-
Catherine
Ehh,no dobrze,pójdę,bo to przeze mnie.... - rzekła i wstała nieco niechętnie,gdy podchodziła do drzwi nagle dotarła do niej niepokojąca myśl - Nie mogę się rozebrać,ani brać kąpieli,nie przy Margaret!Już teraz zaczęła mnie obcałowywać a co będzie gdy się rozbiorę?! - mimo to poszła poszukać jakiejś służki,nie mogła się podzielić swoimi wątpliwościami bo by ośmieszyła przyjaciółkę w oczach nowej znajomej....
-
Kersijana
Przelotne romanse? Aniu... Nie posądzałam Cię o takie... Hi hi.... Wybacz dobrze rozumiem... My kobiety,,, ładne i samotne,,, Musimy jakoś sobie radzić...Anno powiedz mi czy macie tu krawca? Bym musiała na szybko sukienkę dać do podreperowania... Wyglądam w niej strasznie... ale ten krawiec to jakiś wartki by musiał być. Najlepiej gdyby przed rozmową z Twoim mężem By uwinął się z tą sukienką.... Tylko by podszył to co musiałam nożem odciąć by rannemu pomóc... Kersi zawinęła rąbek spódniczki i popatrzyła ze smutkiem.
-
Catherine:
Służki szybko zjawiły się z balią, którą wniosły do komnaty Rity. Córka Ealdreda usiadła na łóżku i spytała - to co dziewczyny, poznałyśmy się dopiero ale skoro już tak utulone do siebie leżałyśmy, to i chyba kąpieli razem możemy zażyć?
Kersijana:
To ściągaj tą sukienkę, zaniosę do mojej osobistej krawcowej i upora się z tym szybko. Anna zaczęła powoli zdejmować Twą sukienkę, zsuwając ją na razie z ramion...
-
Catherine
Spojrzała na Margaret ze strachem w oczach jednak zaraz powiedziała starając się nie zdradzić emocji jakie nią targały - A....a może ja Wam po prostu umyję włosy?Pobudziłam Was a do tego już dziś brałam kąpiel,więc w sumie czysta jestem....
-
Kersijana
Nie robiła żadnych problemów i pozwoliła się rozebrać a raczej pomóc rozebrać... Nikt tu nie przyjdzie jak Ty pójdziesz do krawcowej? Nie chciałabym by mnie ktoś nagą zobaczył... Kersi obróciła się do Księżnej... Jeszcze wpadnie tu jakiś służek co Ci Męża zastępuje... To by dopiero heca była... Hi hi hi...
-
Catherine:
No choooodź, nie każ się prosić Cathy, będzie nam milej z tobą - rzekła Rita uśmiechając się do Ciebie i łapiąc za dłonie, a następnie podskakując i porywając Cię do jakiegoś szalonego tańca. Margaret zaczęła nucić jakąś skoczną piosenkę śmiejąc się przy tym. Trzeba przyznać, że Veccavianka ma bardzo ładny głos...
Kersijana:
Zamknę cię na klucz, zaraz wracam - odparła księżna mrugając Ci okiem. Wyszła po tym z Twoją sukienką i zamknęła za sobą drzwi na klucz. Ty zaś uświadomiłaś sobie, że jesteś spragniona rozkoszy, a Twoje rozpalone zmysły jakby domagają się zaspokojenia...
-
Catherine
Zaśmiała się nerwowo a zimny pot wystąpił jej na czoło - Jak ona może teraz nucić?!Nie widziała jak na nią patrzę?!I czemu tylko ja się o to martwię?! - pomyślała ze zdenerwowaniem,nie miała żadnego pomysłu jak się wykpić by nie obrazić tym samym Rity bądź też nie ośmieszyć przyjaciółki dlatego wpadła na desperacki pomysł,dała się porwać do tańca,wyczekała odpowiedni moment by nikt nie był w stanie jej złapać i w pewnym momencie po prostu celowo potknęła się o własne nogi jednak w taki sposób by nikt nie zdołał zauważyć w tym umyślności lecąc głową prosto na kant łóżka.
-
Catherine:
Po pewnym czasie, zgodnie ze swoim genialnym planem, upadłaś i uderzyłaś głową w kant łóżka... Uderzenie niestety było dość mocne i poszła Ci krew, choć może to nawet i lepiej niż miałby się zrobić krwiak. Adela aż pisnęła i przypadła do Ciebie natychmiast, łapiąc za rękę i mówiąc nerwowo - siostrzyczko co ci jest, odezwij się kochanie siostrzyczko moja... Łzy siostry, które zaczęły kapać na Twoją twarz dały Ci do myślenia, że ten plan mógł być przesadą... Margaret też uklękła nad Tobą oglądając Ci ranę rozgorączkowana, a Rita zasłoniła otwarte usta dłonią, by za chwilę zacząć nerwowo przeszukiwać skrzynię.
