Mówił, że jedzie w stronę Kerak, ale nie wiem po cóż, ponoć miał jakieś wizje zesłane przez Pana, ale czy to naprawdę On do niego przemówił, czy to zwykłe mamrotanie szaleńca... Bóg jeden wie. Odrzekł Roger.
Wersja do druku
Mówił, że jedzie w stronę Kerak, ale nie wiem po cóż, ponoć miał jakieś wizje zesłane przez Pana, ale czy to naprawdę On do niego przemówił, czy to zwykłe mamrotanie szaleńca... Bóg jeden wie. Odrzekł Roger.
Spytko po łacinie
Teraz to i tak już za późno by ciała szukać. Gdybyśmy natychmiast ruszyli, była by szansa. Ale czas, który tu spędziliśmy na radach, na pewno pozwolił księciu dokładnie zatrzeć ślady. Ruszę zatem z Wami. Rozkaz króla był, bym dopomógł konstablowi zadanie od Wielkiego Mistrza wykonać, jakiekolwiek by ono nie było. Nie mogę zawieść władcy.
Charles de Tournemire
Kielich Chrystusa i wizja od samego Boga? Eh... Zobaczymy, mogę z Tobą jechać, bracie. - odparł, w duchu zastanawiając się czy też ten człowiek był szalony, czy rzeczywiście Pan mu się objawił. Jak dotąd nikomu się nie udało go odszukać, a wszelkie wyprawy szły na manowce.
Surija
Ja wyruszę na poszukiwanie kielicha, nie uśmiecha mi się siedzenie w zamku, kiedy być może ważą się losy Świata popatrzyła z pogardą na Katarinę
Katarina
Dziękuję Pani... uśmiechnęła się przyjaźnie do Elisabeth. Oczywiście proponowałam swoje towarzystwo jeśli by pan Baron chciał tu w pobliżu szukać konstabla. Jeśli jednak moi towarzysze zechcą jechać dalej by wypełnić misję powierzoną nam przez Pana Boemunda to rzecz jasna nie mogę tu zabawić. Choć muszę przyznać, że ta propozycja jest kusząca.
Widząc pogardliwy wzrok Suriji odwzajemniła się równie takim samym. Oj chyba się nie polubimy
Zatem wszyscy wyruszajcie w stronę Kerak - rzekł baron. Służba! Przynieść mi mapę, ruszać się! Zaraz potem zbiegli pacholikowie z mapą Ziemi Świętej, po tym Roger zaznaczył piórem jakieś kropki. To są oazy, teren wokół Kerak jest pustynią w większości i musicie jeździć od jednej oazy do drugiej. Żywot wam chyba niemiły, jeśli po tym zajściu chcecie jechać pod zamek de Chatillona, ale wasza wola. Przyjmijcie chociaż tą mapę ode mnie, potrzebujecie też zapasów na drogę?
Katarina
Zatem wyruszać nam za niedługo przyjdzie. A Wy Panie jedziecie z nami czy inna drogę sobie obraliście? Wiem, że nie znacie nas dobrze a i my nie wiemy kim jesteście, ale pustynię lepiej w ogarnięciu macie chyba od nas. Mnie nie robiłoby różnicy jeśli twoja droga z naszą idzie by dołączyć do nas. Zwróciłą się do Kasima
Charles de Tournemire
Kapłan przyglądał się jedzeniu i trunkach jakie przynieśli słudzy. Po namyśle chętnie by coś zjadł, a potem znaleźć czas na modlitwę - Pewnie mają tu kaplice... Przydałoby się tam zajrzeć.
Hm... Mam ważną misję od mego pana, ale jeśli zamierzacie mścić się na de Chatillonie... Mogę wam użyczyć mego miecza - odparł farys Kasim.
Spytko po łacinie
Skubał bez apetytu potrawy, ot żeby nie obrazić gospodarza i zaspokoić głód. Tak Panie, zapasy na drogę bardzo by się przydały.