Z życia Eutychesa
https://img.joemonster.org/i/2019/06/demoty-339-160.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/faf3e5ae1997.jpg
https://img.joemonster.org/i/upload/...duzepsy_02.jpg
Wersja do druku
:mrgreen:
Taaa, znałem takiego jednego. Na pytanie czy gra w piłkę z nami odpowiadał a właściwie dopytywał: "W Fifę?" ;D
Oryginalne logo...Szczerość w tym szpitalu to norma:cool:
https://pbs.twimg.com/media/EFzMPpRWwAEa88K.jpg
W sumie logo jest poprawne. Jak EKG pokazuje ciągłą linię, to powrót akcji serca zaczyna się od lewej strony monitora i zastępuje linię, tak jak tutaj.
Japonia to jednak stan umysłu :devil:
Jak rozpoznać jaki niedźwiedź Cię goni?Podchodzisz do niedźwiedzia, drażnisz go, gdy jest już rzeczywiście wkurzony zaczynasz uciekać.I wtedy:
1. Jeśli biegniesz, a niedźwiedź nie goni cię to jest to miś pluszowy
2. Jeśli biegniesz i biegniesz, i znajdujesz drzewo, wchodzisz, a niedźwiedź za tobą - to jest niedźwiedź brunatny;
3. Jeśli uciekasz na drzewo, a niedźwiedź zaczyna nim trząść tak, że spadasz w jego łapska to jest to niedźwiedź Grizzly
4. Jeśli uciekasz na drzewo, a niedźwiedź wspina się za tobą i wpieprza liście to jest to miś koala
5. Jeśli biegniesz i biegniesz i nie możesz znaleźć drzewa to jest niedźwiedź polarny.
6. Jeśli biegniesz, a niedźwiedź cię dogania, zabiera i zjada twoje drugie śniadanie, to jest to miś Yogi :)
Przychodzi Pani do doktora.
- Panie doktorze, coś nie tak ze mną.
- Co nie tak?
- Jak zdejmę stanik, biust podskakuje mi do góry. (biust duży)
- Proszę zdjąć stanik.
- No i co? Co to jest?
Doktor: nie wiem co to jest ale jest to zaraźliwe.
Pozwolę sobie wstawić cały tekst.
”Całujcie mnie wszyscy w dupę”
Spoiler:
Nie wiem, czy ktoś to już wstawił, jak nie to poczytajcie. Stare ale jare.
O pierdzeniu Poemat liryczny
Spoiler:
************************************
Pozwoliłem sobie na połączenie postów oraz użycie spoilera
Powiem tak - zajebiste, za podlinkowanie tego, jak wrócisz do Katolickiej Republiki Polski, to zapraszam na łyk kotołackiego trunku :) Poprawiłeś mi humor niesamowicie i te wstawki audio itp^^
O, widzę kółeczko wzajemnej adoracji.
Coś mi wpadło w ręce.
Rodzaje Bąków
Są bąki o różnych barwach, zapachach, długościach i odgłosie, a nawet poziomie męki wydalającego. Oto klasyfikacja:
Krótkopierd nadmorski - powstaje po wyjściu z wody. Nie ma woni i jest bardzo krótki
Pierd latrynowy - głośny bąk, wypuszczany na wolność zwykle przy załatwianiu grubej potrzeby, przez co grozi rozerwaniem dupy
Szampańskie – występuje tylko przy zatwardzeniu, jak korek się odblokuje, z dupy wypływa gazowana ciecz
Przerywacz – powstaje podczas wypróżniania, gdy frakcja gazowa wymieszana jest z frakcją stałą, cechuje go niezwykła impulsywność, spowodowana wysokim ciśnieniem w układzie
Fajrant Jazz, inaczej Pierdogrzmot Urzędniczy – powstający w trybie siedzącym 8-godzinny zestaw gazów uwikłanych w konspiracyjne powiązania z menu bufetu. Erupcja najczęściej inspirowana jest skumulowanym ładunkiem emocjonalnym i powoduje wzmożoną erozję kanałów wentylacyjnych w obiektach użyteczności publicznej
Multiwibrator niestabilny – powstaje wtedy, gdy wibracje bąka przenoszą się na inne przedmioty, takie jak ławka uliczna, albo krzesło z twardym siedziskiem. Szczególnym rodzajem wyżej wymienionego bąka jest Multiwibrator wanienny, powstający w wannie, gdy wysokość lustra wody znajduje się około 4cm od dna wanny. Bąk ten jest w swojej prostej wersji wyjątkowo głośny, ale prawie bezwonny, zalicza się do grupy Wysokociśnieniowców (Aerum Superfluus)
Podkołdernik jadowity – działa podstępem, zwykle w nocy, i zagnieżdża się pod kołdrą. Gdy tylko rano wstaniemy z łóżka i uwolnimy go, zaraz nas zemdli
Podkołdernik złośliwy – wychodzi zwykle w nocy, i zagnieżdża się pod kołdrą, gdzie potrafi przetrwać do rana