-
Catherine
Auć....- wyjęczała cicho przykładając sobie dłoń do głowy - Przepraszam,zamyśliłam się,straciłam koncentrację no i....stało się,nie płacz kochanie to tylko delikatne rozcięcie,nic takiego.... - Auuuuć!Może za mądre to nie było ale z pewnością lepsze niż gdyby Margaret zaczęła mnie dotykać i całować a co gorsza mnie by to podnieciło,na oczach siostry i dziewczyny którą ledwie znam....Nie,nie chciałam przez to przechodzić,dziwię się tylko że ona ma tak mało wyobraźni....
-
Catherine:
Margaret wzięła Cię na ręce i ułożyła na łóżku, na które Adela wskoczyła i od razu się do Ciebie przytuliła mówiąc - serce mi zamarło, gdy się uderzyłaś, siostrzyczko, ja się boję... Rita wygrzebała ze skrzyni bandaże, a Veccavianka przemyła Twą ranę i zaczęła Ci obwiązywać głowę. Aleś nas nastraszyła kochanie... Szepnęła.
-
Catherine
Jęknęła cicho gdy Margaret ją podniosła,nie czuła się najlepiej dlatego objęła Adele i odpowiedziała im cicho - Nie bójcie się,to naprawdę nic takiego....Przepraszam,nie chciałam Was tak wystraszyć.... - gdy skończyła robić opatrunek na jej głowie rzekła im - No weźcie tą kąpiel hihi. Ja tu sobie poleżę i odpocznę trochę,innym razem to nadrobimy kochane....Innym razem....
-
Catherine:
Nie, ja się nigdzie stąd nie ruszam - stanowczo odparła Adela. Rita zaś wyszła nerwowym krokiem z komnaty, zakrywając oczy dłonią, widocznie obwinia się za Twój upadek... Margaret rzuciła - pomówię z nią.
-
Catherine
O rany,ale narobiłam,nie przewidziałam że tak się przejmą....No i że aż tak mocno się walnę,Lothiriel by się na pewno zezłościła i mnie pouczała że tak nie wolno bla bla....Chociaż tyle że od niej nagany teraz nie dostanę....Ale naprawdę musiałam to zrobić,innego wyjścia nie widziałam.... - pomyślała mocniej tuląc Adele i rzekła przekonująco - Dziewczyny,naprawdę nic mi nie jest,w porównaniu do naszych niedawnych ran to zaledwie draśnięcie....Proszę,powiedz jej że to nie jej wina i żeby się nie wygłupiała tylko tutaj wróciła....
-
Catherine:
Margaret skinęła Ci głową, ucałowała w policzek i poszła za Ritą. W drzwiach jednak niespodziewanie napotkała... Lothiriel. Zamieniły ze sobą kilka słów i zdenerwowana Noldorka podbiegła do Ciebie od razu głaszcząc po policzkach i pytając - coś sobie zrobiła córeczko... Adela przytuliła się do mamy bez słowa.
-
Catherine
No....Eeee,straciłam koncentrację,upadłam i rozbiłam sobie głowę.... - wyjąkała unikając jej wzrokiem i nie potrafiąc ukryć zdziwienia na jej widok
-
Catherine:
Lothiriel spojrzała w Twe oczy, a po chwili rozkazała - Adelo wyjdź na chwilę, muszę pomówić z twoją siostrą na osobności. Idź do Betty i zamknij drzwi. Dziewczynka pocałowała Cię w policzek i wyszła posłusznie, zamykając drzwi za sobą. Czyś ty dziewczyno całkiem postradała rozum? Spytała Noldorka coraz bardziej się gniewając.
-
Catherine
Ale....Ale ja musiałam,nie rozumiesz?! - wyszeptała czując delikatną ulgę z tego że chociaż Adele tego nie słyszy - Ja nie umiem mówić komuś w myślach a gdybym się rozebrała przy Margaret dobrze wiesz jak by to się skończyło....Po za tym ja ją pocałowałam,i ona całowała mnie po szyi,to było takie miłe ale zarazem czułam że nie powinnam....I bałam się że teraz jak ona by mnie zaczęła dotykać przy wszystkich i całować to bym się podnieciła....Teraz już wiesz czemu zrobiłam coś tak głupiego....
-
Catherine:
Czemu nie powinnaś? Jak coś czujesz, to powinnaś, i nie usprawiedliwiaj swojego głupiego zachowania, zdrowie jest najważniejsze rozumiesz? A co, gdybyś jeszcze mocniej się uderzyła, co gdybyś się zabiła? Co z Adelą, co z Betty? I co ze mną... Wiesz przecież że... Lothiriel przymknęła oczy i posmutniała.
