-
Charles de Tournemire
Nie masz ran, którymi byś mnie mogła zarazić. Poza tym jeżeli nie dotknęłaś rany Pana Tomasza bądź nie napiłaś się z jego naczynia i tym podobne to na pewno jesteś zdrowa. Jeśli ty nie wiesz czy dotknęłaś jego ran to zapytaj się go o to.
-
Katarina nadal cicho
Nie wiem Ojcze, bom zasnąć musiała. Ale nadzieja zawitała w jej sercu odrobinę. Chyba masz rację bo pan Tomasz by raczej nie pozwolił mi zarazić się. On wie jak postępować z takimi jak on....
-
Charles de Tournemire po cichu
Na pewno nie pozwoliłby. Teraz wstań i nie płacz więcej, czeka nas zaraz uczta w końcu. Porozmawiasz z nim potem - po czym wstał i podał jej rękę by wstała.
-
Katarina
Wyciągnęła niepewnie swą dłoń. Nie wiem Ojcze jak dziękować Ci mam. Za Twą dobroć i świadectwo wiary. Obyś miał rację.... Usmiechnęła sie jeszcze niepewnie i z lekką obawą...
-
Charles de Tournemire
Złapał ją za dłoń po czym pomógł jej wstać z kolan - Taka ma rola jako sługa Pana..
-
Mam awarię kompa, może mnie nie być około tygodnia. Grajcie beze mnie, dołączę jak ogarnę wszystko.
-
Sir George Srogi:
Lazaryta podszedł do Ciebie, mimo że Twe serce odważne to czujesz nieco strachu bo iście przerażająco ten człowiek wygląda. Słyszałem wasze słowa... Boemund z Moulins był wielkim rycerzem, i niechajże sczeznę jeśli go nie pomszczę!
Wszyscy:
Baron nieco zmieszany wsłuchiwał się dalej w wasze słowa obejmując wybrankę, w końcu dał po sobie poznać że zniecierpliwił się nieco tym potokiem słów i rozdrażnił ich treścią, rzekł - książę Reynald był wrogiem Boemunda od dawna, ale nie miał powodu i prawa by go ubijać. De Chatillon jest też moim wrogiem i ja wam wierzę, że to z jego ręki poległ konstabl, ale wątpię by król dał wiarę. Książę też bądź co bądź nie jest głupcem i na pewno nie zostawił ciała pana de Moulins na pustyni. Chociaż wasza decyzja, jeśli bardzo pragniecie mogę pojechać z wami na miejsce potyczki, sprawdzimy czy jest tam coś, co może nam pomóc.
Zwrócił się do Katariny - mojej żonie przyda się towarzystwo, choć się nie znacie, to może na czas gdy nas nie będzie, zajmiesz ją czymś. Naturalnie, w przypadku jeśli wyruszymy.
Techniczny
Zatem czekamy do jutra na Sadama i potem normalnie już gramy.
-
Sir George Srogi
Jak to uczynić chcesz panie? Książę potężny a nas i was niewielu. Nie strzępmy zresztą języka na darmo, chodźmy do barona tam będzie można porozmawiać bez zbędnych uszu. l po czym po angielsku - psia jego mać de Chatillon.
-
Spytko po łacinie
Jam gotowy do drogi.
-
Techniczny
Poprosze od wszystkich deklaracje co robią jeśli jeszcze nie dali, czy gotują się do drogi z baronem, czy mu odradzają ten pomysł czy cokolwiek innego. Ruszamy już z akcją.