Bąkowysokościomierz – seria bąków powstająca podczas biegu po schodach, której towarzyszy zmieniający się wraz z wysokością (a tym samym ciśnieniem atmosferycznym) ton wibracji pośladkowej. Wyraźnie słyszalne tony ułatwiają odczyt wysokości nad poziomem morza. Uwaga: rodzaj i stężenie gazu, którego emisja towarzyszy procesowi nawigacji, jest praktycznie nieprzewidywalna, stąd pomiar należy przeprowadzać po bezwzględnym upewnieniu się, iż nie ma za plecami innych uczestników ruchu
Podkołdernik napastliwy – żyje przeważnie w naszych domach. Nie znasz dnia ani godziny, o której Cię obudzi. Bardzo złośliwe i bardzo trudne do unicestwienia
Podkołdernik mixowy – są to przeróżne bąki, wymieszane pod kołdrą. Gdy tylko obudzimy się i odkryjemy kołdrę, atakuje
Fala ultradźwiękowa – jest cichy, gdy go uwolnimy łapie za gardło, a wtedy dusi, dusi, aż udusi
Fala stereofoniczna – jest to najwstydliwszy bąk, jaki kiedykolwiek może wyłonić się z zadka. Jest głośny, lecz wcale nie śmierdzi
Daktyl dusiciel – jest najniebezpieczniejszym bąkiem. Gdy tylko wyłoni się z zadka, leci wprost do gardła i skazuje na mękę
Bąk pszczółka – rzadko śmierdzi, ciężko go zlokalizować w grupie więcej niż 3 osób
Bąk świnia – można go porównać tylko z niedomytą białą kapustą, leżącą na kaloryferze już od jakiegoś czasu
Jajecznik złośliwy – najczęściej tajniak inwigilator wymykający się wstydliwemu. Spotkasz go dosłownie wszędzie: na ulicy, w autobusie, nie da się go nie zauważyć. Czasem piecze w oczy. Jeśli otaczają Cię zaufani ludzie, możesz cicho zanucić melodię z filmów o Jamesie Bondzie, w celach ostrzegawczych
Obleśnik poślizgowy – kiedy czujesz silne napięcie w okolicy podbrzusza, oznacza to, że zbliża się wielkimi krokami. Ani się obejrzysz, a już wyjdzie. Ale zawsze zostawi autograf w postaci tzw. kleksa. Jeżeli odczuwasz lepkie tarcie między pośladkami, nie miej złudzeń, to na pewno był on
Replay – bąk kacowy, dzięki któremu można powrócić do stanu upojenia (może powodować wymioty
Achtung Bąkus – to cichy pierd ostrzegający przed czymś potężniejszym;
Fotelnik roztoczański – tzw. bąk tajny, trafia w głębię fotela, by zjednoczyć się z mieszkającymi tam roztoczami i razem z nimi prowadzić dalsze z góry zaplanowane akcje destrukcyjne otoczenia. Uczeni bąkolodzy zgodni są co do tego, iż jest to najtrwalsza forma istnienia tych stworzeń. Wydobyć można je jedynie trzepiąc fotel trzepaczką przez dwa stulecia lub wywabiając miodem z rodzynkami
Automobilista – trudny do ukrycia, zabójczy, odbijający się rykoszetami wewnątrz pojazdu. Należy szybko otworzyć okno aby pozwolić mu cieszyć się wolnością. Jego szczególnie groźną odmianą jest Automobilista autokarowy – pojawiający się podczas podróży autokarem, a jego wylot jest wymuszony przez masę kanapkową w Twoim brzuchu
Chaos – jest tak potężny, że nie wiesz czy był to bąk czy coś gorszego
Playbąk – zwykle daje o sobie znać w sytuacjach intymnych, a wypuszczenie go może znacznie obniżyć Twoją wartość w oczach partnera/partnerki
Vox Dei – pojawia się zawsze w kościele lub innej świątyni. Jest szczególnie groźny z uwagi na doskonałą akustykę otoczenia
Niespodziannik publiczny – Wyczuwasz go już wcześniej, daje ci on czas na reakcje i chociaż nie możesz wyjść to udaje ci się go niepostrzeżenie i cicho puścić. Ale kiedy myślisz że to już koniec, następuje reakcja chemiczna i wszyscy odwracają się w twoją stronę (tez nie wiem czemu akurat w twoją
Sykacz fotelowy – najczęściej przytrafia się podczas pobytu w gościnie. O ile w swojej wolnej postaci nie jest aromatyczny, o tyle fotel, w którym się zagnieździł przez wstrzyknięcie nie nadaje się już do przyjmowania gości
Dwupierdzian nadęty – lub tzw. bąk kumulatywny – przytrafia się najczęściej po kilkugodzinnej konferencji, gdzie puszczenie cichacza nie było możliwe. Fala akustyczna przenika przez wszystko, a smród skumulowanego gazu zabija wszystko. Na śmierć
