-
Wszyscy poza Filipem:
Gdy rozglądacie się na rynku, nagle z tłumu ludzi podbiega do Agnes jakiś człowiek, głowę ma całkiem zakrytą a odziany jest na czarno. Zrzucił swój płaszcz i wtem ujrzeliście że ma na sobie pas, po prawej swej stronie przypięty miecz, a po lewej jakieś zakrzywione ostrze. W dłoni dzierży wyjęty spod cholewy buta sztylet z którym rzuca się na Agnes, ta jednak w porę się zorientowała i silnym kopniakiem odrzuciła napastnika po czym dobywszy miecza z okrzykiem "Boemund" rzuciła się na niego chwilę później pięknym cięciem z grzbietu rumaka pozbawiając go głowy. Scena ta trwała zaledwie kilka sekund, oniemieliście z wrażenia. Przeklęci nizaryci, niech was piekło pochłonie! Wykrzyczała zezłoszczona nie na żarty.
Filip:
Templariusz przyjrzał ci się przez chwilę - mój ojciec dobrze żyje, jak nie zajmuje się knuciem przeciw królowi to dobrze. Zaśmiawszy się dodał - jakie więzy krwi alibo matrymonialne z księciem cię łączą?
-
Filip
Odpowiedział z dozą nieufności Wiele razy uratowałem mu życie... na różny sposób. Może ruszymy za Agnes do karczmy i pogadamy po drodze?
-
Bertrand
Przyglądał się całemu zajściu z otwartymi ustami po czym dodał tylko No...
-
Robert
Zagwizdał głośno wyrażając w ten sposób podziw,po czym powiedział - Nie spodziewałem się po damie tak przednich umiejętności walki
-
Adriano
Po wyjściu z szoku zapytał. Czemu ten człowiek chciał cię zabić?
-
Gunter
Po niemiecku O murwa całkiem dobrze jak na kobietę.
-
Wszyscy poza Filipem:
Jestem stronniczką hrabiego Rajmunda, a ostatnio wielu czyha na jego żywot, pewno i ja im wadzę. Baczcie uważnie, bo bydlaki mogą zaatakować w każdej chwili i was, jako że ze mną przebywacie.
Filip:
Ach tak, możemy ruszać. Powiedz mi Filipie, jak się miewa córka księcia, Elisabeth? Ponoć jedna z piękniejszych i mądrzejszych kobiet w całej Burgundii.
-
Filip
Wybacz, ale nie wiem, o kim mówisz. Jedyne córki księcia Hugona III to Douce i Alicja. Dodam, że urodziła się bodajże miesiąc temu, gdy byłem jeszcze na dworze księcia załatwiać ważne dla księstwa sprawy. Nie było żadnej Elisabeth, a przynajmniej nie ma takiej kobiety w rodzie księcia.
-
Mitrydates
Zsiadł z konia i wyciągnąwszy miecz podszedł do odciętej głowy nizaryty.Przekonajmy się skąd pochodził ten błazen-syknął po ormiańsku po czym spróbował odwinąć mieczem tkaninę pokrywającą głowę trupa.Pełen podziwu i przerażenia ukradkiem spojrzał na Agnes.
-
Wszyscy poza Filipem:
Mitrydates ujrzał martwe oblicze saracena, ot niczym się nie wyróżnia. Agnes wskazała - tam, to ta karczma! Rękawic tu nie kupicie i tak, jest gildia płatnerska w mieście, pokażę wam później gdzie, jak mi się będzie chciało. Zostawcie swe konie pod opiekę w stajni, 2 złote monety trzeba zapłacić ale dobrze się nimi zajmują.
Filip:
Ach, pomyliłem zatem... No cóż, zmierzymy się zatem na turnieju, panie... Rycerzu. Odparł Oswald.