Sir George Srogi
Nasze codziennie czyny sprawiają że jesteśmy dobrzy lub... nie. - rzekł z uśmiechem na twarzy - Cieszę się że w zdrowiu jesteście. Miła to odmiana po tym co się działo w Ziemi Świętej, choć kto wie, może Bóg opuścił te ziemie.
Wersja do druku
Sir George Srogi
Nasze codziennie czyny sprawiają że jesteśmy dobrzy lub... nie. - rzekł z uśmiechem na twarzy - Cieszę się że w zdrowiu jesteście. Miła to odmiana po tym co się działo w Ziemi Świętej, choć kto wie, może Bóg opuścił te ziemie.
Charles:
A bardzo źle, bo ponurakiem być nie można, toż to marnotrawstwo daru Bożego, jakim jest nasz żywot. Masz ojciec, na poprawę humoru, ha! Godwyn wyjął sporej wielkości butelkę z winem...
Robert:
Zostawcie mnie, nie chcę byście i wy cierpieli, cieszcie się sobą - odparła Agnes zamykając oczy i spuszczając nieco głowę. Charlotte natomiast stwierdziła - jesteś okropny, wiesz?
Charles de Tournemire
Nie, podziękuję - odparł mu - No dalej, wiem że zaraz ci się znudzi...
Charles:
Ojciec, krwi Jezusa Chrystusa, która za nas została przelana, nie spożyjesz ku pamięci Zbawiciela? To nie po Bożemu, ha!
Charles de Tournemire
Nie sądziłem, żeś przyjął święcenia panie Godwyn, że to mi konsekrowane wino proponujesz... A gdzie habit?
Adalbert
A śluby zakonne nie wiążą nadto rąk? Baby nie ma, odejść się nie da, nie wiem czy to tak przyjemnie... Odpowiedział również cicho.
Adalbert:
Pochędożyć można, do czego innego się przyda niewiasta. By skrzeczała nad uchem? Jestem Rycerzem Śmierci, Aniołem Zemsty, Zwiastunem Zagłady, czy jak to tam było... Nie dla mnie żona hehe - odrzekł wojownik.
Robert
Cierpimy widząc Cię w takim stanie...Wiem co czujesz ale nie możesz ciągle o tym rozmyślać bo się wykończysz... - odparł poważnym głosem,słów ukochanej zaś nie skomentował jedynie uścisnął mocno jej rękę
Robert:
Już się wykończyłam. Widzisz we mnie tą Agnes, którą poznałeś w Trypolisie? Spytała kobieta, spoglądając na Ciebie i roniąc łzę.
Adalbert
Wzruszył ramionami z nieznacznym uśmieszkiem. No dobra, macie waść zamiar coś jeszcze zamawiać czy się zbieramy? Lepiej dobre miejsca sobie powoli zająć niż nieprzygotowanym się zasadzać, tym bardziej, że sporo wrogów ma być.