-
Catherine
Złapała ją mocno i powiedziała rozzłoszczona - Nigdzie się stąd nie ruszasz,może i Cię nie lubię ale nie pozwolę żeby jakakolwiek krzywda Ci się stała,siadaj z powrotem i przestań wreszcie robić sceny bo zaczynasz mnie drażnić! - Ta kobieta jest niemożliwa!Jak z dzieckiem po prostu - "Mamusiu kup mi ciastko bo ubrudzę sobie ubranko" - pfff
-
Malcolm:
Udało Ci się przeturlać, ale niestety, demoniczny rumak dorwał Cię i tym razem, bezlitośnie "atakując". Rita ze śmiechu aż padła na ziemię, do tej pory bacznie się przyglądając. Ealdred również wybuchnął niekontrolowanym śmiechem. Pałogrzmot zarżał i pchnął swą kuś prosto w Twe usta... Nie dałeś rady tego powstrzymac.
Catherine:
Lothiriel kolejny raz wybuchnęła płaczem. Z jednej strony mnie nienawidzisz, a z drugiej się troszczysz... Ale skoro tak cię drażnię, zrzuć mnie ze swojego konia i będziesz miała spokój! Wykrzyczała, chowając po tym twarz w swych dłoniach.
-
Catherine
Wcale Cię nie nienawidzę....,tylko nie lubię i się boję....,no już,nie płacz i siadaj.... - powiedziała łagodnie,obejmując ją i sadzając ponownie przed sobą - Nie wiem co mi odbija bo ma trochę racji,ale nie potrafię bezczynnie patrzeć jak cierpi i robi sobie krzywdę....
-
Catherine:
Nie bój się mnie, czy mogłabym zrobić ci coś złego? Spójrz mi w oczy i powiedz, że tak...
-
Catherine
Złego?Nie.... - odparła kręcąc przecząco głową unikając spoglądania w jej oczy, po chwili dodając - Ale na pewno będziesz korzystać ze swojego daru by zaglądać do mojej duszy,tego jestem pewna....
-
Catherine:
Mówiłam ci już, że matka nie musi zaglądać do duszy córki, by wiedzieć w jakim jest nastroju i co czuje... I choć nie jestem twą matką... To wiem... Widzę, nie korzystając ze swego daru.
-
Catherine
Zaraz,czyli chcesz mi powiedzieć że uważasz.... - nie dokończyła spoglądając na nią z kompletnym osłupieniem i wyrazem zaskoczenia na twarzy,bowiem nie do końca do niej docierało to co właśnie usłyszała i wciąż nie rozumiała co właściwie królowa miała na myśli....
-
Techniczny
A więc dziękuję za rozgrywkę, nie ma sensu dalej grać postacią zgwałconą przez konia.
-
Catherine:
Cathy... Szepnęła królowa, kładąc swą dłoń na Twym policzku.
Techniczny
Też dziękuję Wacek, było się nie podejmować takiego zadania skoro wiesz że w przypadku niepowodzenia odstawisz focha.
-
Catherine
Ale....,przecież....Ile mnie niby znasz?Jeden dzień?Jaki dzień,kilkanaście godzin,i uważasz za córkę?!Że nie wspomnę o tym że ja jestem zwykłą dziewczyną z plebsu,a Ty nieśmiertelną królową elfów! - powiedziała i aż chlipnęła ze smutkiem,zdejmując jej dłoń ze swojego policzka....