-
Kersijana
Rycerską przygodę, to chyba jesteśmy w miarę bezpieczne...? mam taka nadzieję... Spojrzała na twarz rycerza by sekundę potem odwrócić wzrok... Wiedziała, że patrzenie w oczy może go sprowokować do różnych rzeczy....Założyła pospiesznie swój kaptur na głowę.
Powoli ściągała mocniej wodze konia, ale tak by nie dało się zauważyć, że gotowa jest pognać w cwale jak najdalej z tego miejsca.... Nie chciała zostawiać nowopoznanej koleżanki na pastwę tego (coś jej mówiło jednak, że nie rycerza)...
-
Malacath:
Tak, podróżnikami, pani... Tak jak mój towarzysz powiedział - wędrowaliśmy i ujrzeliśmy tych koczowników Jatu, próbujących Cię dorwać, więc ruszyliśmy na nich.
-
Malcolm, Malacath:
Domyślam się, że podróżnikami, ale chyba coś by wypadało? Bo wyglądacie mi na szlachetnie urodzonych, to i pewnie imiona macie - powiedziała nagle kapryśnym tonem i pisknęła z bólu, widocznie rana daje się we znaki...
-
Malcolm
Ja jestem Malcolm, pani, pochodzę z Królestwa Ravensternu, a dokładnie z Poinsbrucku.
-
Erilla
Przynajmniej teraz mam go gdzie trafić w razie czego, przemknęło mi przez myśl, gdy rycerz ściągnął hełm. Na szczęście wyglądał w miarę normalnie, z wyjątkiem...
Dreszcz mnie przeszedł, gdy rycerz przemówił. No właśnie, z wyjątkiem tego syku. Jednakże, póki co nie zachowuje się tak jakby chciał nas natychmiast zabić, można z nim porozmawiać.
Wyprostowałam się w siodle i spojrzałam spokojnie na twarz rycerza.
Rycerską przygodę powiadasz, a co konkretnie masz przez to na myśli? Zapytałam.
-
Erilla, Kersijana:
Hmmm... Walczenie, ratowanie dam, ssssanie ich ssssuteczków... Eeeee, znaczy, całowanie ich ssssssssślicznych rączek które... Do ucałowania dają w podzięce za ratunek ssssss... Odparł rycerz.
-
Kersijana
Widząc, że Erillia jednak nawiązuje rozmowę położyła rękę na jej ramieniu... Jestem z Tobą Erillio,,, nic się nie bój...wyszeptała sama sobie dodając odwagi.
Głośniej jednak.... Przecie nas nie trzeba ratować... widzisz Panie tu kogoś przy kim sławy rycerskiej Tobie przysporzy?
-
Erilla
O bogini, kolejny... Westchnęłam w myślach.
Poczułam na ramieniu dłoń elfki i usłyszałam jej szept. Ciekawe czy bardziej chciała dodać odwagi mnie czy sobie. Gdy chwilę później Kersijana odezwała się do rycerza, ja również z powrotem podjęłam rozmowę.
Może udaj się rycerzu do Larii, tam z pewnością znajdziesz i możliwość do bitki na turniejach i możliwość całowania rączek i nie tylko rączek, pięknych dam.
-
Kersijana
O tak.. Turniej.... udawała że jeszcze się nie domyśliła, że to wojownik "Węża" Musiał zauważyć, że z niej żadna wojowniczka i może nie mieć żadnych podejrzeń z kim ma do czynienia. Jeśli jak to mówisz Panie szukacie sławy to w dobrym kierunku zmierzacie. W pojedynku to u niewiasty najlepiej zyskać podziw i poszanowanie... Każda dama dumna będzie gdy Jej Rycerz uniesie jej dłoń by pocałunek na niej złożyć gdy pokona przeciwnika... Jak widzisz Panie Damy już są ,ino pojedynkować się nie ma z kim... Starała się by jej uśmiech był wiarygodny.
Chciała go zachęcić by se wreszcie pojechał w swoją stronę szukać sławy...
Techniczny
Przypomnienie dla MG... Perswazja (mężczyźni)
-
Malacath:
Ja Malacath. Jestem Jeźdźcem Wiatru z księstw D'sharu, dokładniej to z Torbah. No nic to, co do tej rany... Będę musiał zdjąć tę suknię, pani, by móc zabandażować ją - Lepiej to powiedzieć, niż żeby od razu przechodzić do rzeczy i dostać w łeb przy okazji - jeżeli nie odmawia to bierze się do roboty. Przy okazji daje znać głową towarzyszowi, by to nie gapił się na nią jak jakiś zboczeniec...