-
Catherine, Erilla, Kersijana:
Królowa nie wymagała uzdrawiania, czy to magicznego, czy konwencjonalnego. Wystarczyło że poczuła klepanie po policzku, oraz wodę na twarzy. Otworzyła oczy i jęknęła z wyczerpania... Przerażona Adela trzymając Catherine za dłoń, oparła swą głowę o szyję Lothiriel.
Malcolm:
Jabłka, owies, siodło i wino! Ryknął potężnie Ealdred, wyglądając zza pomieszczenia na resztę stajni. Malcolmie, jakiś ty odważny... Powiedziała Rita, spoglądając na Ciebie.
Malacath:
Nim wszedłeś do karczmy, zauważyłeś że jej drzwi wyleciały wraz z jakimś wojownikiem w kolczudze, zalanym w trupa... Z wnętrza słychać głośne śmiechy.
-
Malcolm
Głupi, a nie odważny... Jak się czujesz, pani? Lepiej Ci trochę? Medyk Cię jeszcze nie oglądał.
-
Catherine
Ha!Wiedziałam!Tak czy inaczej dalej nie wygląda najlepiej.... - pomyślała przyglądając się jej ze współczuciem i ściskając mocno dłoń dziewczynki aby dodać jej nieco otuchy i odwagi - Hmm,nie powinnaś jechać sama w tym stanie a tym bardziej z Adele....
-
Catherine, Erilla, Kersijana:
Racja, Cathy weźmiesz Lothiriel, ja pojadę z Kersijaną, dobrze? Ozwała się Adela, spoglądając na wszystkie z was.
Malcolm:
Nie potrzebuję medyka, przynajmniej na razie, muszę się przyjrzeć panie, jak poskramiasz demona hihi.
-
Catherine
Grrr!A miałam jej unikać....,dobra,wezmę ją jeśli nikt inny się nie będzie wyrywać by mnie zastąpić.... - pomyślała i tylko westchnęła ciężko nic póki co nie mówiąc i czekając na reakcję reszty....
-
Catherine, Erilla, Kersijana:
Kochana siostrzyczka - powiedziała Adela uśmiechając się do Catherine, uznając jej westchnięcie za zgodę, po czym dodała do Lothiriel - Cathy weźmie cię na swego konia, nie przejmuj się. Królowa w odpowiedzi uśmiechnęła się resztkami sił.
-
Catherine
No i po prostu świetnie!Ciekawe kiedy niby się zgodziłam....- pomyślała i jeszcze raz westchnęła tym razem znacznie ciężej - Dobra,już niech im będzie skoro mają być z tego powodu takie szczęśliwe to zgodzę się na to ten jeden raz,będę musiała niańczyć królową,fantastycznie.... - gdy skończyła narzekać uśmiechnęła się delikatnie do Adele,królową zaś unikała wzrokiem....
-
Malcolm
Mówicie że grzmocić wszystko chce, a dopuszczon do klaczy już był? Spytał marszałka podchodząc do kraty i patrząc w oczy wierzchowca.
-
Kersijana
Upewniwszy się, że z Królową jest wszystko w porządku i po słowach Adel uśmiechnęła się... Ależ oczywiście Mała Księżniczko, Możesz jechać ze mną na jednym koniku.
Mirillia Lassi na pewno Cię polubi... Jak chcesz to pozwolę Ci trzymać nawet wodze. Powiedziała do małej schylając się do niej i drapiąc ją po bokach talii ( na zasadzie łaskotania) Uśmiechała się przy tym bardzo miło do dziecka... Nie okazywała tego, że zamartwia się i o Królową i Catherine.
-
Erilla
Odetchnęłam z ulgą, gdy królowa otworzyła oczy, choć dalej przeklinałam swoją głupotę. Dobrze, że mała wyznaczyła Cathy do opieki nad królową, ja wybitnie dzisiaj się do tego nie nadawałam.
W takim razie ja się zajmę jej wierzchowcem. Powiedziałam na głos.