Cyklon D – Statystyczna śmiertelność porównywalna z cyklonem "B", „D” od nazwy aparatu generującego
Bączek pstrykacz – niedawno odkryta odmiana, bardzo niska zawartość aromatu, mały wiatr. Można go poznać po pstryknięciu w okolicy zadka
Zefirek – najmniej szkodliwy bąk, często wymyka się nieświadomie i szybko. Zwykle nie ma zapachu ani nie wydaje żadnego dźwięku. Porównać go można do wypuszczanego powietrza
Freestyle – bardzo kłopotliwy bąk charakteryzujący się wymykaniem z pośladków bardzo gwałtownie i głośno. Z zapachem jest różne. Czasem jest nie do wytrzymania a czasem nie ma go w ogóle
Komora gazowa (kąsacz windowy) – pojawia się w windach, często przy obecności wielu osób. Oprócz bardzo uderzającego odoru powoduje u puszczającego nagłe poczerwienienie i oblanie potem
Raport – krótki bąk, pojawiający się po większym. Czasem może wystąpić nawet kilka
Nitrobąk – kiedy wylatuje czujesz jak jakaś siła pcha Ciebie do przodu. Zapach różny
Atomowy bulgot – następuje przed sraką właściwą. Cechuje się organicznym bulgotem przed puszczeniem bąka. Skumulowany bąk rozsadza kibel
Boniek kominiarz – nie jest pewny czy chce wyjść i męczy psychikę. Gdy ujdzie czujemy ulgę, ale tylko przez chwilę, bo zaraz idzie kolejny. Występuje grupowo
Prutacz natrętny – występuje głównie po obiedzie u babci, gdy nie można go puścić po nogawce i ciągle szarpie poślady
Drewniany gigant – rozrywa portki (nawet ortalion). Występuje bardzo rzadko, ale jest bolesny w skutkach
Falisty czołg – idzie po całej nogawce, czasem wchodząc do buta. Niszczy wszystko na swojej drodze i powoduje duże szkody. Idzie po grochu, fasoli i bobie, często cykliczny
Trąbek jajeczny – swobodny grzdyl wychodzący po bułce popitej colą. Długo wali, w dużych ilościach zakadza całe pomieszczenie
Cegłopruk – walisz go seriami, po jednym mocnym strzale. Skumulowany smród capi niemiłosiernie. Podczas bączenia czujesz jakbyś srał cegłami
Rozpylacz – następuje w trakcie rozwolnienia. Kiedy walniesz go razem z rzadziakiem następuje duże ubrudzenie muszli klozetowej (czasami trudno go spłukać)
Traktor Uciążliwy – rozpoczyna się od burczenia w brzuchu (stosunkowo przyjaznego), ale zaraz po skończeniu burczenia wszyscy dookoła słyszą dziwny ryk traktora. Na wsi da się go łatwo ukryć, gorzej w miejscach publicznych
Bąk Samonaprowadzający – bąk, który bez świadomości puszczającego wybiera sobie ofiarę i pędzi ku niej niczym rakieta. Niewielu umie przeżyć taki incydent, większość natychmiast mdleje lub ląduje na wydziale toksykologii
Bąk Toxic – bąk o silnym promieniowaniu. Bąk tego typu może napromieniować ofiarę wyjątkowo mocno, a powoduje to stężenie dwupierdzianu kapustnego i trójpierdzianu grochu, właśnie ta zabójcza mieszanka ma skłonności promieniotwórcze
Bombowiec – trwający 3 do 10 minut nalot bąków. Częstość jest zależna od wyczucia
Podpułkownik – występuje na obozach, biwakach, etc. występuje w różnej skali i tonacji, ale zawsze okrutnie śmierdzi jadłospisem obozowym. Po wypuszczeniu, cały namiot jest wolny od insektów (i od współtowarzyszy też...), a trawa ma żółtawą, spłowiałą barwę. Nie należy wchodzić do namiotu przez 10 minut od wypuszczenia
Międzyszczebelniak ławkowy – występujący wszędzie tam gdzie są ławki, w dużych skupiskach można go spotkać w parkach miejskich, gdzie szacowne babcie delektują się świeżym powietrzem
Hukon Akademicki – występuje zazwyczaj podczas ciszy na wykładzie na studiach. Polega na donośnym huku wydobywającym się z odbytu nosiciela, i powoduje zwrócenie uwagi wszystkich wokół, w tym wykładowcy
AnalSufler – polega na wydobyciu z odbytu cichego, przeciągłego syku, przypominającego szept suflera w teatrze. Fonetyczny zapis tego bąka brzmi „Psssssss....”
