-
Christophe Leroy
W końcu Cię dogoniłem... Tak, to ma bogini - podjechał do niego od razu, po czym zsiadł z konia i oddał pokłon swej Pani, po czym kontynuował - Ehh... Twa luba mnie po Ciebie wysłała, coby Cię i panią Liothannę dogonić, wszak Arathena musi odpocząć... Tak przy okazji - przenigdy nie wsadzaj rąk do tego jeziora, ani nawet się do niego nie zbliżaj najlepiej, zwłaszcza jak ujrzysz jakąś nagą kobietę tutaj...
-
Anna de Loiret
Westchnęła na wspomnienie tego, aż łzy zakręciły się w jej oczach - to uczucie bezradności, gdy widziałam jak on się boi, a ja nie miałam jak mu pomóc... Nigdy sobie tego nie daruję, że do tego dopuściłam...
-
Alessio
Mimowolnie się uśmiechnął na słowa giermka i zapytał - Co masz na myśli? Jakaś chciała Cię dorwać?
-
Christophe Leroy
Raczej Arathenę wciągnąć pod wodę jedna chciała. Krwiożercze ryby też tu pływają no i no... Generalnie mam złe wspomnienia z tym miejscem - odparł nieco zakłopotany po drugim zdaniu przypominając sobie, iż tu te ryby zżarły konia Tankreda jak i giermek nie mógł się opanować, gdy elfka odwijała go z sieci...
Stanął przed posągiem i zaczął się w niego wpatrywać ignorując wszystko w okół. Ujrzał na nim łzy, których wcześniej nie było na jego obliczu... Zasmucił widok ten giermka, a przez jego głowę przechodziły różne myśli czemu jego bogini jest zasmucona, bądź zła... Uklęknął przed jej posągiem i w myślach z troską spytał się - Pani ma... Jeżeli jestem godzien odpowiedzi od Ciebie... Czemu na obliczu Twego posągu widnieją łzy? Cóż Cię trapi?
-
Arathena
Panienko... zrobiłaś co było najlepsze.... Odwróciłaś ich uwagę... nie wiem co im powiedziałaś ale udało się. to jest najważniejsze... Starała się ukryć jak najlepiej, że ją plecy bolą jak nigdy w życiu.... Obawiała się, że kamień naprawdę mocno ją zranił... Bała się również, że konwencjonalne metody leczenia mogą w tym przypadku okazać się niedobre.... Wszak czasu maja strasznie mało by uratować ojca Anny. A rana będzie ich tylko spowalniać...
Mimo, że nie bała się nimfy wodnej to wiedziała, że ona jej drugi raz nie wypuści z topieli.... Ale możliwe, że tylko ona będzie w stanie jej pomóc...
-
Anna de Loiret
Pogładziła lekko Arathenę po włosach, ale nic nie odpowiedziała na jej słowa. Bardzo cię boli? Spytała z przejęciem.
-
Arathena
Już mniej... Drasnął mnie tylko... ledwo powstrzymywała się by nie syczeć z bólu... Jechała w jednej pozycji.. trochę schylona do przodu i nie wierciła się....
Gdy dotarły do jeziora...
Łzy? Chyba nie płaczesz Pani nad losem królestwa... Wiesz, że oni mnie nie będą chcieli zostawić, a ze mną nie zdążą na czas. Nie jesteś moją Boginią, ale jeśli możesz to proszę Cię pomóż... Nie dla mnie, choć wyrokiem losu i jakimś dziwnym zrządzeniem losu, ode mnie teraz dużo zależy..... Spojrzała na Posąg Bogini z pokorą... Starała się myśli odwrócić od bólu.. Jeśli ktoś jej pomaga to zsiada z konia, jeśli nikt to też próbuje z niego zsiąść... choć to akurat może skończyć się upadkiem....
-
Alessio
Zsiadł z konia dołączając do giermka i zaczął swą krótką modlitwę - Droga Pani, bogini wszystkich rycerzy i prawych ludzi, przepraszam że zawracam Ci głowę takimi błahostkami w godzinie Twego smutku ale chciał bym Ci podziękować za mą ukochaną Anię...., czasem się kłócimy i różnimy ale bardzo kochamy a myślę że Tobie też należą się słowa podziękowania za to że na mej drodze stanęła i za to jaką osobą jest, wiara w Ciebie na to wpłynęła, wiem to, wybacz mi jeszcze raz za zakłócanie Twego spokoju ale chciałem Ci osobiście za to podziękować.....
-
Anna de Loiret
Zeskoczyła z konia i pomogła zsiąść Arathenie. Po tym wyjęła swój miecz i wpatrując się w posąg jak zaczarowana uklękła. Pani... Zawiniłam ci czymś... Ale proszę... Przemów do mnie, bym mogła swój uczynek naprawić, powiedz mi co mam czynić by łzy nie leciały z twych oczu. Pragnę ci służyć najlepiej jak tylko mogę, ale nie wiem jak...
-
Christophe Leroy
Choć jestem tylko zwykłym człowiekiem to i nie mogę patrzyć Pani, jak z twych oczu ciekną łzy... Choć jestem zapewne niegodny, by Cię usłyszeć... Jest coś, co moglibyśmy dla Ciebie zrobić? Coś, co chociaż trochę by pomogło? Pragnę Ci służyć jako Twój sługa, pani, dla swej najwyższej bogini, lecz nie wiem co miałbym uczynić... Nie bez Twej odpowiedzi.