Warzywa i owoce staram się kupować od lokalsów, z mięsa jem tylko indyka. Jakoś nie ufam tym pięknym pomidorom z marketu, wolę pokracznego od babulenki która sprzedaje na "nielegalu" :) Ja zwyczajnie nie ufam GMO, mechanizacji produkcji drobiu czy bydła. Brzydzi mnie karmienie krowy modyfikowaną kukurydzą za pomocą dziury (direct feeding). Nie uniknę czasem zjedzenia badziewia bo jest tego coraz więcej a otwarcie się na amerykańskie jedzenie pogorszy sytuację jeszcze bardziej. To jest oczywiście moja opinia, być może mylna ale przeciwko GMO oddzywa się we mnie coś w rodzaju instynktu samozachowawczego. W tej kwestii jestem argumentoodporny :) ok koniec offtopu.