-
Catherine
Ale ja nie wiem czy coś czuje,nie rozumiesz? - wyszeptała - Nie wiem....,jestem taka rozdarta....Nie chciałam wystawiać na próbę ani siebie,ani Margaret....Spokojnie,nie mogłam się zabić,raczej....Ale to było jedyne wyjście by wszyscy zachowali twarz i nikogo nie urazić....Jedyne....
-
Catherine:
Lepiej stracić twarz niż życie, wiesz? Jeśli nie ze względu na siebie, to na tych którzy cię kochają. I nie rozumiem, bo ty wiesz że coś czujesz, tylko nie dopuszczasz tego do siebie albo sama nie wiesz, jakie to uczucie. Cathy... Przysięgnij mi że nigdy taki durny pomysł ci do głowy nie wpadnie, przysięgnij mi córeczko, proszę... Lothiriel wzięła Cię za ramiona i potrząsnęła delikatnie patrząc w oczy.
-
Catherine
Auć! - pisnęła cicho łapiąc się za głowę - No dobrze,dobrze!Ale już wystarczy!A ja jestem pewna tylko tego że ją lubię....I że mogła bym z nią....no wiesz co....Tylko że ja nie wiem czy tego chcę,nie wiem czy to miłość....Ja chcę mieć dzieci,tak bardzo chcę je mieć....Poza tym wiem jak bardzo bym Wam utrudniła życie.... - tu położyła dłoń na jej ustach - Zanim powiesz że będziecie mnie kochać bez względu na wszystko,wiedz że o tym wiem,ale to nie znaczy że mogę dokonać wyboru nie oglądając się na moje kochane dziewczyny.... - cały czas mówiła cicho wiedząc że Betty może podsłuchiwać całą ich rozmowę
-
Catherine:
I będziesz je miała, ciężko mi wyobrazić sobie lepszą matkę od ciebie, pod warunkiem że przestaniesz miewać durne pomysły - odparła owijając sobie kosmyk Twoich włosów wokół palca.
-
Catherine
Po prostu ją przytuliła z całych sił i wyszeptała - Jestem taka zagubiona....Kompletnie nie wiem co mam robić,nie mogę podążyć za głosem serca bo ono jest rozdarte....A ten pomysł wcale nie był taki durny,mówiłam już dlaczego....
-
Catherine:
Jak będziesz miała kiedyś syna lub córkę, zrozumiesz że durny. I nie myśl już o niczym, tylko spróbuj zasnąć, odpocznij, zapomnij na tą chwilę... Pomyśl o czymś pięknym... Lothiriel zdjęła buty i położyła się obok Ciebie, przytulając Cię i kładąc Twą głowę na swej piersi, głaszcząc przy tym po włosach.
-
Catherine
O ile będę je miała.... - odrzekła cicho a smutek wyraźnie odbił się na jej twarzy jednak zaraz dodała zmieniając temat - Dobrze,położę się ale obiecaj że przemówisz Ricie do rozumu żeby się przestała zadręczać,to dobra dziewczyna a nie wiem czy Margaret i Adele sobie same poradzą....A i zajmij się Betty,która niemal na pewno nie uszanowała tego że chciałaś ze mną porozmawiać w cztery oczy i wszystko podsłuchiwała,nie chcę żeby komuś się wygadała,zrobisz to dla mnie?
-
Kersijana
Od bardzo dawna, a właściwie nigdy nie była w takiej komnacie jak ta. Wszystko było takie, wykwintne i wytworne. Wielkie łoże, kredensik z lustrem... Kersijana powoli przechadzała się po pokoju palcami ledwo dotykając mebli. Usiadła przed lustrem i popatrzyła na flakoniki z perfumami. Otwarła jeden i powąchała... Bardzo przyjemny i zmysłowy zapach.... Potem wzięła szczotkę do włosów i długimi powolnymi ruchami czesała swoje długie lśniące włosy. W odbiciu widziała piękną kobietę... Nawet jak na Nordolkę była śliczna. Może to za sprawą tego, że sama siebie akceptowała w każdym aspekcie i czuła się w swym ciele wyśmienicie? Kersi nie znała odpowiedzi na to pytanie ale nawet się nad tym nie zastanawiała... Rozczesała swe włosy i odłożyła szczotkę na miejsce... Kosmyki falując ułożyły się a właściwie rozlały wręcz na ramionach połyskiem swym ozdabiając jej równe pełne piersi. Sutki były nabrzmiałe i domagały się delikatnego dotknięcia, pieszczot... Kersi przyłożyła palce do ust i powoli przesuwała je wzdłuż szyi aż do piersi... Delikatnie prawie nie dotykając musnęła brodawkę... Ta natychmiast zrobiła się jeszcze bardziej pełna i okrągła... Skóra na niej zrobiła się tak jakby wrażliwsza na każdy najmniejszy nawet dotyk... Patrzyła w lustro i widziała w nim dziewczynę, która była coraz bardziej rozmarzona i podniecona... Chwilę, nawet dłuższą chwilę tak się dotykała i masowała, by wstać i przejść do łożą księżnej... Pościel dawała przyjemny chłód. Czuła go całym ciałem gdy się na niej położyła. Dłońmi dotykała zagłówka który był twardy i taki... Bardzo powoli przeciągnęła się ocierając się swoimi nogami...
