Bertrand
Usłyszawszy róg wyjrzał przez okno wyszukując wzrokiem tego, który w niego zadął.
Wersja do druku
Bertrand
Usłyszawszy róg wyjrzał przez okno wyszukując wzrokiem tego, który w niego zadął.
Bertrand, Adriano:
Francuz wyjrzał za okno i dostrzegł w oddali grupę rycerzy na głównej ulicy miasta, którzy właśnie się zatrzymali. Przed nimi jakoby pierzchają pojedynczy jeźdźcy. Ciemno jest, i niestety Bertrand nie potrafi rozpoznać barw w jakich są owi jeźdźcy. Tymczasem hrabia usadził troskliwie swą córkę, która swymi zapłakanymi oczyma spogląda na Adriano. Rajmund podszedł również do okna.
Robert:
Agnes zaśmiała się widząc rumaka podającego jej diadem, pochyliła się i ucałowała go delikatnie w czoło, po czym wyciągnęła przedmiot z jego zębów, wytarłszy go zaraz peleryną i założywszy na głowe. Dziękuję Boemundzie - rzekła wciąż z promiennym uśmiechem, zaraz jednak dodała - szukanie Gawaina w dwunastkę po całym Trypolisie nie ma sensu, musimy podażyć do Czerwonego Fortu i zamknąć tamtejsze bramy na noc. Obawiam się jednak, że teraz kiedy de Curland jest przyparty do muru, będzie starał się za wszelką cenę rozprawić się z Rajmundem.
Bertrand
Uciekają przed nimi... Może ty panie lepszy wzrok od mojego masz, rozpoznasz co to oni mają na płaszczach?
Robert
Boemund wyszczerzył się jeszcze do Agnes,po czym zarżał radośnie, widząc całe zajście Robert również zaśmiał się lekko jednak szybko się opanował i powiedział poważnie - Nie mamy wyjścia Agnes,ach,i w stajni znalazłem 6 osiodłanych destrierów jednego Shire,rzadko spotykanego....., powiedziałem Godwynowi a ten wziął ze sobą jakiegoś Duncana i wybiegli za mną,jednak nie dojrzałem co czynić mieli w zamiarze gdyż ruszyłem pędem do bram miasta. Zatrzymały mnie te zdradzieckie świnie a resztę już znasz. Lepiej jednak wracajmy w te pędy na zamek by czym prędzej na szturm ewentualny go uszykować a i ja muszę wreszcie zbroję i broń swą przywdziać.
Adriano, Bertrand:
Wzroku dobrego Bóg mi nie poskąpił, ale zbyt ciemno i daleko bym rozpoznał barwy tych jeźdźców. Ademar, postaw straż w gotowości! Wykrzyczał, po czym wziął córkę na ręce rzecząc - za mną!
Robert:
Agnes skinęła Ci głową, po czym wykrzyczała coś po francusku do templariuszy a ci natychmiast ruszyli za nią. Podążając do Czerwonego Fortu, spotkaliście Godwyna Bjornssona i Duncana, spieszających w waszą stronę. Ten drugi dosiada tego samego kasztanowego Shire'a, którego widziałeś w stajni. Co się działo na Boga! Wykrzyczał Duńczyk. Agnes i rycerze wstrzymali konia.
Bertrand
Tak jest panie. Ruszył za Rajmundem tym samym wykonując jego rozkaz.
Robert
Długo by opowiadać mości Godwynie a teraz trzeba nam wracać na zamek i Agnes ponownie opatrzyć a także do odparcia ataku się przygotować - jednak w głębi duszy był pełen podejrzeń,jakim cudem tak szybko zdążyli osiodłać konie? A jeśli nie to po co je już osiodłane w stajni trzymali?
Adriano
Ruszył za resztą.
Adriano, Bertrand:
Gdy wyszliście do sali rycerskiej, Rajmund zdecydowanym tonem powiedział - idźcie na zewnątrz, zbrójcie się, gotujcie do walki, nie wiadomo co się zaraz wydarzy. Sam udał się w stronę innych drzwi, tuląc do siebie ukochaną córkę.
Robert:
Godwyn i Duncan pognali z okrzykiem swoje konie oraz ruszyli razem z wami. W drodze Szkot krzyknął - zbiorę swój poczet, dołączę do was w Czerwonym Forcie niebawem! Nie czekając na odpowiedź zjechał w boczną uliczkę. Było to przed samą warownią, toteż po chwili już wjechaliście na jej dziedziniec.
Bertrand
Stój panie! Gdzie się wybierasz? Nie idź sam, co jeśli na twe życie tam czyhają? krzyknął Bertrand za hrabią.