Cichacz upierdliwy – jest cichy ale strasznie śmierdzi, szumi
Kałasznikow – jest to typ bąka o wysokim natężeniu dźwiękowym, aczkolwiek o rzadko spotykanej specyfikacji swądu. Uderza znienacka, dając poczucie wojennych realiów, a to w związku z jego unikatowym wybrzmieniem
"The Obstruction" – Celowe przyciśnięcie wroga do ściany/szafy/drzwi/czegokolwiek jeszcze i wypuszczeniu potężnego pierdu, lub całej serii. Jeśli zastanawiasz się jak się czuli Żydzi w komorach gazowych, namów kogoś do zastosowania na tobie nie polecane
James Bąk - Pojawia się najczęściej w otoczeniu pięknych kobiet, złoczyńców i dry martini, wydając dźwięk zbliżony do "majnejmsssss bąk, dżejmssssss bąk". Zabija wszystko i wszystkich za wyjątkiem angielskiej królowej. Bąk wstrząśnięty, nie zmieszany
Dwubąbelnik wanienny (Kaczor Donald) - Inaczej zwany topielec, potrafi niespodziewanie wymsknąć się podczas kąpieli w wannie, z głębin wychodzi głośny bulgot pozbawiony zapachu, jednak nie daj się zwieść! Czym prędzej wyskakuj z wanny, gdyż w momencie kiedy go poczujesz, będziesz już tylko dryfującym topielcem w wannie, a cichy morderca ulotni się pozorując samobójstwo
Sracznik potworny - Bąk z rodzaju " Ochydnośmierdnuz paskudus" najczęściej pojawia się w towarzystwie okropnego bólu brzucha zapowiadającego......srake.Z pozoru jest nie groźny i nie śmierdzący tylko bardzo głośny,nic bardziej mylnego poczujesz go kiedy będzie za późno najlepiej od razu wiać....-do kibla
Trzymak – często spotykany na postojach podczas długich podróży samochodowych, cykliczny (co 2 godziny), długi (do 10 sekund), na wolności niegroźny, uwolniony przynosi wielką ulgę
Lojalny - Śmierdzi wokoło, lecz Ciebie omija
Snickers - ... i jedziesz dalej
Pierd-niespodzianka - Zdarza się najczęściej w towarzystwie. Czujesz, że idzie i jesteś pewien że obędzie się dyskretnie i bez hałasu, dlatego delikatnie go puszczasz, a on wykorzystuje okazję i wychodzi bardzo głośno, informując wszystkich dookoła o źródle skażenia
Maratończyk - Trwa co najmniej 10 sekund, po czym następują kolejne serie - niezwykle rzadki okaz
Graffiti - Po pierdnięciu czujesz, że masz wilgotny rów, co jest udokumentowane brązowym paskiem na gaciach
High-frequency - W trakcie wychodzenia wysokość jego dźwięku wzrasta wprost proporcjonalnie do czasu jego trwania
Sportowiec - Atakuje podczas nadwerężania mięśni brzucha, np. podczas wykonywania "pompek", także podczas jazdy rowerem, kiedy z powodu specyficznej pozycji zmuszeni jesteśmy poderwać tyłek z siodełka (eliminowane przez nowe modele siodełek z dziurami na pierdy)
Podkołdernik aromatherapy- Podkołdernik, dla którego specjalnie kładziemy głowę pod kołdrę w celach zdrowotnych
Amfibia - Zdarza się podczas kąpieli w zbiornikach wodnych - po wypuszczeniu ani myśli opuszczać hermetycznie zaciśniętych gaci i tworzy tam pęcherz, który można usunąć delikatnie uchylając gumę od kąpielówek
Plask - Jeden z najgroźniejszych pierdów, należy na niego uważać w razie posiadania obstrukcji - zdaje się być zwykłym pierdem, jednak po zwolnieniu mięśni zwieracza zamiast pierdu wychodzi sraka i rozpłaszcza się na całej powierzchni tylnej gaci
Dociskacz posratny - Występuje po sraniu - nie należy dać się zwieść pozorom! Ten zdający się być pierdem ucisk w tyłku jest spóźnioną, popychaną przez pierda kupą, która nie zdążyła się wysrać - zwolnienie zwieracza grozi zesraniem się w gacie. Umiejętni użytkownicy potrafią przepuścić pierda przodem, a kupę zostawić tam, gdzie jest
Marszopierd - Wypuszczany w warunkach całkowitej swobody (brak świadków), jest dość długi, jednak wyzwalany etapowo w równych odstępach czasu w trakcie marszu właściciela w momentach, gdy nogi są od siebie najbardziej oddalone
Bek wsteczny - Potwierdzone przypadki każą nam zdefiniować ten rodzaj pierda, który powstaje podczas próby wymuszenia beknięcia - pobrane powietrze zamiast wydostać się górą i wydać odgłos beknięcia, wchodzi w żołądek powodując na kilka minut ból brzucha, zakończony triumfalnym uwolnieniem się powietrza z tyłka
Bąk odrzutowy - krótki i mocny bąk, jest bardzo rzadko spotykany, potrafi przewrócić swą siłą człowieka który jest pod jego wpływem i i odepchnąć wszystkich w otoczeniu
Bulgotan śmierdzący – występuje głównie w czasie kąpieli. Gazy erupcyjne unoszą się na powierzchnię w postacie małych, ale zabójczych baniek
Bąk piroklastyczny (WC Pompeje, smród gorejący, srahar) - potężny i głośny pierd, rozprysk kropkami w muszli z silną emisją gazów, spływa jak sraka i parzy w odbytnicę. Cuchnie i jest toksyczny, może uszkodzić otoczenie i osoby postronne (analogicznie jak wybuch Wezuwiusza)
