-
Alessio
Nieomal parsknął śmiechem na słowa elfki lecz powstrzymał się widząc gwałtowną reakcję ukochanej.....,nachylił się do Aratheny i powiedział szeptem - Przepraszam Cię,ale będziesz musiała chwilę zaczekać...., i nie bierz jej tego za złe ale ona jest dość drażliwa w tych kwestiach i czasem zbyt dosadnie je bierze,sama rozumiesz...... - mijając giermka powiedział - Ten się nada....za moment zaczynamy - po czym podszedł do ukochanej i mocno ją przytulił mówiąc - Kochanie i jak tu się mogę na Ciebie gniewać? Nie obrażaj się na nią nie miała tego na myśli a i tyle razy Cię zapewniałem że choć bym nie wiem jak się na Ciebie zezłościł nigdy bym nie przestał Cię kochać......, i żadna kobieta po za Tobą mnie nie interesuje,żadna.....
-
Christophe Leroy
A cóż się tam działo? Hehe - powiedział szeptem i uśmiechnął się do Aratheny
-
Anna de Loiret
Dała się przytulić, ale nie odwzajemniła uścisku, krzyżując ręce na piersiach. Ty nie masz powodu się na mnie gniewać, to ja je mam, choć zazwyczaj okazuję mniejszy gniew, niż powinnam - odparła.
-
Arathena
A nic.. Tak wygląda stare dobre małżeństwo... skinęła głową w kierunku Anny i Alessia.. powiedziała cicho by giermek tylko słyszał.....
-
Alessio
Nie mówmy już o tym kto na kogo powinien się gniewać......,potrzebuję Cię teraz i bez Ciebie sobie nie poradzę....,mogę na Ciebie liczyć? - zapytał nieco rozluźniając uścisk
-
Anna de Loiret
Zastanowię się - odparła i podeszła do Aratheny, siadając przy niej.
-
Christophe Leroy
Kiwnął jej tylko głową na tak, po czym usiadł obok niej.
-
Arathena
Panienko,,,, Wybacz, to wina bólu.... Możecie już zaczynać? to oczekiwanie i przygotowania są gorsze chyba od porodu....
-
Anna de Loiret
Wybaczam - odpowiedziała z przekąsem, ale chwyciła Arathenę, głaszcząc przy okazji delikatnie po ramieniu.
-
Alessio
Przytrzymajcie ją mocno, a Ty Aratheno włóż sobie ten kijek do ust na wszelki co byś języka własnego nie odgryzła...... - powiedział do zebranych po czym zaczął operację......
Wpierw odkaził swój nóż do zabiegów winem by następnie delikatnie przeciąć krwiaka na skos. Odczekał chwilę aż ropa wycieknie po czym przemył ranę wodą z bukłaku i zrobił w tym miejscu opatrunek. Następnie udał się po wilgotny piasek na brzegu jeziora by obłożyć nim resztę krwiaka, starannie bacząc by miał jak najmniejszy kontakt z pierwszym opatrunkiem,obandażowuje starannie całe miejsce występowania krwiaka po czym przy użyciu strzał elfki(uprzednio pozbawiając ich lotek i grotów),po 4 na każdą stronę jej ciała, usztywnia całość.