-
Alessio
Kochanie, wiem że jesteś zła, ja też jestem prawdę mówiąc......,ale musimy współpracować - powiedział do niej spokojnym głosem po chwili dodając - W czasie zabiegu przytrzymajcie ją mocno wraz z Christophem żeby nie wierzgała, zabieg będzie bolesny....., i znajdźcie jakiś kijek żeby się własnym językiem nie zadławiła
-
Christophe Leroy
Sądzisz pani, iż jestem dla niej drogi? Ciekawą teorie wysuwasz... - spojrzał na Annę nieco z zaintrygowaniem, lecz zaraz po słowach Alessia wstał i począł poszukiwać jakiegoś dobrego kijka.
-
Arathena
poczuła jak Anna kładzie rękę Giermka na jej czole..Ale po chwili ręka ta nagle się odsunęła. Chyba jednak giermek nie ma do mnie sympatii.. Sama miała ochotę chwycić Alessia za klejnoty rodzinne... Ciekawe kto jest bardziej odporny na ból?
-
Anna de Loiret
Istotnie, dobrze że jesteś zły, bo powinieneś się winić za swój niehonorowy czyn. Poza tym tu chodzi o Arathenę, więc możesz mieć pewność że pomogę - odparła tonem rozkapryszonej księżniczki, wykonując polecenia Alessia.
-
Alessio
Wierz mi wiem co robię - A przynajmniej tak sądzę,hehe - w swym życiu wiele wspólnego z medycyną miałem - powiedział do niej po chwili dodając - Jak już mówiłem, zabieg będzie bolesny.....,chcesz może nieco alkoholu by otępić zmysły? Zostało mi nieco wina choć Tobie zapewne wyda się nie dobre bowiem w słodkim się u nas gustuje
-
Arathena
Za nic w świecie nie tknę już żadnego alkoholu... To przez niego zmarudziliśmy i gdyby nie on to byśmy nie spotkali wiegachnych głupoli.... Rób co musisz.. Jeśli ból będzie tak silny jak mówisz albo Ci się zdaje to zemdleję.... Może wcześniej będę krzyczeć i nimfa się zainteresuje albo moja bogini do której się tez modliłam... Czyń co musisz Panie Alessio... A jeszcze jedno... chciałam cie za klejnoty rodzinne chwycić, gdybyśmy musieli się siłować na ból ale to tylko tak w nerwach.. możesz być spokojny.. Starała się by zrozumiał odrobinę żartu a coś w rodzaju aprobaty na to co robi.
-
Anna de Loiret
Ależ proszę! Chwyć go za rodzinne klejnoty, nie mam nic przeciwko! A on pewnie nie będzie się opierał, bo zły na Anię to usprawiedliwi! Zdenerwowana nie na żarty przestała trzymać elfkę i odeszła kawałek dalej...
-
Arathena
Arystokracja.... Na bogów... Dzięki Ci pani , że urodziłam sie prostą elfką .. oj dzięki... pomyślała gdy Anna się fochnęła..
-
Christophe znalazł krótki i dość gruby kijek.
-
Christophe Leroy
Co się tam dzieje? Coś o klejnotach rodzinnych słyszałem... Nieudany żart Aratheny? Hehe - pomyślał sobie rozbawiony nieco w duchu giermek po usłyszeniu reakcji Anny i przyszedł z tym kijek do Alessia.