Bąk odrzutowy - występuje głównie w toalecie. Siedzisz i srasz a tu nagle głośny i mocny pierd wyrzuca cię na wannę/umywalkę/szafkę/pralkę,(niepotrzebnie skreślić) zaraz potem budzisz się i widzisz że kibel jest rozbity na 3 kawałki
Bąk Lawina - Występuje gdy idziesz do kibla najpierw siadasz a potem ostry bąk (np. Cyklon D) po którym idzie ci lawina gówna
Lion - Poczuj w sobie siłę lwa. Daje nieopisaną długość i smród
Rakieta - BARDZO POTĘŻNY BĄK! Często gdy się go wypuści to kończy się na tym że: A - wylądujesz z głową w suficie i nawet tego nie zauważysz (taki bąk potrafi wyrzucić w 0.001 sekundy), B - znajdziesz się wysoooooko w górze
Grzaniec Żółwi - wychodzi cicho i powoli , ogrzewa otwór, z którego się wydostaje. Gdy już wyjdzie strasznie śmierdzi
eSportowiec - powstaje, gdy zasiedzimy się do 1 w nocy w CSie. W efekcie budzi się cała rodzinka
Malutki faktoryjny - powstaje po 8 godzinach spędzonych w dowolnej fabryce. Wali serię 400 sekundowców
Bąk muzyczny – 10-sekundowy pierd, zmieniający swój ton 8 razy. Odpowiednio rozwinięty potrafi wypierdzieć etiudy Chopina
Neptun krowi - głośny pierd, najczęściej po jajkach. Truje środowisko i ludzi, choć jest bezwonny
Cichy morderca - pierd o wysokim stężeniu pierdzianów, srakanów i śmierdzianów.Cichy, na wolności supergroźny
Pieski bączek - Normalnie... Siedzisz sobie na kanapie... z rodzinką... oglądasz TV i tu nagle słychać głośny bąk, i widać psa który się oddala
Szambiarz - Bąk który pachnie czystym szambem. Trudno zidentyfikować puszczającego, gdyż zazwyczaj jest bardzo cichy
Jednostrzałowiec - bąk który, jak sama nazwa wskazuje, sprawia, że mdlejesz po jednym strzale. Cichy, ale śmierdzący
Fagocik - bąk o wysokich dźwiękach, puszczany zwykle w trakcie gier towarzyskich. Daje efekt aromatyczny w zależności od nastroju puszczającego. Zwykle łatwy do zidentyfikowania
Bąk Egzorcysta - Jest to bardzo upierdliwy i także bolesny "bąk" który trwa około 20 sek. po czym dupa piecze jakbyś zjadł kilo papryczki chili do tego zaklina twój żołądek na jakiś czas by czynność się powtarzała (bąk jest tak sprytny ze niełatwo się od niego uwolnić nieważne czy zażyjesz węgiel czy tez inny środek "lokomocji" nic ci to nie da musisz po prostu przeczekać)radzi się by namaczać szmatkę woda i przykładać na dupę
Bąk typu bengalskiego - średniej długości bąk, o silnym zapachu, podpalony daje różnobarwne płomienie( stąd jego nazwa )
Cichy zabójca - słychać ciche syczenie, pojawia się w najmniej oczekiwanych momentach np. w szkole na lekcji, u znajomych, na imprezie lub ważnym spotkaniu. Cechuje go straszny smród i uczucie wylotu "płynopowietrza". Jeśli to był on to omdlejesz (lub osoby w pobliżu) po kilku sekundach, więc uciekaj czym prędzej! Cechuje go również długi czas trwania i jeśli przyciśniesz zbyt gwałtownie to najprawdopodobniej pójdzie śmierdząca ciecz zwana "SRAKĄ" a więc strzeż się bracie nie rób w gacie
Sniper Pierdus - wybiera sobie na cel jedną część twojego ciała. Jeśli się nie umyjesz "ośmierdzi" wszystko czego dotkniesz w 3 minuty
Echozorba łazienkowa - Występuje zawsze w łazience lub innym echo twórczym pomieszczeniu.Charakteryzuje się bardzo niską częstotliwością, słyszalny w promieniu około.50 metrów. Zapach przeważnie jajkowo-Czosnkowy z domieszką bananów oraz sosu tatarskiego
Bąk soniczny - Bąk o maksymalnym stężeniu, dźwięku wybuchającej bomby i ostrym aromacie
Easy Jet – Niebezpieczna odmiana "Bąka kumultatywnego" posiadająca także cechy "Bońka Kominiarza". Pojawia się podczas lotu samolotem. Jeśli jedliście fasolkę przed lotem pojawi się tylko w czasie gdy pali się światełko informujące o konieczności zapiętych pasów, kiedy nie można wyjść do toalety. Potrafi powodować turbulencje. Bąk powinien zostać uwolniony jak najszybciej w toalecie samolotu. Objętościowo największy z bąków - uwalnia się bardzo długo. Zapach nie jest intensywny
Świstak – Bardzo płochliwy i wkurzający bąk. Wychodzi nieśmiałoooo... i nagle chowa się z powrotem. Nie da się określić długości, zapachu itd. gdyż po wyczekanym wyjściu zamienia się w dowolny inny pierd. Porównywany do świstaka z powodu ,,świstak wystawia główkę, świstak chowa główkę", oraz z powodu zwykłego zaskoczenia po wyjściu
Bąk ziołowy – tzw. " Bongo". Występuje po spożyciu różnego rodzaju pokarmów doprawionych ziołem leczniczym. Tworzy się najczęściej na drugi dzień po spożyciu. Skład chemiczny bąka bardzo niebezpieczny. Nie używać w pobliżu ognia, uwalniać tylko w dobrze wentylowanych pomieszczeniach. Szczypie w oczy - w przypadku kontaktu przemyć dużą ilością wody
Ambitny: Zawsze jesteś gotowy pierdnąć.
