Dan
Długo się nie namyślał bowiem jego wzrok od razu przykuła ładna blondynka....,zaczął iść w jej stronę przyjaźnie się do niej uśmiechając a następnie delikatnie aczkolwiek stanowczo wziął ją za rękę i zaczął prowadzić na górę....
Wersja do druku
Dan
Długo się nie namyślał bowiem jego wzrok od razu przykuła ładna blondynka....,zaczął iść w jej stronę przyjaźnie się do niej uśmiechając a następnie delikatnie aczkolwiek stanowczo wziął ją za rękę i zaczął prowadzić na górę....
Vito
Sprawdziłem ten magazyn. Żadnych podkopów, dziur w ścianach, suficie, żadnych ukrytych pomieszczeń, piwniczek, w skrzyniach nikt się nie krył. Zamek w drzwiach nie był uszkodzony, ale skrzynie wyglądały na wyważane. Kwatermistrz Richard nic nie wie, kluczy nie zgubił, ale uznał, że możliwe że ktoś mu je ukradł, dorobił nowe dla siebie i odłożył na miejsce. U Thorbena w ostatnim czasie klucz do drzwi dorabiali Valentino, Gerbrand, Zuris, Hanna i ten cały Victor. Tych dwóch z górnego miasta od razu odrzuciłem, bo po co by im było trochę śmieci strażników, w końcu są bogaci. Zuris dorabiał klucz do domu dla jakiegoś przyjaciela. W jego chacie nic nie znalazłem. Nie sprzedawał także nikomu zwoju snu. Hanna dorabiała klucz do drzwi wejściowych dla swojej współpracownicy. Nie nocowała także "naszego" Victora. Kardiff go niedawno gościł, mówił że nie jest z Khorinis. U Coragona trzy dni temu spał jedną noc. A, no i jeszcze Richard polecił mi rozmowę z zarządcą tego magazynu, Bernardem, ale on był zalany w trupa. Tamci dwaj poszli teraz z wiadrem lodowatej wody go budzić... A właśnie, jeszcze co do nich... To tak trochę niezbyt się spisali, do niczego nie doszli tak naprawdę... Falmir rozmawiał z Hermanem, jednym z tych wartowników, ale on nie był skory do rozmowy i nic mu nie powiedział, a Rhen przesłuchał Jana, któremu podobno czas szybciej w pewnym momencie minął na warcie i jakiś pijak go zaczepiał. Pozostali dwaj którzy w ostatnim czasie pilnowali magazynu są teraz na morzu, polują na piratów... To tyle, zobaczymy co ten Bernard powie, no i właśnie chciałem żeby strażnicy przy bramie Victora ewentualnie złapali, no i nie wiadomo co tamci dwaj strażnicy dodadzą. Nie wiem szefie, jak myślisz, pominąłem coś ważnego w śledztwie? Może jednak Gerbranda i Valentino warto też przesłuchać i przeszukać?
Falmir:
Sprawy służbowe - jeden świadek śpi zapity, trza obudzić śpiocha. Macie jakiś kubeł z wodą w magazynie? Potrzebny na teraz.
Edward
A! Takie pytanie tylko, te wróżby zawsze się spełniają, czy można im zapobiec?
Dan:
Kurtyzana odwzajemniła uśmiech i poszła z Tobą na górę do wolnego pokoju. Gdy znaleźliście się już sami kurtyzana podeszła do Ciebie, ułożyła swoje delikatne dłonie na Twej klatce piersiowej i zapytała - A więc jesteśmy już tylko sami... Jak pragniesz, bym się Tobą zajęła, panie?
Falmir:
No dobra, bierz, tylko je potem zwróć i nie rozwal tego -
Edward:
Jeżeli znasz przyszłość to możesz spróbować ją zmienić. Ale czy ci się zawsze uda - to nie jest już mi znane. Wszystko wszak ją kształtuje.
Vito:
A wiecie chociaż jak jeszcze go opisać strażnikom? Bo powiedzenie im, że mają zatrzymywać każdego w skórzanej zbroi, mieczem, kuszą i płaszczem mija się trochę z celem. Poza tym nie lepiej wam będzie obserwować magazyn wtedy kiedy te warty się zaczynają? Tak to inaczej możecie wystraszyć złodzieja. I popytajcie się przy okazji miejscowego kartografa, który mieszka przy magazynie czy coś widział, albo tych, którzy tam mieszkają. A co do tamtej dwójki... To w takim razie skoro mało zrobili, a ten cały Rhen polazł sobie na dodatek kupić miecz to niech teraz sami latają i przesłuchują resztę. Mam tylko nadzieję , że ten żołnierz z nim nie wpadną na jakiś idiotyczny pomysł i nie zrobią burdy w dzielnicy portowej, gdy zaczną wybudzać Bernarda...
Dan
Parsknął śmiechem po czym odparł przykładając jej dłoń do policzka - Nie jestem żadnym panem....,ani dla Ciebie ani dla nikogo innego,mów mi Dan po prostu Dan....,pomóż proszę mi się rozebrać do pasa a potem mnie wymasuj.... - Wszystko świetnie tylko szkoda że robi to dla pieniędzy....,żal mi jej,pewnie los nie dał jej wyjścia....
Dan:
Kurtyzana spojrzała na Ciebie mile zaskoczona. Nic nie odpowiedziała, a jedynie uśmiechnęła się do Ciebie i pomogła rozebrać Cię do pasa. Gdy już to zrobiliście kurtyzana usiadła z tobą na łóżku i zaczęła dokładnie masować Cię swymi dłońmi. Jest to bardzo przyjemne i bardzo relaksujące, wszak takich luksusów od dawna nie miałeś, a i dziewczyna zna się na rzeczy...
Vito
Dzięki za rady szefie, pogadam z kartografem, ustalimy jak będziemy obserwować magazyn i spytam dokładniej o wygląd podejrzanego. Dobra, no to od razu idę, nie będę czasu marnował, zdam Ci raport jeszcze później.
Dan
Jesteś cudowna.... - powiedział cały czas mrucząc z zadowolenia - Nie dość że wie co robić to jeszcze ma takie delikatne dłonie....,widać że z miasta i nigdy fizycznie pracować nie musiała....
Dan:
Dziękuje... - odparła ci miłym głosem kontynuując swoją robotę - Jesteś wojownikiem, czyż nie?