-
Edward:
A ja Vatras... Na pewno tylko kilka łyków? Bo po Twoim stanie widzę, że miałeś jakąś niezbyt miłą przygodę i to dosyć niedawno... - spojrzał na Twoją ranę zadaną przez strażnika jak i na twój ślad po mieczu Wulfgara.
Dan:
Okej... Spróbuj - odparła ci i ruszyliście wprost do Bromora. Ten to spojrzał na Ciebie, nic nie podejrzewając, że właśnie przez Ciebie stracił jedną z pracownik i to całkiem niezłych jakby nie było...
Falmir i Rhen:
Tak, znam... O mieszka w tym miejscu - ukazała wam jego dom ręką - A co? Wybudzić go chcecie?
-
Edward
Niefortunnie zakończone poszukiwanie pracy - odparł z głupawym uśmieszkiem.
-
Dan
Byłem ostatnim klientem Sophie....,ma dość i nie chce tutaj więcej pracować....,zatrudniasz wiele innych dziewczyn więc nie odczujesz tego braku a ona ma prawo sama decydować o swoim losie - powiedział kładąc szczególny nacisk na ostatnie słowa
-
Falmir:
Owszem. Mamy do niego parę pytań, a śpi jak zapity... bo jest zapity. No nic, dziękuję za pomoc, miła kobieto.
-
Rhen
Więc chodźmy - Podchodzi do wskazanego domu i próbuje otworzyć drzwi.
-
Edward:
Niefortunne poszukiwanie pracy? Więc co się tam stało takiego? - spytał się mag wody.
Dan:
Jak tam chcecie. Trzymać jej tu na siłę nie będę...
Falmir i Rhen:
Drzwi były otwarte. Ujrzeliście tam Bernarda śpiącego pod kocem w swym łóżku, chrapiąc przy tym cholernie głośno. W domu panuje niezły bałagan, a gdzieś na podłodze wala się kilka butelek... Chyba po piwie, a może i po czymś mocniejszym?
-
Edward
Chciunem znaleźć jakieś zajęcie u straży, cholera, a ten cały kapitan dał mi próbę, miałem potłuc czterech jego strażników, to zrobiłem to, a ten jak mi z miecza bez powodu nie przy... No i widać efekt hehe.
-
Dan
Skinął mu głową i wyszedł bez słowa czekając przed wejściem aż Sophie do niego dołączy - Nie winię go za to że prowadzi ten burdel,daje chociaż zatrudnienie i pewnie nieźle płaci....,ale to nie znaczy że go choć trochę lubię....
-
Dan:
Sophie wyszła od razu za Tobą, nie odzywając się nawet słowem do Bromora - Chodźmy już... Nie chcę więcej widzieć tego miejsca. Mieszkam blisko chaty rzeźnika, to niedaleko.. - i ruszyła w kierunku swego domu.
Edward:
Ano bez powodu jak sądzę. Chyba powinieneś wiedzieć, że gdziekolwiek przyjdziesz, a będzie od Ciebie czuć woń alkoholu to nie zostaniesz przyjęty do żadnej roboty, czyż nie?
-
Dan
Przytaknął jej ze zrozumieniem i zaczął iść obok niej gdy nagle spytał - Masz jakieś umiejętności,na przykład gotowania? Muszę wiedzieć wszystko co może pomóc mi znaleźć Tobie pracę....