Koleżeński: Lubisz wąchać czyjeś pierdnięcia.
Niekoleżeński: Przepraszasz, wychodzisz i pierdzisz w samotności.
Roztargniony: Nie możesz odróżnić swojego pierdnięcia od czyjegoś.
Zaczepny: Pierdzisz zawsze głośniej niż inni.
Beztroski: Pierdzisz w kościele.
Dziecinny: Pierdzisz a potem się śmiejesz.
Sprytny: Pierdzisz i kaszlesz w tym samym czasie.
Zarozumiały: Myślisz, że zawsze możesz pierdnąć głośniej.
Przyjacielski: Wąchasz czyjeś pierdnięcia i mówisz im co zjedli.
Okrutny: Pierdzisz w łóżku i nakrywasz głowę żony kołdrą.
Nieuczciwy: Pierdzisz i zwalasz na psa.
Zawiedziony: Pierdzisz niesmrodliwie.
Głupi: Uwielbiasz czyjeś pierdnięcia, i na dodatek myślisz, że to twoje własne.
Nierozsądny: Wstrzymujesz pierdnięcia godzinami.
Malkontent: Narzekasz że ludzie pierdzą w towarzystwie, ale gdy sam to robisz dajesz długie i nieciekawe wyjaśnienie używając zawiłej terminologii medycznej.
Masochista: Pierdzisz w wannie i próbujesz przegryźć bąbelki.
Nieszczęśliwy: Nie możesz się spierdzieć.
Umuzykalniony: Pierdzisz na każdą nutę.
Nerwowy: Wstrzymujesz pierdnięcia w połowie.
Dumny: Myślisz, że twoje pierdnięcia są wyjątkowo przyjemne dla otoczenia.
Sadysta: Po pierdnięciu w łóżku, poprawiasz sobie kołdrę.
Naukowiec: Pierdzisz do butelek i szczelnie je zakorkowywujesz.
Wrażliwy: Pierdzisz i potem płaczesz.
Wstydliwy: Czerwienisz się po każdym pierdnięciu.
Niechlujny: Masz obesrane majtki po każdym pierdnięciu.
Chyba znó Pan Zając mnie ochrzani bo nie umiem zrobić spoilera.
Dla świętej Grety od klimatu;)
" Aby turbina wiatrowa zawsze się obracała, zawsze musi być wiatr, aby był wiatr trzeba go wytwarzać.
Zatem :
Budujemy kierat , zaprzęgamy parę lub więcej (dowolność zależna od oczekiwanej mocy) krów , byków , koni czy czego tam co mamy
Do kieratu podłączamy wielki wiatrak - taki jak w wentylatorach, dmuchający na wiatrak elektrowni wiatrowej.
Dzięki temu obraca się on cały czas .
zwierzęta karmimy trawą i koniczyną - stąd nazwa zielona energia.
I wszystko hula.
Gdy wieje prawdziwy wiatr zwierzętom robimy przerwę na odpoczynek "
Coś z czasów gdy telewizja była czarno-biała, nie było internetu, za podłączeniem telefonu stacjonarnego czekało się 15-20 lat (chyba, że łapówa), a tu w latach 60-tych nagle pojawiły się filmy takie jak "Serce i szpada", "Garbus", westerny jak "Dyliżans", "W samo południe". Do tej pory filmy radzieckie, czasem z innych krajów naszego obozu. Jednym słowem szok! Kino stało się czymś niebywałym. Po bilety stało się parę godzin. Koniki dorabiały się fortun. Jak było opowiem:
Był przed kinem tłok ze ściskiem,
Jakiś facet z krzywym pyskiem,
zdradzającym czystą rasę
walił łbem w zamkniętą kasę
a publika stojąc w ścisku
z rzadka prała się po pysku.
Pierwszy atak był wspaniały
drzwi i okna wyleciały.
Nałamano gratów kupę.
i padł gliniarz jeden trupem.
Krwawy odwet był na schodach,
krew ściekała im po brodach.
I wesoła była draka
jak spieprzali na czworakach.
Żeby skończyć te brewerie
zawołano żandarmerię.
Tamci przyszli, popatrzyli
kto się dał tego obili.
Trup na schodach, trup jest w sieni,
trzej są w szatni powieszeni.
Leży trupek koło trupka,
a przed kinem trupków kupka.
Sprawę już zatuszowano,
trupki w ciszy pochowano
i przed słońca rannym błyskiem
był przed kinem tłok ze ściskiem.
Dedykuję to memu Przyjacielowi który kiedyś inaczej się nazywał
Czasem myślę, że Thanos miał trochę racji
https://www.youtube.com/watch?time_continue=100&v=NxuXsIwofx8&feature=emb_ title
https://pbs.twimg.com/media/EK4hZkGX0AAdUE7.jpg
Wielka radość z zakupów. Tylko potem się okazuje, że przepłacili.
