Veronika
Przed oczyma latają jej różne myśli. Płoty usłane dziecięcymi zwłokami, nabite na pal kobiety i spalone wsie. Ręka sama kieruje się w stronę buzdygana, który nie jeden elfi łeb rozbił - Obrzydliwy... kurewsko obrzydliwy typ.
Wersja do druku
Veronika
Przed oczyma latają jej różne myśli. Płoty usłane dziecięcymi zwłokami, nabite na pal kobiety i spalone wsie. Ręka sama kieruje się w stronę buzdygana, który nie jeden elfi łeb rozbił - Obrzydliwy... kurewsko obrzydliwy typ.
Isterin
Zabawić się nie można. Gdzieś to mam. Idę gdzie indziej. Elf wstaje i chwiejnym krokiem udaje się w stronę wyjścia.
Haakon:
Chyba powinniśmy coś z nim zrobić bo jeszcze narobi kłopotów i przesrane będziemy mieli.
Kielon cicho do Veroniki
Na zewnątrz jak wyjdzie
Veronika
Nie wytrzymała. Gwałtownie wstała zza stolika i skierowała się w stronę zataczającego się w amoku elfa. Stara się za fraki wyrzucić go poza drzwi karczmy. Jeżeli manewr powiedzie się, rzuca wyzwanie Isterinowi stojąc już na zewnątrz burdelu.
Haakon:
Cholera... Będzie źle - powiedział przyszykowany do użycia w razie czego telekinezy.
Isterin
Upada nieprzytomny na ziemię.
Co robicie?
Kielon do Mehira
Pomóż Mi Go wynieść na zewnątrz po czym rzucił mieszek, około 200 orenów za trunki i straty na stół
Techniczny
MG Rae na czas matur odpuszcza, to chyba elf do piachu, skoro wiewiórka
Veronika
Skoro elf upada na ziemię, Veronika będąc w szale zaczyna faszerować Isterina kopniakami, a nie zatrzyma się dopóki ktoś trzeci odpowiednio nie zareaguje.