-
Catherine:
Będziesz miała... Betty nie podsłuchuj! Krzyknęła Lothiriel a zza drzwi usłyszałaś wtem jakiś grzmot i chichot Adeli.
Kersijana:
Po pewnym czasie wróciła Anna, zamykając znów drzwi na klucz. Usiadła obok Ciebie i bez słowa zaczęła palcem powoli wodzić po Twym podbrzuszu.
-
Catherine
Powinnyśmy się nauczyć jakiegoś języka którego nie zna i w nim rozmawiać,inaczej nigdy nie będziemy miały prywatności.... - odparła zarazem zniesmaczona i poirytowana zachowaniem siostry,zaraz po tym przymknęła oczy i zaczęła powoli zapadać w sen,zanim zasnęła rzekła jeszcze - I skąd niby ta pewność? Ahh,tak....Matczyne przeczucie,przeznaczenie i takie tam....
-
Catherine:
A czy matczyne przeczucie to tak mało? I nie gniewaj się na siostrę, ona jest strasznie ciekawska i to tyle... Szepnęła Ci królowa. Zdjęła po tym swój płaszcz i otuliła Cię nim, mocno znów przytulając. Moje maleństwo...
-
Catherine
Westchnęła tylko ciężko i mocno się do niej przytuliła,całując jeszcze czule w policzek,rozluźniając się i powoli odpływając w sen....
-
Kersijana
Popatrzyła na księżną... Jak CI się podobam? zapytała cicho, dotykając jej dłoń którą wodziła ją po podbrzuszu...
-
Kersijana:
Bardzo... Taka piękna, delikatna i gładka... Odparła księżna a jej palce zaczęły schodzić nieco niżej...
-
Kersijana
Gdy ręka księżnej zbliżała sie do jej kobiecości elfka rozchyliła delikatnie nogi.... Ty tez jesteś piękna i tak pachnąca... Anno, czy my możemy? to nie przystoi....wyszeptała ale nie broniła się przed Anną.
-
Kersijana:
Nie przystoi? Nie przystoi próbować cieszyć się życiem? Spytała Anna patrząc Ci w oczy na chwilę, ale po tym spuściła wzrok ku Twej kobiecości, a jej delikatna ręka również tam powędrowała powoli i zaczęła Cię po niej masować...
-
Kersijana
Zamknęła oczy gdy poczuła delikatny dotyk na swej intymności... Pocałuj mnie...Proszę....
-
Kersijana:
Poczułaś dotyk ciała księżnej, widocznie ta usiadła na Twych nogach a płatki waszych róż zaczęły przyjemnie się ze sobą stykać... Po tym poczułaś jej ciepły oddech na swej twarzy a w końcu pełen namiętności pocałunek na ustach...
-
Kersijana
Namiętny pocałunek księżnej był tym co elfka teraz chciała. Smakowała delikatnie jej usta a rękoma głaskała ją po pośladkach podwijając jej powoli sukienkę...
-
Kersijana:
Kersi rozbierz mnie i daj mi upragnioną rozkosz... Szepnęła Ci do ucha Anna, całując po tym Twą pierś...
-
Kersijana
Podwijała jej sukienkę i gdy księżna miała już pupę na wierzchu zaczęła ją delikatnie ściskać po pośladkach by po chwili czule głaskać... Starała się przyjąć pozycję siedzącą ale tak by Anna nie zeszła z niej... Gdy jej się to udało zaczęła ją całować po szyi i coraz niżej po dekolcie... Sukienkę starała się przy tym zdjąć przez jej głowę...
-
Kersijana:
Anna zaczęła wzdychać od pocałunków, a gdy zdjęłaś jej sukienkę przez głowę, zmysłowo ocierać się o Twe ciało. Swoimi dłońmi głaszcze czule Twój kark a ustami pieści piersi...