Eutychesie - łapaj :D
https://img.joemonster.org/mg/albums...zybij_apk_.jpg
https://vader.joemonster.org/upload/...6533_16_1_.jpg
Idą Święta :cool:
https://img.joemonster.org/mg/albums...m_nastroju.jpg
Idą Święta
Idą Święta, a to oznacza że… Najpierw trzeba, kurwa, kupić prezenty. Oznacza to, że będę latał po sklepach, przepychał się przez spoconych ludzi z obłędem w oczach, żeby wydać mnóstwo kasy na jakieś pierdoły. Co gorsza, wszystko już kiedyś komuś kupiłem. Wujek Edek dostał w zeszłym roku flaszkę, a przecież nie kupię mu w tym roku książki, bo ten facet nigdy nie przeczytał nic ponad tekst na etykiecie półlitrówki. Ciocia Jadzia rok temu ukontentowała się kremem nawilżającym, co go kupiłem z przeceny, bo za tydzień kończył się termin ważności. W tym roku jedynym kosmetykiem dla tej lampucery byłby krem przeciwzmarszczkowy, ale po pierwsze, takich zmarszczek żaden krem nie wygładzi, a po drugie, przecież nie wydam na kosmetyki całej kasy na boże narodzenie. I tak ze wszystkimi. Dziecko mordę drze o jakiś nowy program komputerowy, choć i tak wiadomo, że przestanie się nim zajmować po 48 godzinach, bo każda gra jest dla niego za trudna, Półmózg jeden. Żona będzie miała jak zwykle pretensje, że Kowalska z jej biura dostanie coś ładniejszego. W rezultacie kupię byle co – jak co roku. Potem śledzik w pracy z ludźmi, których mordy są mi nienawistne, i patrzenie na męki szefa, który życzy nam „dużo pieniędzy”, choć wszyscy wiedzą, że dopiero wtedy byłby szczęśliwy, gdybym pracował za miskę zupy z brukwi przykuty łańcuchem do komputera. Krwiopijca jeden. Potem wszyscy się nawalą jak szpaki, a pan Henio obślini biust pani Bożeny z księgowości, zamkną się oboje w archiwum, bo oni zawsze walą się jak króliki, kiedy są naprani. Następnego dnia kac, w dodatku żona będzie robić wymówki. Jeszcze tylko trzeba jebnąć w baniak karpia, bo małżonka – uważacie – wrażliwa jest i na męki zwierzątka nie może patrzeć, choć mnie męczy od 15 lat bez zmrużenia oka, garbata owca. Przynieść i przystroić choinkę. Z dzieckiem, żeby miało ciepłe wspomnienia z dzieciństwa”, a ono w dupie ma choinkę, mnie, boże narodzenie i wszystko. Jak taki glon emocjonalny, może mieć jakiekolwiek wspomnienia? No i kolacyjka wigilijna. Rodzinna, mać ich w tę i z powrotem. Jedna wielka męka. Co za kutas wymyślił ten łzawy termin „rodzinna wieczerza”? Przyjdą wszyscy ci, od których na co dzień trzymam się z daleka z dobrym skutkiem. Usiądziemy za stołem… A nie, pardon, najpierw prezenty! Trzeba będzie się kłamliwie ucieszyć, choć z góry wiem, że ten krawat kupiony na bazarze od Wietnamczyków dopełniłby liczną kolekcję podobnych gówien, gdybym oczywiście zawalił szafę takim badziewiem, a nie zaraz następnego dnia wyrzucił wszystko do śmietnika. Dostanę też najtańszy koniak i jakieś kosmetyki. Jakie – będę wiedział ostatniego dnia przed Wigilią, kiedy w pobliskim supermarkecie zaczną wyprzedawać to, czego nie udało się upchnąć ludziom. Po prezentach się zacznie. Te same kretyńskie dowcipy wuja Bronka, zwłaszcza, kurna, ten o gąsce Balbince. Wszyscy będą dokarmiać mojego psa po to, żeby narzygał w nocy na pościel. Ciotka załzawi się po dwóch godzinach żucia żarcia z wytrwałością tapira i zacznie płakać, „jak to dobrze, że trzymamy się razem”. Gówno prawda akurat, co wykażą następne dwie godziny, kiedy to nawaliwszy się już, zacznie wyzywać swojego ślubnego od złamanych chujów. To oczywiście prawda, ale dlaczego popierać to rzucaniem w niego salaterką po śledziach? Mniejsza o jego mordę, ale ciotka nigdy nie trafia. Plama na wersalce cuchnie jeszcze przez dwa tygodnie po Wigilii. Jedyna nadzieja, że akurat w tym roku 6-letnia latorośl kuzynostwa z Lublina nie nawali w gacie w połowie kolacji i nie zakomunikuje o tym radośnie jeszcze przed deserem. Bo to, że coś wywali sobie na łeb ze stołu, to pewne jak w banku. Jeszcze tylko muszę przeżyć debilne gadki o polityce, przy których wszyscy oczywiście skoczą sobie do gardeł i na siebie się poobrażają. Na koniec ciotula Jadzia puści maleńkiego pawika na ścianę koło swojego fotela i można będzie odtrąbić koniec męczarni. A nie, byłbym zapomniał. Kolejną rozrywką będzie wyprawa na pasterkę, bo to religijna rodzina. No to