśnie szukałeś całe życie.... Tyle mil przepłynąłeś i tyle wyrzeczeń by ją spotkać.... To wymarzona kobieta dla ciebie.....auuuuułć.... To diabeł zasadził kopa w tyłek Aniołkowi...I aniołek spadł...Ten to by cię dopiero namówił... No patrz na nią albo na jej uda... Ty wiesz ile tam było takich ja ty? całe tabuny ją przeleciały.... no nie mów mi, że nie jest ci to obojętne.... Mówię ci, miała więcej mężczyzn miedzy nogami niż ty włosów na.... (a nie tam liniejesz haahaha... spojrzał na jego dzwony) Brodzie.... widełkami małymi podrapał go po szczecinie na twarzy.... Mateo poczuł jak po ramieniu wspina się Aniołek... Cicho podszedł od tył do diabełka i teraz to on z całej siły kopniakiem strącił z ramienia diabełka.Nie słuchaj go tylko swego serca... Zobacz jak ona na Ciebie patrzy... Wierz mi to nie jest wzrok kurtyzany, a zakochanej dziewczyny... Tak wygląda raj.... Na drugie ramie wspinał się diabełek... Pomasował swój tyłek... Raj... hahaha.... Kupa bachorów którzy bedą podobni do twoich kamratów i żadne nie do ciebie.... Taki będzie raj,, że ci tatulku będą wołać.. hahhahha...
Dość! Wyrwało się Mateo i wstał spięty otrzepując rękoma ramiona..... Co sie ze mną dzieje?
-
Alejandro
Murwa, dość na dzisiaj. Alejandro wstał a następnie wyszedł na środek pięknej łąki i położył się. Co to było, objawił mi się duch papito, mamie zniknął siniak. Dałem obietnicę, muszę ją dotrzymać. Zrobię to, jestem ostatnim Sangrerosą. Całe to dziedzictwo nie może przepaść. Muszę się zmienić, znajdę miłość, prawdziwą, tak. A swe dziecko będę wychowywał tak jak papito mnie. Czasami wydaje się jakby moja serce uciekało od duszy. Ono jest puste. Czy jest przyszłość dla kogoś takiego jak ja? Jestem zmęczony tym smutkiem i bólem. Muszę dotrzymać obietnicy, zmienić się. Zacząć od nowa. Wszystko objęła ciemność, czy jest jeszcze miejsce dla światła?
-
Ricardo
Przypomniał sobie pierwszy sen, z jego ukochaną Gracielą Czemu, Panie Boże, czemu podarowałeś mi ją tej jednej nocy i tak samo szybko mi ją zabrałeś? Ona była taka niewinna, kochana... Nie masz wystarczająco aniołów? Musiałeś zabrać jeszcze ją i teraz mi to wszystko tak brutalnie przypominasz, kiedy niemalże się z tym pogodziłem? Wytarł prędko łzę, która spłynęła mu po policzku, ale zaraz pojawiła się kolejna. Obrócił się plecami do Iniga, żeby nie widział jego bólu. Jak tu zasnąć w takim smrodzie... rzekł, starając się odgonić przykre myśli.
-
Inigo de Gastor
Dostrzegł łzy, które spłynęły po policzkach Ricardo. Westchnął ciężko, wstał ze swego posłania i podszedł do konkwistadora pytając głosem hardym, ale skrywającym w sobie nutkę troski - co cię trapi?
-
Ricardo
Wiesz jak to jest kochać kogoś, kto nie żyje i nie potrafisz sobie z tym poradzić? Ktoś taki mi się przyśnił. Przyśniła... Wesoła, pełna życia... To mnie trapi.
-
Inigo de Gastor
Nie... Znam kogoś, kto mnie tak samo kocha jak i nienawidzi, piękną kobietę o czarnych włosach... Twoja ukochana przynajmniej jest już w niebie, moja cierpi - rzekł i klepnął Ricarda w ramię, wracając do swego posłania i siadając...
-
Ricardo
Poleżał chwilę w ciszy. Jak ona ma na imię? spytał w końcu Iniga.
-
Inigo de Gastor
Selena... Odrzekł, wyjmując obrazek z nią i podając Ricardo. Stracić taką piękność przez własną głupotę ehhh...
-
Ricardo
Usiadł na posłaniu i przyjrzał się obrazkowi. Imię równie śliczne jak właścicielka... Będę się modlił za to, byś ją odzyskał. Ja z moją Gracielą spotkam się już w innym życiu, jeśli Bóg da... Pociągnął nosem i oddał wizerunek konkwistadorowi.