Rozległo się paniczne rżenie koni gdy ogarnęła Was ciemność i usłyszeliście oddalający się tętent. Po chwili znów szarość zmierzchu powróciła, coś widać przesłoniło niebo płosząc Wasze konie.
Wersja do druku
Rozległo się paniczne rżenie koni gdy ogarnęła Was ciemność i usłyszeliście oddalający się tętent. Po chwili znów szarość zmierzchu powróciła, coś widać przesłoniło niebo płosząc Wasze konie.
Alessio
Podniósł głowę do góry nieco przestraszony tą nagłą zmianą pogody......
Christophe Leroy
Nie przestając klęczeć powolnym ruchem ze strachem w sercu powoli odwrócił głowę by zobaczyć co się dzieje...
Anna de Loiret
Poddaję się twemu wyrokowi, Pani... Rzekła pochylając głowę.
Arathena
Siadając powoli na ziemię dostrzegła jak robi się ciemno... chyba jednak nie zechcesz mnie wysłuchać... Jak tylko łzy to se płacz tylko nie rycz jak te głupie wielkoludy powoli kładła się na ziemi i zamykała oczy...
Alessio i Christophe dostrzegli smoka który zatacza nad Wami koło. Giermka sparaliżowało z trwogi, Alessio tylko strach czuje. Tileańczyk dostrzegł że na potworze dwóch jeźdźców siedzi. Jeden z nich to kobieta ubrana jak Liothannea.
Techniczny:
+1 PO Christophe.
Alessio
Poczuł nagły przypływ zarówno strachu jak i ulgi że to Liothannea go dosiada a nie kto inny......., stał tak przez chwilę zdębiały po czym powiedział - To Pani Liothannea z jakmś towarzyszem......,dosiadają cholernego smoka!
Smok zatoczywszy koło pomknął w stronę przełęczy.
Anna de Loiret
Cholerne to jest tchórzostwo i odmówienie pomocy towarzyszce - odparła, po czym uniosła głowę.
Christophe Leroy
Nic nie mówił, gapił się tylko w niebo nie mogąc dojść do siebie ze strachu widząc to wielkie, latające bydle...