pójdę, choć nikt nigdy nie wyjaśnił, po nagłą cholerę tłuc się po nocy, żeby stać na mrozie w bezruchu przez godzinę czy więcej. Ciekawe, czy moja małżonka znowu wywinie orła na ryj na schodkach kościółka – jak to robi od kilku lat z uporem godnym lepszej sprawy? W kościele, jeśli tam się dopcham, będzie cuchnąć jak w gorzelni, bo wierni tylko dlatego stoją na własnych nogach, bo za duży tłok, żeby upaść. Czasem tylko ktoś beknie albo puści głośno bąka, ale i tak nikt na to nie zwróci uwagi, bo wszyscy drzemią na stojąco. Wracając trzeba tylko będzie uważać na chłopców z osiedla, bo w Wigilię katolicka młodzież szczególnie lubi wpierdolić bliźniemu. Rok temu zglanowali wujka Edka, ale on chyba tego nie zauważył, bo był zalany w płaskorzeźbę. Wreszcie wychodzą z chałupy, wory jedne. Moment zamykania drzwi za ostatnim z tych troglodytów jest najszczęśliwszą chwilą w moim świątecznym życiu. Kilka dni odpoczynku. Ale mijają jak z bata strzelił, bo wielkimi krokami zbliża się kolejny kretyński wynalazek – sylwester. Ludzie! Kto to wymyślił?! Już od listopada ślubna wydala z siebie idiotyczne pomysły, żeby pójść na „jakiś bal”. Jakbyśmy srali pieniędzmi… Albo żeby gdzieś wyjechać, gdzie gorąco. A niech se włączy farelkę pod fikusem, będzie miała tropiki w chałupie. I tak przecież skończy się na balandze u Witka. Jasne, trzeba ładnie się ubrać, bo wszystkim się wydaje, że to jakiś uroczysty dzień. Czyli żona najpierw puści w trąbę pół budżetu domowego na jakąś kieckę, w której wygląda jak zwykle, czyli jak w worku po nawozach sztucznych. Ale cena taka, że za to można by żywić jeden powiat w Somalii przez kwartał. Ja się wbijam w garnitur, bo europejska cywilizacja wymyśliła, że mężczyzna wygląda dobrze, gdy wdzieje na siebie marynarę, co pije pod pachami. Pod szyją zawiążę sobie kolorowy postronek. I tak mam przewagę, bo prysnę na dziób jakąś wodę kolońską i jazda, a małżonka kładzie sobie tapety tyle, że palec w to wchodzi do pierwszego stawu, a daje rezultat mumii Tutenchamona zaraz przed konserwacją. I zajmuje ze trzy godziny. Łazienka, oczywiście, zajęta i wszyscy pozostali domownicy mogą szczać do zlewu, jak mają potrzebę, albo niech zdychają na uremię. U Witka ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafia się coś nowego, na czym można by oko zawiesić. Jak zwykle nic z tego nie wyjdzie, bo chociaż Wituś ma dużą chałupę, to ryzyko za duże. Zresztą każda kobitka jeszcze przed północą doprowadza się do stanu, w którym wygląda jak kupa. W tym dniu trzeba być radosnym jak młody pies, szczerzyć zęby w uśmiechu i ruszać w tany, nawet jeśli ni pyty nie mam o tym pojęcia. Zresztą nikt nie ma, za to wszyscy miotają się w konwulsjach i po krótkim czasie cuchną, jak gdyby nie myli się z tydzień. Baby w szczególności. Z facetami jest prostsza sprawa, bo już koło jedenastej są pijani w sztok i bełkoczą albo chcą ruchać wszystko, na co trafią w drodze do baru. O północy trzeba obcałować wszystkie te oślinione i śmierdzące wódą mordy, obłudnie życząc wszystkiego najlepszego, choć jedyne, o czym wtedy myślę, to żeby ich szlag trafił czym prędzej. Potem sylwestrowa noc, banalna do bólu – rozmazane makijaże kobitek (najlepszy tusz nie wytrzyma, gdy właścicielka walnie mordą w sałatkę), śpiący pokotem faceci, jacyś zarzygani klienci w kiblu. Norma. Ja, oczywiście, nawalę się już przed północą, żeby uniknąć konieczności odwożenia mojej nawalonej ślubnej do domu. I tak zakończę ten najgorszy okres w roku….
Dawne, ale coraz bardziej aktualne:P
Mi ten numer zawsze poprawia humor. :) A ta wersja jest na Oscara ;).
Coś w klimacie zjazdu
https://www.pozytywniej.pl/upload/86...1595fc5809.jpg
Rozbiłeś system :F.
Z pewnością mem miesiąca xD
Neo-Nówka - Teleexpress (Bez cenzury ) (HD)
10 873 941 wyświetleń
•19 lis 2016
Ten to tradycyjnie się nie...
A jak się lew obudzi...
Siedzą 3 wiewiórki na drzewie i każda w ręku trzyma orzecha.
Pierwsza rozłupała orzech, patrzy, a tam diament.
Druga rozłupała, patrzy, a tam szafir.
Trzecia rozłupuje, patrzy, a tam złoto.
Na to ta 1 wiewiórka mówi:- O kur*e, chyba zdechniemy z głodu!
https://poczta.wp.pl/api/v1/emls/5af...kwLjI1NTJCODEw
Jezus coraz bardziej zdziwiony
numer 14/2016
Spoiler:
Obrazka nie ma? :P